Wsparcie przedsiębiorczości się opłaca

Anna Cieślak-Wróblewska
Fotorzepa / Waniek Ryszard

Nowe rozdanie funduszy unijnych może część władz samorządowych przyprawiać o ból głowy. Hasłem przewodnim unijnej polityki stało się takie wykorzystanie europomocy, by przynosiła trwałe efekty w postaci prężniej rozwijających się gospodarek regionalnych.

Piszę o bólu głowy, bo takie podejście stanowi zwrot o 180 stopniu wobec unijnego budżetu na lata 2007–2013. Choć i wówczas wskazywano pewne priorytetowe kierunki (np. wzrost konkurencyjności i innowacyjności przedsiębiorstw), to w praktyce dotacje dla przedsiębiorstw płynęły szerokim strumieniem bez większej refleksji. Granty dostawał niemal każdy, kto potrafił ładnie przedstawić się na papierze jako innowator. I nikomu nie przeszkadzało, że potem okazywał się innowatorem na skalę jednej gminy.

Obecnie korzystanie z eurograntów jest o wiele bardziej wymagające, zarówno ze strony władz, które rozdzielają fundusze UE, jak i od beneficjentów. Pierwsze doświadczenia pokazują jednak, że samorządy dobrze wywiązują się z nowych obowiązków. Marszałkowie, a przynajmniej większość z nich serio potraktowała obowiązek określania tzw. inteligentnych specjalizacji (i przygotowania strategii ich realizacji) jako szansy na pobudzenie regionalnej gospodarki. Dobrym przykładem wydaje się tu być właśnie województwo lubelskie, które szuka swoich przewag konkurencyjnych w… fotonice. I nie tylko biernie obserwuje rozwój tej gałęzi technologii, ale też stara się aktywnie go wspierać.

Inteligentne specjalizacje, czy szerzej polityka unijna, powodują też, że wsparcie przedsiębiorczości i gospodarki na poziomie samorządów wojewódzkich staje się coraz bardziej punktowe czy – inaczej mówiąc – wybiórcze. Na pomoc mogą liczyć tylko wybrane podmioty, czy to z sektora publicznego czy prywatnego.

W zasadzie nie ma w tym nic złego. W końcu na szczeblu centralnym rząd też realizuje pewną określoną strategię wsparcia konkretnych branż. Chodzi np. o szeroko pojętą elektromobilność, przemysł stoczniowy i motoryzacyjny czy sektor nowoczesnych usług dla biznesu. Trzeba tylko uważać, zarówno na poziomie samorządowym, jak i centralnym, by polityka gospodarcza nie zamieniła się w gospodarkę centralnie planowaną. Wbrew pozorom pokusa jest duża, bo granica między tym, że władza palcem wskazuje, jaka branża ma się rozwijać, a wskazaniem palcem przedsiębiorstwa, które w danej branży ma pełnić rolę lidera (i zbierać finansowe gratyfikacje) – jest bardzo cienka. Tymczasem to sam rynek musi wskazać, kto i kiedy okaże się najlepszym.

Mimo wszystko trzeba samorządowcom kibicować w ich staraniach. Może nie wszystko pójdzie po ich myśli, nie wszystkie sektory, które mogą liczyć na wsparcie, okażą się strzałami w dziesiątkę. Ale wspieranie przedsiębiorczości zawsze się opłaca.

Mogą Ci się również spodobać

Można snuć wspaniałe wizje, ale rzeczywistość skrzeczy

Skandalem jest to, że nawet te niewielkie podwyżki nauczycielskie przyznane przez rząd nie zostały ...

Wójt Wielkiej Wsi: Mieszkańcy są naszą główną siłą

Około 80 proc. gmin w Polsce wyludnia się, a nam co roku przybywa średnio 500 mieszkańców ...

Kolejne duże miasto podnosi kary dla kierowców

Do 200 złotych wzrośnie w Łodzi opłata za parkowanie w centrum bez wykupionego biletu ...

Społeczna rola uczelni poza dużą metropolią

Skupienie uwagi na uniwersytetach w dużych miastach kraju powoduje, że wszelkie decyzje i zmiany ...

Donald Tusk może jeszcze sporo zdziałać

Partyjna polityka wywiera coraz większy wpływ na działania samorządów – mówi były premier Jerzy ...

Smog Wawelski ugodzony

1 września wchodzi w życie zakaz palenia węglem i drewnem w Krakowie. To bardzo ...