Opole „żyje” z siłowni w Brzeziu

Rozbudowa Elektrowni Opole pochłonie łącznie 11,6 mld zł netto. PGE podkreśla, że aż 70 proc. wartości wszystkich zamówień trafiło do polskich firm.
Rzeczpospolita, Sławomir Mielnik

Odkładana latami rozbudowa elektrowni Polskiej Grupy Energetycznej nakręca dziś koniunkturę w regionie.

Po niemal trzech latach od wbicia łopaty na placu budowy pod dwa węglowe bloki o łącznej mocy 1,8 GW w Elektrowni Opole, jej właściciel, Polska Grupa Energetyczna (PGE), prosi – wraz z innymi wytwórcami – o systemowe wsparcie. Płatności z tzw. rynku mocy mają poprawić rentowność.

Jednak dla samego regionu bilans już dziś wychodzi na plus. Bezrobocie spadło do poziomu niewidzianego od lat, a na zleceniach dla podwykonawców zyskała już niejedna lokalna firma.

Miliony dla regionu

– Inwestycja w Opolu jest kołem zamachowym polskiej gospodarki. Aż 70 procent wartości wszystkich zamówień trafiło do polskich firm, a z każdej wydawanej przez nas złotówki 70 groszy zostaje w kraju – podkreśla Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE.

Jeśli ta tendencja zostanie utrzymana to oznaczałaby, że z wartej łącznie 11,6 mld zł netto rozbudowy elektrowni do rodzimych wykonawców i podwykonawców spłynie ok. 8,1 mld zł netto.

Pewna część zasili także kasy lokalnych firm.

Wśród największych regionalnych beneficjentów jest m.in. konsorcjum spółek z grupy TDJ – Famak-Famur, które za prawie 140 mln zł netto wybuduje dla nowych bloków system nawęglania i odżużlania, a także giełdowe Przedsiębiorstwo Modernizacji Urządzeń Energetycznych Remak, które w ramach konsorcjum realizującego system odpopielania dla bloków 5 i 6 zarobi 31,25 mln zł (ze zlecenia wartego 82,9 mln zł).

Ale samo podpisało też umowę na montaż części ciśnieniowej kotłów w owych blokach za 128,8 mln zł.

Jak czytamy w raporcie spółki, łączne przychody w III kwartale 2016 r. z realizacji opolskich zadań sięgnęły w Remaku 33,5 mln zł, co stanowiło prawie 85 proc. całkowitych obrotów firmy.

W grupie dużych dostawców jest też lokalny producent betonu – zakład Górażdże, świadcząca usługi robót ziemnych firma Kociok z Dąbrowy, a także dostarczająca rusztowania spółka Multiserwis z Krapkowic.

Zlecenia dla mniejszych firm

Na opolskiej inwestycji zarabiają też mniejsi. W ramach prac realizowanych jako członek konsorcjum generalnego wykonawcy, firma Elemont z podopolskiego Brzezia odpowiada za projektowanie i kompleksowe wykonanie instalacji elektroenergetycznych oraz teletechnicznych dla projektu Stacji Uzdatniania Wody (SUW) przy Elektrowni Opole.

To potężna inwestycja towarzysząca budowie dwóch nowych bloków w Elektrowni Opole. Bez niej nie mogłyby one funkcjonować. Bo w obiegu technologicznym można użyć tylko wody o określonych parametrach, a nie takiej wprost z rzeki. – Trzyletni kontrakt podpisany na nasze prace opiewa na „grube” miliony złotych – wskazuje Paweł Bargieł, dyrektor działu handlowego w Elemont.

– Choć całkowita wartość zlecenia robi wrażenie, to w skali roku obroty z tytułu realizacji prac dla projektu SUW są istotnym, aczkolwiek niejednym filarem dla naszej firmy. Obok projektu SUW, realizujemy też szereg kontraktów związanych z samą budową bloków 5 i 6 w branży elektroenergetycznej i AKPiA (Aparatura Kontrolno-Pomiarowa i Automatyka – red.) – podkreśla Bargieł.

