Karpacz, czyli widzieć las i drzewa

Maciej Nowak
Fotorzepa / Gardziński Robert

Opisując Karpacz, odwołajmy się do powiedzenia, z którego wynika, że przy opisie danego zjawiska trzeba widzieć zarówno pojedyncze drzewa, jak i cały las. Tak właśnie jest z charakterystyką owej miejscowości. Jeżeli skupimy się na „drzewach”, bardzo łatwo możemy wytknąć jej niezbyt atrakcyjne elementy. Ale nie wolno zapominać o „lesie”.

Karpacz żadną perłą architektoniczną nie jest. Bardzo łatwo znajdziemy w nim budynki zupełnie do siebie niepasujące, jakby z innej bajki, oderwane od otoczenia. Znajdziemy średnio wkomponowane w przestrzeń wielkie, wręcz gigantyczne hotele, a także pensjonaty ni stąd, ni zowąd nawiązujące do budynków czeskich czy austriackich. W dodatku, o zgrozo – zwłaszcza na głównym pasażu – aż się roi od średnio przemyślanych knajp stanowiących niedokończone kopie tych podhalańskich. I jeszcze ten Karkonosz, który na obrazkach, a nawet specjalnych makietach wygląda jak bezdomny Święty Mikołaj z PRL… Rzecz jasna, jeżeli wciąż będziemy przebywać na poziomie „drzew”, znajdziemy też „drzewa” ciekawe i wartościowe. Do tych ostatnich należy zaliczyć chociażby kultową kawiarnię Spokojna, funkcjonującą od 1971 roku i serwującą słynną roladę śmietankowo-owocową. Klimatyczne są również obiady domowe w zlokalizowanej w centrum miasta szkole podstawowej, świetnie zaopatrzona księgarnia Emaks czy choćby pensjonat Perła Karkonoszy.

Ale ktoś może stwierdzić, że to nie wystarczy i że architektoniczny chaos lub gastronomiczny miszmasz mogą zniechęcać… Wtedy trzeba zmienić perspektywę i zamiast na „drzewa”, spojrzeć na cały „las”. Sprowadzać się to będzie do spojrzenia w górę, nad miasto, na Śnieżkę. I widok ten sam w sobie wiele zmienia. Powoduje, że brzydota jest mniej zauważalna, a cała miejscowość staje się specyficzna i wyjątkowa. Jasne, że byłoby lepiej, gdyby o nią jeszcze bardziej zadbać. Ale wciąż potrafi zachwycić turystów. Zresztą… gdy wybierzemy się w góry i miniemy świątynię Wang, znajdziemy się już w innym, pełnym przyrody świecie. Wędrówki po Karkonoszach tym się różnią od tych tatrzańskich, że bardzo szybko i w krótkich odstępach czasu można dotrzeć do wielu klimatycznych schronisk, poczynając od Samotni i znajdującej się kilkanaście minut drogi od niej Strzechy Akademickiej… No i oczywiście ta zawiana Śnieżka z jej jakże charakterystycznym obserwatorium! Jeżeli więc przypomnimy sobie, że naturalną bazą wypadową do tych wszystkich miejsc jest Karpacz, wybaczymy mu wszelkie niedostatki. A nawet po kilkugodzinnej wędrówce (dłuższe w Karkonoszach trudniej zorganizować) można wybrać któreś z karpackich „ładnych drzew” i obserwować spokojnie szczyty podczas picia kawy i konsumpcji wspomnianej już śmietankowo-owocowej rolady…

Mogą Ci się również spodobać

A jednak jest normalnie

Odetchnąłem z ulgą po przeczytaniu tekstów najnowszego „Życia Regionów”. Dlaczego tak się stało? I czemu ...

Producenci ładnej zabawy

20 lat temu zaczęli od wakacyjnej sprzedaży baloników w parku. Dzisiaj wysyłają ozdoby własnej ...

Zamieszanie z tramwajem dla stolicy

Przeciąga się finalizacja kontraktu na dostawę 213 pojazdów dla Tramwajów Warszawskich.

Pandemia wymusiła na branży turystycznej szybkie dostosowanie do nowej rzeczywistości

Stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem zorganizowania mniejszych wydarzeń w sposób bezpieczny i zgodny z zasadami ...

Pomysł na rozwój ma minusy

Marszałkowie województw nie aprobują nowych rozwiązań podważających plany zagospodarowania przestrzennego.

Nowe życie dawnych gimnazjów

Budynki po szkołach zlikwidowanych reformą edukacji w większości nadal służą uczniom, głównie podstawówek i ...