Jak dzisiaj budować muzea i opowiadać o historii czy sztuce?

Piotr Mazurkiewicz
Fotorzepa / Waniek Ryszard

W naszym życiu na każdym poziomie pojawiają się z coraz większą intensywnością nowe technologie. Czy w przypadku muzeów także digitalizacja jest nieunikniona?

Urząd Marszałkowski w Olsztynie długo zabiegał o sfinansowanie całorocznego muzeum w Grunwaldzie, aby dzięki temu projektowi móc przyciągać jeszcze więcej osób zainteresowanych miejscem jednej z najsłynniejszych bitew w historii Polski.

Samorządowcy zarzekają się, że celem jest uniknięcie natłoku multimediów, które w nadmiarze nudzą i przytłaczają. Jednak powstaje pytanie: czy inny format ekspozycji będzie możliwy?

Klasyczne muzea nie narzekają na brak powodzenia, jeśli są w stanie przyciągnąć widzów wysokim poziomem ekspozycji. Do „Mony Lisy” kolejka będzie stała zawsze, ponieważ obraz ten jest symbolem i wszedł do popkultury. W Polsce generalnie mamy kłopot z dziełami na światowym poziomie, a powodów takiej sytuacji nie trzeba tłumaczyć – wojna, lata PRL itp. „Dama z gronostajem” nie załatwi wszystkiego, a żeby wypożyczać prace z innych muzeów ze świata, trzeba po pierwsze mieć coś na wymianę, a po drugie – ponosić ogromne koszty ich ubezpieczenia.

Dlatego muzea starają się podnosić poziom i przyciągać uwagę właśnie nowinkami technologicznymi. To działa, ponieważ coraz większa grupa osób żyje w otoczeniu nowych rozwiązań właściwie non stop. Smartfon to w zasadzie niemal część ciała, a nie tylko telefon. Może się to komuś podobać czy nie, ale takie są realia. A już zwłaszcza dla młodych, z generacją milenialsów na czele, świat mobilny jest niemal równie ważny jak ten realny.

Skompletowanie klasycznej ekspozycji dotyczącej bitwy będzie też trudne. Nie dość, że upłynęło kilka stuleci, to jeszcze z powodów wcześniej wskazywanych generalnie pamiątek historycznym w kraju za wiele nie ma. Dodatkowo raczej trudno liczyć na to, aby Muzeum Narodowe w Warszawie oddało ze swoich zbiorów obraz Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem”. Pokazywać kopię? To już mija się z celem, a ma uzasadnienie tylko w celach parodystycznych, co widać choćby w serialu „Alternatywy 4″.

Ciekawe zatem, z czego zbuduje ekspozycję nowy projekt grunwaldzki. Technologie mogłyby być doskonałym uzupełnieniem, a czasami wręcz jedyną możliwością pokazania ówczesnych realiów, kontekstu historycznego, obyczajów. Czy wirtualne awatary są gorsze od manekinów w źle uszytych strojach? Na autentyki przecież nie ma co liczyć.

Na efekty przyjdzie jeszcze trochę poczekać, a projekt powinien spotkać się z zainteresowaniem. W końcu mamy teraz okazję oglądać niesłychany nawrót nastrojów patriotycznych, polityki historycznej i odwoływania się do dziedzictwa kraju. Budowane są zasadzie tylko muzea historyczne, projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie utknął na dobre i nikt nie wie, czy mimo powstawania kolejnych wersji koncepcji cokolwiek z niej uda się zrealizować.

Mimo zachłyśnięcia się polityką historyczną z drugiej strony warto zauważyć powodzenie dwóch wystaw poznańskich. Z jednej strony popkulturalna Frida Kahlo, na której prace chętni walą tłumnie. W Starym Browarze z kolei odbyła się prezentacja „Björk Digital”, którą w całości oglądało się w specjalnych hełmach VR. Też chętnych masa, bilety znikały w szybkim tempie, choć twórczość islandzkiej artystki jest dość niszowa. Na każdy rodzaj ekspozycji są chętni, zatem może sposobem na gwarantowany sukces byłaby równowaga pomiędzy klasyczną ekspozycją a nowinkami technologicznymi. Pod warunkiem zapewnienia wysokiego poziomu obydwu form przekazu.

Do tego z zauważeniem widzów z zagranicy. Nie tylko jeśli chodzi o języki ekspozycji, ale także samą wystawę.

Mogą Ci się również spodobać

Do pracy w wirtualnym świecie

Stoisz na rynku w Krakowie, kierujesz swój telefon na dowolne miejsce, po czym na ...

Zmieniły się relacje dorosłych z dziećmi

Matura jest za łatwa – uważa Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie.

Łatanie długu na zakręcie

Ustalenia CBA w Dubiecku pokażą, co wolno robić, aby ratować lokalne finanse.

Wieś inaczej rządzona

Sołtys mógłby wnioskować o przyznanie mu wynagrodzenia za wykonywanie zadań, które nie są związane ...

Upały dają się we znaki kierowcom autobusów

W czasie upałów kierowcy autobusów miejskich czy tramwajów mogą przychodzić do pracy w krótkich ...

Miejskie pszczoły dają coraz więcej miodu

Katolicki Uniwersytet Lubelski rozwija swoją miejską pasiekę. Na stawianie uli decydują się też samorządy. ...