– Zlecenie związane z rozbudową lokalnej elektrowni jest istotnym elementem w naszym portfelu. Wartość kontraktu zbliża się do miliona złotych – mówi z kolei Arkadiusz Kosentka, współwłaściciel firmy Wodgaz z Opola. W zdobyciu kontraktu pomogło wcześniejsze doświadczenie.

– Wodgaz budował podziemne instalacje sanitarne w ramach licznych zamówień publicznych w województwie – mówi Arkadiusz Kosentka.

Brakuje rąk do pracy

Opolska inwestycja nakręca lokalny rynek pracy. I nie są to tylko ludzie zatrudnieni bezpośrednio na placu budowy. Przykładowo w Elemoncie zatrudniono dodatkowo około stu osób – zarówno wśród pracowników fizycznych jak i kadry kierowniczej.

– Odczuwalnie zmniejszyła się liczba rąk do pracy. Trudno dziś znaleźć fachowców na lokalnym rynku. A ci, którzy przychodzą teraz, żądają wyższych stawek. Wzrost płac widać przede wszystkim w grupie pracowników fizycznych – twierdzi Paweł Bargieł.

Trudności z znalezieniem ludzi odczuwa także Wodgaz. – Prace w elektrowni prowadzimy od roku. Zatrudniliśmy już kilkanaście osób, ale cały czas rekrutujemy nowe – tłumaczy Kosentka. Firma nie opiera się tylko na rynku pracy Opola czy sąsiednich gmin, ale wykracza też poza granice województwa. – Trzeba przy tym kusić fachowców większymi pieniędzmi, bo ich pozyskanie nie jest łatwe – stwierdza Kosentka.

Na razie nie wiadomo, ilu z obecnie pracujących znajdzie zatrudnienie na dłużej, zarówno w samej elektrowni jak i przy serwisowaniu poszczególnych elementów bloków.

A jest się o co bić. Bo PGE uchodzi za dobrego pracodawcę w regionie. Pracownik elektrowni – jak wynika z naszych informacji – może liczyć na 4–5 tys. zł na rękę. Dochodzą do tego benefity z funduszu świadczeń socjalnych.

Nawet o połowę mniej są w stanie zapłacić podwykonawcy. Prawdopodobnie także dlatego ściągają robotników zza granicy.

Jak twierdzi Tomasz Kwiatek, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu, przy budowie pracuje wielu Ukraińców, ale są też Hindusi zatrudnieni przez Remak. Spółka ściągając ich tłumaczyła, że w Polsce brakuje wykwalifikowanych spawaczy.

– Rąk do pracy rzeczywiście jest teraz mało, dlatego podwykonawcy realizujący nowe bloki elektrowni nie mogą ograniczać się do Opola czy jego okolic – wyjaśnia Kwiatek.

Jako argument podaje dane. Wynika z nich, że na koniec września zarejestrowanych było 7,1 tys. bezrobotnych, podczas gdy przed startem inwestycji ich liczba przekraczała 10 tys. – Stopa bezrobocia w powiecie wynosi 9,3 proc., ale w samym Opolu to tylko 4,9 proc. Takiej sytuacji nie mieliśmy od kilku lat. A inwestycja PGE niewątpliwie wpłynęła na poprawę koniunktury – uważa Kwiatek.

Mogą Ci się również spodobać

Miasta stają się coraz bardziej inteligentne

W rewolucję technologiczną włączają się polskie miejscowości, nie tylko te duże. Idą śladami Rzeszowa, ...

Samorządy walczą o in vitro

Już dwa miasta – Szczecin i Szczecinek – korzystają z zachodniopomorskiego programu in vitro. ...

Zaświadczenie to nie prosty druczek

Do końca tego roku nie uda się wydać wszystkim właścicielom lokali dokumentów potwierdzających uwłaszczenie.

A jednak jest normalnie

Odetchnąłem z ulgą po przeczytaniu tekstów najnowszego „Życia Regionów”. Dlaczego tak się stało? I czemu ...

Rząd odbiera nam niezależność

Sprawowanie funkcji w samorządzie niesie dziś ze sobą większe ryzyko niż wcześniej. W niektórych ...

Donald Tusk może jeszcze sporo zdziałać

Partyjna polityka wywiera coraz większy wpływ na działania samorządów – mówi były premier Jerzy ...