Warto zatrzymać się na chwilę

Wojciech Romański
Fotorzepa / Waniek Ryszard

Niedawno wpadłem na Podlasie. Krótki wyjazd, a wrażeń tyle, jakby człowiek przeniósł się do innego, ciekawszego, ale i znacznie spokojniejszego świata. Nawet bez świadomości kulturowego tygla, z którym mamy tam do czynienia, każdy go odczuje. I zobaczy, jak bardzo jest to ubogacające.

Wpływ styku Polski, Białorusi i Litwy widać w lokalnych obyczajach czy architekturze. Mamy tu katolickie kościoły, prawosławne cerkwie, synagogi, meczety w Kruszynianach i Bohonikach czy Wodziłki, w których pod koniec XVIII w. schronili się uciekający z Rosji starowiercy. Co więcej, nie ma tu mowy o żadnej sztuczności, wszystko jest oczywiste, naturalne i na miejscu. I do tego ludzie – milsi, życzliwsi, choć przecież nie zawsze żyje im się łatwo.

Jednym z dowodów magiczności tego regionu jest tzw. trójstyk w Bolciach koło Wiżajn, gdzie schodzą się granice Polski, Litwy i obwodu kaliningradzkiego. To jedyne miejsce w Europie, a być może i na świecie, gdzie za każdą z granic jest inna strefa czasowa. I tak to właśnie trochę jest z tym miejscem, które z jednej stroni goni współczesność, ale z drugiej żyje tym czasem innym, bardziej naturalnym.

To także jeden z najciekawszych i najbardziej zróżnicowanych geograficznie regionów w Polsce. Od ukształtowanych przez lodowiec poprzecinanych jeziorami wzgórz Suwalskiego Parku Krajobrazowego, który staram się odwiedzać tak często, jak się da, także dlatego, że to miejsce wciąż słabo zeksplorowane przez turystów, przez rozległe i płaskie obszary Puszczy Augustowskiej czy Białowieskiej, magiczne rozlewiska Biebrzy, gdzie są miejsca, które prawie nie widzą człowieka. Jest też przepiękny Podlaski Przełom Bugu i wiele, wiele innych miejsc, każde inne i ciekawe. Zachęcam każdego, kto chce się choć na chwilę zatrzymać w biegu, by wszedł na Górę Cisową czy Zamkową – oba te szczyty są położone niedaleko Suwałk. Takie krajobrazy naprawdę trudno zapomnieć.

Podlasie to także region, który – właśnie ze względu na miks kulturowy – jest miejscem niezwykłych doznań kulinarnych. Lokalnych potraw można spróbować w wielu miejscach, a wracając, kupić doskonałe miody czy sery, nie tylko te z Korycina, ale i mniej znane, a równie doskonałe, z Wiżajn. I biały ser znad Wigier, najlepszy, jakiego kiedykolwiek spróbowałem. Każdy powód jest dobry, by ruszyć w tamte strony.

Mogą Ci się również spodobać

Nie płacisz? Zapomnij o kredycie

Nawet ponad 400 tys. złotych są winni samorządom lokatorzy mieszkań komunalnych ze Śląska. Coraz ...

Brak lokali blokuje realizację wyroków

Miasta potrzebują kilku lat, by dostarczyć mieszkanie pod najem socjalny swoim najuboższym mieszkańcom oraz ...

Miasta finansują floty ekologicznych autobusów

W 2018 roku zarejestrowano 317 nowych autobusów z napędem alternatywnym. 54 miały napęd gazowy, ...

Komu wodociąg, komu kanalizację

Nawet w dużych miastach nie wszyscy są podłączeni do sieci wodno-kanalizacyjnej. Na wsiach to ...

Taniej i czyściej w szpitalu i na uczelni

Prąd w szpitalu klinicznym czy też ciepło na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym – kolejne instytucje ...

Nowatorskie rozwiązania to określenie niekonkretne

Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego musi zawierać ustalenia precyzyjne i jednoznaczne. Uchwalony w 2007 r. ...