Liga mniejszych miast

Koszykarze Agredu BMSlam Stali Ostrów Wlkp. po zdobyciu Pucharu Polski A.
materiały prasowe/Andrzej Romański

Mistrz Polski jest z Włocławka, a zdobywca Pucharu Polski z Ostrowa Wlkp. Do półfinału europejskich rozgrywek Alpe Adria Cup awansował GTK Gliwice.

W latach 90. kibice z Wrocławia skandowali „Cała Polska w cieniu Śląska”. Potem za sprawą pieniędzy Ryszarda Krauzego najsilniejsze było Trójmiasto – najpierw Asseco Prokom Sopot, a potem Asseco Prokom Gdynia. Od kilku lat tytuły mistrzowskie zdobywają kluby z Zielonej Góry, Zgorzelca i Włocławka, a na niższych stopniach podium stają zespoły m.in. z Radomia, Słupska czy Ostrowa Wlkp.

Oczywiście, trzeba pamiętać, że do Energa Basket Ligi wróciła po wielu latach przerwy Legia Warszawa, silny jest Polski Cukier Toruń, o mistrzostwo Polski w tym sezonie powalczy Arka Gdynia (do niedawna pod nazwą Asseco), a spore ambicje ma też właściciel Kinga Szczecin, ale najwięcej do powiedzenia w męskiej rywalizacji mają zespoły z mniejszych miast.

Anwil Włocławek jeszcze kilka lat temu był po kłopotach, nad klubem ciążyły poważne długi, a zespół był w rozsypce. Najgorzej było w sezonie 2014/2015 (12 miejsce w lidze), gdy doszło nawet do tego, że koszykarze strajkowali. Były za to kary, przed końcem rozgrywek drużynę opuściło trzech zawodników oraz trener. Ale klub wyszedł na prostą. Mistrzostwo Polski wywalczył zespół pod wodzą Igora Milicicia, który dostał drugą szansę po odpadnięciu w pierwszej rundzie play-off sezonu 2016/2017. Teraz też wszyscy liczą na powtórzenie sukcesu, choć łatwo nie będzie. Drużyna jest ciągle przebudowywana, do składu wrócił Ivan Almeida (sezon zaczynał w estońskim BC Kalev), dołączył były reprezentant Polski Aleksander Czyż (z powodu kontuzji ostatnio bez klubu), kilku graczy odeszło.

We Włocławku jest moda na koszykówkę. W Hali Mistrzów trybuny zwykle są wypełnione, kibice dopingują bardzo głośno. Po bilety na mecze finałowe w poprzednim sezonie niektórzy ustawiali się w kolejce o trzeciej w nocy. Kibice z Włocławka wybrali się zorganizowaną grupą na mecz reprezentacji Polski z Chorwacją w Varażdinie, przyjechali też na finałowy turniej o Puchar Polski do Warszawy. Tego ostatniego wyjazdu nie mogą zaliczyć do udanych, bo drużyna odpadła już w ćwierćfinale, ale jeśli zdobędzie mistrzostwo Polski, to fani wszystko zawodnikom wybaczą.

W poprzednim sezonie rywalem Anwilu w finale była drużyna z Ostrowa Wlkp. Kilka lat temu awans wywalczyła drużyna KS Stal, ale nie była w stanie udźwignąć tego wyzwania, więc dwaj biznesmeni Paweł Matuszewski (były koszykarz) i Marcin Napierała wzięli to zadanie na siebie. Stworzyli zespół BM Slam Stal, który teraz gra w Energa Basket Lidze. Emocje były ogromne, ciśnienia nie wytrzymał rozgrywający Aaron Johnson, który uderzył Ivana Almeidę (wcześniej gracz z Włocławka zaatakował Amerykanina) i został zdyskwalifikowany na dwa mecze. Teraz pod nazwą Agred BMSlam Stal klub już ma na koncie jedno trofeum – wywalczony po zaciętej walce pierwszy w historii klubu Puchar Polski. Czy zdoła ponownie awansować do finału ligi? O taki scenariusz będzie ciężko, bo kadrowo kilka drużyn wydaje się mocniejszych.

Największym problemem jest brak odpowiedniej infrastruktury. Drużyna mecze rozgrywa w hali, która znajduje się przy szkole i nie spełnia wszystkich wymogów licencyjnych. Narzekają na to rywale (trybuny są bardzo blisko parkietu). Klub zaczął modernizację starego obiektu przy ul. Kusocińskiego 1, a niedawno miasto ogłosiło, że zamierza wybudować własną halę. Odpowiednią uchwałę podjęli już radni, a przetarg ma zostać rozstrzygnięty najpóźniej w czerwcu. Jedno jest pewne: w fazie play-off koszykarze w nowej hali jeszcze nie zagrają.

Problemów z obiektem nie mają za to w Gliwicach. Niedawno otwarta Arena Gliwice to jedna z najnowocześniejszych hal sportowo-widowiskowych w Polsce. Koszykarze swoje spotkania rozgrywają w tzw. Małej Arenie, gdzie trybuny mają około 1000 miejsc, ale na pewno jest nowocześnie. Klub ciągle ma szansę awansu do fazy play-off, a kilka dni temu odniósł sukces, awansując do półfinału pucharu Alpe Adria Cup (biorą w nim udział drużyny z Europy Środkowej – Austrii, Chorwacji, Czech, Polski, Słowacji, Słowenii i Węgier). Rywale może nie są z najwyższej, europejskiej półki, ale sukces jest wart odnotowania, tym bardziej że w rewanżu gliwiczanie odrobili 21 punktów straty z pierwszego meczu z węgierską Zalakeramią ZTE KK (128:99).

Pierwsza drużyna to nie jest jedyny powód do zadowolenia. Przy klubie są też sekcje młodzieżowe (od młodzików do juniorów starszych), działa Szkolny Młodzieżowy Ośrodek Koszykówki (finansowany z pieniędzy Ministerstwa Sportu, pozyskanych przez PZKosz.), a miasto Gliwice finansuje akcję Pierwszy Krok do Koszykówki.

Sukcesy reprezentacji i lokalnych bohaterów działają na wyobraźnię.

Mogą Ci się również spodobać

Stacja Kostrzyn znów zagra

1 sierpnia rusza kolejna edycja festiwalu Pol’and’Rock – imprezy, którą Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ...

Podzielić kawałek budżetu województwa

W Łódzkiem i w Małopolsce trwa kolejna edycja regionalnego budżetu obywatelskiego. Możliwe, że takie ...

Najbardziej morskie centrum w Polsce

Pokazywanie różnorodnych zjawisk naukowych na przykładach związanych z żeglugą, falami, wiatrem, wodą czy rybołówstwem, ...

Wiek nie ma znaczenia. Młodzi i seniorzy podbijają rynek franczyzowy

Historia pokazuje, że każdy wiek jest dobry by rozpocząć własną działalność gospodarczą. Ludzie młodzi ...

Nie jest bezpiecznie na przejściach dla pieszych

Na najszybszych drogach aż 90 proc. kierowców przekracza prędkość w okolicach przejść dla pieszych. ...

Powrót kin do małych miast

Domy kultury czy biblioteki mogą skorzystać z dofinansowania do zakupu projektorów cyfrowych. Dzięki temu ...