Czas kulinarnych wędrówek

Wojciech Romański
Fotorzepa / Waniek Ryszard

Do Gruczna na Festiwal Smaku corocznie przyjeżdża ponad 40 tysięcy osób. Nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Ich liczba rośnie wraz z rosnącą popularnością zdrowej, naturalnej kuchni i coraz większego zainteresowania lokalnymi, regionalnymi smakami.

Ten trend widać w dużych miastach, gdzie organizowane są różnego rodzaju targi śniadaniowe, spotkania z regionalnymi kuchniami, gdzie postają kolejne miejsca, w których można kupić ekologicznie uprawiane owoce i warzywa, sery, wędliny czy pieczywo. Regionalne jarmarki trafiły nawet pod dachy dużych centrów handlowych, które chcą w ten sposób przyciągać nowych klientów, zainteresowanych zupełnie innymi produktami niż te na codzień dostępne w sklepach. To działa.

Ale regionalna kuchnia – jak pokazuje festiwal w Grucznie czy wiele innych, organizowanych w różnych miejscach kraju które mogą pochwalić się kulinarnymi tradycjami – staje się nowym magnesem dla turystów, których dotąd przyciągały głównie walory krajobrazowe czy zabytki. Turystyka kulinarna może stać się dla wielu regionów atrakcyjnym sposobem promocji mniej znanych dotąd walorów, które zyskują na popularności. Co więcej, to lep na który bardzo dobrze dają się łapać także goście z zagranicy, poszukujący nowych doznań. To ważne, bowiem stereotypowo Polska kuchnia kojarzy się z bigosem i kiełbasą, a tymczasem regionalna prawda okazuje się znacznie ciekawsza i bardzo smakowita.

Dlatego nie ma się co dziwić, że Festiwal Smaku w Grucznie został doceniony przez samorządowe władze regionu za wkład w promocję województwa. Dobrze, że lokalne przysmaki można poznać także na innych imprezach i wydarzeniach, takich jak akcja „Kujawsko-Pomorska gęsina na św. Marcina” i organizowany w jej ramach Festiwal gęsiny w Przysieku, Święto Kapusty w Brukach Unisławskich czy Święto Śliwki w Strzelcach Dolnych. Tradycje kulinarne, umiejętnie wykorzystywane w promocji regionu, nie tylko mogą zwiększyć liczbę gości, ale i pomóc lokalnym firmom specjalizującym się w produktach regionalnych, które w ten sposób zdobywają nowych klientów i nowe rynki zbytu. Powiedzenie „Przez żołądek do serca” w tym przypadku sprawdza się doskonale.

O tym, że jest to nowy i ciekawy biznes przekonują się też organizatorzy wycieczek, którzy do swojej oferty coraz częściej wprowadzają podróże kulinarne po Polsce, nieraz połączone z nauką przygotowywania regionalnych potraw. Tradycja, niegdyś traktowana pogardliwie i przeciwstawiana źle pojmowanej nowoczesności, może stać się dziś jednym z większych marketingowych wabików. To dobrze, bo naprawdę mamy się czym chwalić. >R5

Mogą Ci się również spodobać

Przedszkolaki w lepszym powietrzu

W stu śląskich przedszkolach atmosfera się poprawi. Stanie w nich 500 oczyszczaczy powietrza. To ...

Stary rynek po nowemu

Samorządy coraz chętniej rewitalizują rynki, wychodząc z założenia, że szanujące się miasto potrzebuje reprezentacyjnego ...

Unijne dotacje dla branży stoczniowej

Po raz pierwszy w historii udało się zdobyć wsparcie w ramach regionalnego programu operacyjnego ...

Pomorze i Kujawy świętują setną rocznicę powrotu do macierzy

Tu jest Polska, była Polska i pozostanie na zawsze. Czternaście długich miesięcy musieli czekać ...

Unijne euro czekają na Kujawach

Wsparcie osób potrzebujących, gospodarka wodno-ściekowa, rewitalizacja miast – w Kujawsko-Pomorskiem warto sięgać po środki ...

Spór o model rozwoju regionów

Nie wszystko w polityce regionalnej da się zmienić poprzez rozwój metropolii – mówi Zygmunt ...