Zapowiadany rozwój szczególnie potrzebny

Anna Cieślak-Wróblewska

Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna w końcu się przebudziła. Wyniki za I półrocze okazały się zaskakująco dobre. W tym okresie 18 przedsiębiorstw otrzymało zezwolenie na działalność w strefie, a ich inwestycje mają sięgnąć aż 1,4 mld zł. To tyle, ile zsumowane nakłady z ostatnich ponad pięciu lat.

Takich wyników można tylko pogratulować i mieć nadzieję, że to początek prężnego rozwoju strefy. Na tyle dynamicznego, że efekty jej działalności w końcu zaczną się w znacznie większym stopniu przekładać na warmińsko-mazurski rynek pracy. Bo region jak kania dżdżu potrzebuje właśnie nowych, „porządnych” miejsc pracy.

Na razie, jak pokazują różne statystyki, województwo warmińsko-mazurskie utrzymuje niechlubną ostatnią pozycję w Polsce pod względem wielkości bezrobocia, a dystans do liderów jest ogromny. W lipcu w urzędach pracy zarejestrowanych było 12 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców regionu, czyli mniej więcej co ósmy. W tym czasie w najlepszym w tej kategorii województwie wielkopolskim stopa bezrobocia wynosiła tylko 4,2 proc., co oznacza, że jedynie co 24. osoba była bez pracy.

Nieco lepiej region wypada w badaniach aktywności ekonomicznej ludności, które obejmują także pracę nieoficjalną czy krótkoterminową. W takim ujęciu stopa bezrobocia jest mniejsza o kilka punktów procentowych – w I kwartale wynosiła 8,4 proc. (a w II prawdopodobnie spadła poniżej 7 proc.). Ale nawet tu Warmińsko-Mazurskie dosyć blado wypada w porównaniu znowu z Wielkopolską, gdzie bez pracy jest tylko 3,6 proc. mieszkańców.

Dlaczego w regionie tak trudno znacząco ograniczyć bezrobocie, zwłaszcza w czasie, gdy polski rynek pracy generalnie znajduje się w rekordowo dobrej kondycji? Przyczyn jest całkiem sporo, ale ja podkreśliłabym dwie. Pierwsza to niska mobilność mieszkańców w poszukiwaniu pracy. W innych częściach Polski pracodawcy na gwałt potrzebują rąk do pracy, ale jakoś nie widać masowego przepływu pracowników z rejonów północno-wschodnich do południowych czy chociażby bliższych geograficznie – centralnych.

Druga przyczyna wynika poniekąd z pierwszej. Bo w regionie rzeczywiście brakuje dobrze prosperującej przedsiębiorczości, ciasnej sieci małych i średnich firm, które tworzyłyby coraz więcej stabilnych miejsc pracy.

Zarówno w pierwszym, jak i w drugim kontekście spodziewany i zapowiadany przez szefów szybki rozwój Warmińsko-Mazurskiej SSE jest szczególnie potrzebny.

Mogą Ci się również spodobać

Ewa Leniart: szczepienia w Rzeszowie bez związku z wyborami

Prędkość realizacji szczepień na Podkarpaciu plasuje się w średniej krajowej. Nie odbiegamy od pozostałych ...

Agencje ratingowe doceniają polskie samorządy

W ostatnich miesiącach trwa dobra passa miast i regionów, jeśli chodzi o oceny agencji ...

Elektromobilność powoli się rozpędza. Ale nie za sprawą rządu

Coraz więcej miast decyduje się na zakup autobusów elektrycznych. W ubiegłym roku co czwarty ...

Polityka spalonych mostów, czyli „nie każda stara rzecz jest zabytkiem”

Stalowy most nad Jeziorem Pilchowickim przetrwał 111 lat. Musi jeszcze przetrzymać wizytę Toma Cruise’a. ...

Przetargi: nie ma odwrotu od cyfryzacji

Samorządy chwalą zmiany w przetargach, które wejdą w życie od 2021 roku. Uważają jednak, ...

W trakcie debaty dyskutują: Zygmunt Frankiewicz, Krzysztof Żuk, Tadeusz Truskolaski, Adam Struzik i Jacek Sutryk

Walka o obronę niezależności samorządu

Jakie rozwiązania systemowe dla samorządów są dziś potrzebne? W jakim stanie jest polski samorząd? ...