Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego wysokie dotacje na zakup pojazdów nie rozwiązują problemu kosztownej eksploatacji autobusów wodorowych.
  • Z jakimi wyzwaniami technicznymi i awariami mierzą się miasta, które postawiły na wodór w transporcie publicznym.
  • Jakie znaczenie dla stabilności floty ma jakość paliwa oraz dostępność specjalistycznej infrastruktury do tankowania.
  • W jaki sposób dotychczasowe doświadczenia wpływają na strategie samorządów dotyczące przyszłości transportu zeroemisyjnego.

Krakowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne odebrało i wprowadziło do ruchu 10 nowych autobusów NesoBus, wyprodukowanych przez spółkę PAK-PCE Polski Autobus Wodorowy. To pierwsze własne autobusy wodorowe krakowskiego przewoźnika.

– Wdrażanie technologii wodorowych to istotny element transformacji energetycznej transportu miejskiego. NesoBus jest rozwiązaniem, które łączy ekologię, nowoczesność i funkcjonalność – podkreśla Tomasz Jasłowski, dyrektor Departamentu Produkcji w spółce PAK-PCE Polski Autobus Wodorowy.

Równocześnie MPK podpisało umowę ze spółką Orlen Południe na dostawy paliwa. Przez najbliższy rok przewoźnik planuje kupić ponad 51 ton wodoru za maksymalnie około 3,5 mln zł netto. Do czasu uruchomienia stałej infrastruktury paliwo będzie dostarczane przy wykorzystaniu mobilnego systemu tankowania.

Czytaj więcej

Katowice idą pod prąd. Gdy inne miasta stawiają na elektryki, kupują autobusy na gaz

Zakup autobusów został niemal w całości sfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy oraz programu „Zielony Transport Publiczny”. Jak podkreślił  prezes MPK Rafał Świerczyński, dotacja przekroczyła 130 mln zł i objęła nie tylko 10 pojazdów wodorowych, ale także 37 elektrycznych wraz z infrastrukturą ładowania.

Ostrożnie z wodorem

Choć wodór jeszcze kilka lat temu przedstawiano jako przyszłość transportu publicznego, rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Aktualnie autobusy wodorowe wożą pasażerów m.in. w Poznaniu, Rzeszowie, Wałbrzychu (w każdym z miast ponad 30 pojazdów), Lublinie, Gdyni czy Warszawie. Dodatkowo, nowoczesne autobusy wodorowe kursują także m.in. w Katowicach i Tychach (w ramach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii). Jednak wiele samorządów ograniczyło ambitne plany zakupowe „wodorowców”.

Największym problemem pozostają koszty eksploatacji. Bo chociaż sam zakup autobusów jest w większości finansowany z funduszy unijnych lub KPO, to już codzienna eksploatacja obciąża budżety przewoźników. I tania nie jest – wodór należy w Polsce do najwyższych kosztów eksploatacyjnych w transporcie publicznym. Dodatkowo, produkcja, transport i magazynowanie paliwa powodują, że cały łańcuch energetyczny jest znacznie mniej efektywny niż w przypadku autobusów bateryjnych.

Kolejnym wyzwaniem pozostaje infrastruktura. Wodór wymaga specjalistycznych stacji tankowania oraz paliwa o bardzo wysokiej czystości. Przekonały się o tym m.in. Poznań i Wałbrzych, gdzie dostarczenie wodoru niespełniającego parametrów jakościowych spowodowało czasowe wyłączenie znacznej części floty. Przewoźnicy podkreślają jednak, że same autobusy sprawdzają się w codziennej pracy.

Wodorowce jeżdżą, ale...

MPK Poznań eksploatuje obecnie 34 pojazdy wodorowe. – Do tej pory, poza incydentem związanym z dostawą paliwa złej jakości, nie zaobserwowaliśmy problemów wynikających z ich codziennej eksploatacji ani awarii wymagających skomplikowanych napraw. Jednokrotne tankowanie jest wystarczające do wykonywania codziennej pracy przewozowej na dowolnej linii – informuje Agnieszka Smogulecka z MPK Poznań. Dodaje jednak, że ewentualne kolejne zakupy będą uzależnione od rozwoju infrastruktury oraz dostępności programów dofinansowania.

Czytaj więcej

Drogie paliwo uderza w budżety samorządów. Miasta liczą straty

Więcej problemów zgłasza Chełm, gdzie autobusy wodorowe stanowią już ponad 80 proc. całej floty komunikacji miejskiej.

– Technologia wodorowa w autobusach jest stosunkowo nowa i skomplikowana, dlatego dość często zdarzają się awarie. Szczególne nasilenie takich zdarzeń miało miejsce zimą, przy temperaturach poniżej minus 20 stopni Celsjusza. Technologia ta nie lubi również bardzo wysokich temperatur, czego skutkiem są awarie części wodorowej autobusów związane z dużymi ciśnieniami, w których magazynowany jest wodór – mówi Kacper Jasyk z Urzędu Miasta Chełm. Mimo tych doświadczeń Chełm nie planuje kolejnych zakupów wyłącznie dlatego, że flota została już praktycznie całkowicie wymieniona, a 90 proc. kosztów zakupu pokryło dofinansowanie z NFOŚiGW.

Ostrożność zachowuje także Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, gdzie od kilku miesięcy trwa pilotaż z udziałem ośmiu autobusów kursujących w Katowicach i Tychach. Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej Katowice dysponuje trzema takimi pojazdami.

– Autobusy rozpoczęły kursowanie w lutym tego roku, dlatego na bieżąco monitorujemy ich funkcjonowanie, analizujemy parametry eksploatacyjne oraz zbieramy doświadczenia z ich codziennego użytkowania. Obecnie nie planujemy zakupu kolejnych autobusów napędzanych wodorem – informuje przedstawicielka PKM Katowice Malwina Kaczor.

Jeden z kierunków rozwoju

Podobne stanowisko prezentuje Płock, który kupił 18 autobusów wodorowych z pełnym, 100-procentowym dofinansowaniem z KPO. – Aktualnie nie ma planów dalszego zakupu pojazdów zasilanych wodorem – mówi Marcin Gierzyński z płockiego magistratu.

Czytaj więcej

Ostatnie zakupy autobusów spalinowych. Miasta stawiają na zeroemisyjność

Coraz wyraźniej widać, że samorządy traktują wodór jako jedną z technologii zeroemisyjnych, a nie jedyny kierunek rozwoju transportu publicznego. Jego największymi zaletami pozostają duży zasięg i szybkie tankowanie, porównywalne z autobusami spalinowymi. Z drugiej strony, wysokie koszty paliwa, ograniczona liczba stacji tankowania oraz doświadczenia związane z awariami sprawiają, że kolejne decyzje inwestycyjne zapadają dziś ostrożniej niż jeszcze kilka lat temu. Kraków rozpoczyna właśnie własny test tej technologii, a odpowiedź na pytanie, czy wodór stanie się ważnym elementem komunikacji miejskiej, przyniosą dopiero najbliższe lata eksploatacji.