Wraca moda na działki, ale nie na pola

Grażyna Błaszczak, "Rzeczpospolita"

Zanim zaczęła się moda na tanie wycieczki do Egiptu i innych ciepłych krajów, ten, kto miał działkę nad jeziorem, był postrzegany jako krezus. Znajomi zazdrościli posiadaczom domów nad wodą, w mazurskich lasach, że mogli pojechać na weekend na łono natury. Szczególnie gdy budynki były całoroczne, a za płotem mieli przystań.

Część osób decydowała się na odkupienie starych drewnianych domków od podupadłych ośrodków, remontowała je i miała letnią metę na Mazurach. Obok domków rozbijały się namioty. Gdy znajomym spodobała się okolica, decydowali, że będą szukać czegoś dla siebie niedaleko, aby nie spać na ziemi. I okazywało się, że za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych można było mieć „kawałek Mazur dla siebie” – jak mówią pośrednicy.

Szybko pojawili się więc biznesmeni, którzy skupowali pola, i tak nieuprawiane już przez rolników, i stawały się one działkami rekreacyjnymi. Dzięki takiej operacji przebitka była spora. Ale i tak – miastowym szukającym szczęścia nad jeziorem – ziemia wydawała się tania. Kupowali więc takie parcele. Najpierw przyciągali przyczepy na pola, aby w następnym sezonie postawić na działce gotowe, drewniane domki.

Boom na tanie wycieczki do ciepłych krajów zmienił jednak sytuację w obrocie ziemią nad jeziorami. Kupujących ubyło. Ale po kilku latach ochłodzenia koniunktury znowu inwestorzy szukają działek na Warmii i Mazurach. Tylko są już bardziej wybredni niż dekadę czy dwie temu. Niekoniecznie już chcą kupować pola podzielone na małe działki. Interesują ich tereny nad jeziorem, przy lesie i plaży. Bo nie chodzi o parcelę pod letni domek. Inwestorzy albo planują teren odsprzedać z zyskiem za jakiś czas, albo wybudować na działce obiekt rekreacyjny. Takie grunty nie są więc tanie, zatem nie sprzedają się jak świeże bułeczki.

Pytaliśmy pośredników z Warmii i Mazury, czego szukają na ich terenie kupujący. Właściwie wszyscy podkreślali, że wymagania klientów rosną, że nie interesuje ich teren, który leży 2–3 kilometry od jeziora. Musi być blisko zbiornika wodnego. Poza tym nie wszystkim chodzi o jeziorko do łowienia ryb. Część inwestorów szuka miejsca, gdzie mogliby żeglować.

Nabywcy są też bardziej świadomi tego, jakie warunki powinien spełniać teren, który ma być wakacyjną bazą. Jeśli planują wybudować dom całoroczny, pytają o plan zagospodarowania lub warunki zabudowy. Jeśli budynek już stoi, ale ma wiele lat, badają jego stan techniczny. Magia zachodzącego nad jeziorem słońca dziś już nie wystarcza, choć przyciąga dalej.

Mogą Ci się również spodobać

Smog śląski. Wydatki rosną, efektów nie widać

Raport Górnośląsko-Zagłębiowskej Metropolii wskazuje gminy, które wydają najmniej i najwięcej na walkę ze smogiem. ...

Jarmark rozproszony. „Nie planujemy rekreacji”

Większość miast organizujących tradycyjne jarmarki wielkanocne zdecydowała się na ich przygotowanie również w tym ...

Będzie noc muzeów. Na żywo i online

Po rocznej przerwie spowodowanej pandemią w tym roku w niektórych miastach odbędzie się Noc ...

Dwa wyzwania dla rządu i samorządu

Finanse publiczne i oświata wymagają rozwiązań systemowych – pisze prezydent Szczecina. Mamy przed sobą ...

Polskie miasta mają problem ze strefami czystego transportu

Ograniczenie wjazdu do centrów miast aut innych niż elektryczne napotyka na duże problemy. Samorządowcy ...

Deptaki w sezonie były pełne turystów, ale kurorty i tak mają problemy

Mimo pandemii goście dopisali, choć nie wszędzie jednakowo. Tłumy były w Zakopanem, Świnoujściu czy ...