Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są obecne trendy w decentralizacji regionalnego transportu kolejowego?
  • Co motywuje samorządy do powoływania własnych, lokalnych przewoźników kolejowych?
  • Jakie zmiany prawne wspierają tworzenie samorządowych spółek kolejowych?
  • Jakie korzyści finansowe i jakościowe samorządy przewidują z tych zmian?
  • Czy nowe podmioty rozważają integrację różnych środków transportu?
  • Jakie są zróżnicowane podejścia regionów do realizacji tych inicjatyw?

Rośnie liczba województw, które będą mieć regionalne spółki kolejowe. Samorządowcy chcą wykorzystać nowelizację ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, by powierzać obsługę połączeń własnym przewoźnikom bez przetargu.

Najnowszym przykładem jest województwo lubelskie. Powołana w końcu marca 2026 r. spółka Lubelskie Koleje, która będzie działać początkowo jako pool taborowy, a po 2030 r. jako regularny przewoźnik, ma – według zapowiedzi władz regionu – otworzyć nowy etap rozwoju regionalnego transportu. – Podpisanie aktu notarialnego w sprawie utworzenia spółki Lubelskie Koleje jest kolejnym krokiem do zapewnienia mieszkańcom dostępu do kolei bezpiecznej, nowoczesnej i punktualnej – zapowiada wicemarszałek Piotr Breś.

Powołanie Lubelskich Kolei ma przynieść Lubelszczyźnie korzyści gospodarcze. Dzięki własnej spółce samorząd zyska bezpośredni wpływ na jakość świadczonych usług, uniezależniając się od krytykowanego za słabnącą jakość usług Polregio. Zyska przy tym możliwość zarządzania miliardowymi inwestycjami w tabor, jak zakup nowoczesnych elektrycznych zespołów trakcyjnych. Nowa spółka ma zagwarantować lepszą punktualność i większe bezpieczeństwo podróży, a także lepsze warunki dla pasażerów w klimatyzowanych składach dostosowanych do potrzeb osób o ograniczonej mobilności. Samorządowcy spodziewają się zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej miejscowości położonych wzdłuż rewitalizowanych linii, jak połączenia Lublina z Zamościem i Hrubieszowem.

Samorządowy przewoźnik ma integrować różne środki transportu w spójny system

Na swojego przewoźnika nieco wcześniej zdecydowało się województwo lubuskie. W grudniu ubiegłego roku jednogłośną decyzję w tej sprawie podjął Sejmik Województwa Lubuskiego. Marszałek Sebastian Ciemnoczołowski określił wydarzenie mianem historycznego, a powołany w styczniu 2026 r. prezes nowej spółki Krzysztof Pawlak zapowiedział intensywne miesiące budowania fundamentów pod nowoczesny i zintegrowany transport. Spółka ma odpowiadać nie tylko za kolej. W planach jest także rozwój połączeń autobusowych i integracja różnych środków transportu w jeden, spójny system. Celem ma być jeden bilet, lepsze skomunikowanie regionu i realna alternatywa dla samochodu.

Czytaj więcej

Nowa droga… startowa. Duże inwestycje w regionalnych portach lotniczych

Zdaniem Michała Beima z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, eksperta Instytutu Sobieskiego w Warszawie, choć na razie polskie prawo nie sprzyja pełnej integracji obu form transportu regionalnego, głównie ze względu na skomplikowany system ulg, to jednak taki podmiot ułatwi budowę zintegrowanej oferty transportowej regionu w przyszłości. – Dotychczasowe działania ŁKA czy Kolei Małopolskich z autobusami dowozowymi okazywały się sukcesem, jednak były to działania przy okazji rozwoju kolei, a nie systemowe spojrzenie na cały transport regionalny – mówi Beim.

Decyzja o powołaniu samorządowego przewoźnika była konsekwencją dramatycznej jakości usług Polregio w województwie. Już w 2024 r. lubuscy samorządowcy stwierdzili, że poziom usług Polregio jest nieakceptowalny dla mieszkańców regionu, pociągi były nagminnie odwoływane, dziennie dochodziło do 40-50 opóźnień. Zdecydowano nawet o wprowadzeniu na tory pomiędzy Zieloną Górą a Wrocławiem pociągów Kolei Dolnośląskich, co było efektem rezygnacji władz Dolnego Śląska z usług Polregio na trasie Wrocław-Głogów, będącej częścią linii Wrocław – Zielona Góra.

Co z samorządowym przewoźnikiem w województwie zachodniopomorskim?

Powoływanie w regionach własnych pooli taborowych i przewoźników jest odpowiedzią marszałków na zawiedzione oczekiwania wobec Polregio. – Dziś wypowiedzi ówczesnego prezesa Krzysztofa Mamińskiego z 2016 r., gdy spółka rozpoczęła restrukturyzację, iż Polregio planuje całkowicie wymienić swój tabor na nowy jeszcze w ramach perspektywy budżetowej 2014-2020, brzmią jak ponury żart. Kolejni prezesi również roztaczali mocarstwowe plany, równocześnie mając problem z realizacją prostej oferty, jak w województwie lubuskim – przypomina Beim. Marszałkowie musieli inwestować nie tylko w tabor, ale nawet w zaplecza, jak w symulator jazdy, aby maszyniści Polregio mogli się szkolić w województwie zachodniopomorskim.

Czytaj więcej

Nowoczesne pociągi w regionach. Komfort i ekologia dzięki unijnemu wsparciu

Już dwa lata temu nad zastąpieniem Polregio debatowały władze województwa zachodniopomorskiego. Ogólnopolskiego przewoźnika miały zastąpić Koleje Zachodniopomorskie. – Będziemy mogli dzięki temu podnieść jakość i efektywność, a podnosząc efektywność uwolnione pieniądze inwestować dalej w liczbę połączeń, bo to byśmy chcieli usprawnić – mówił zachodniopomorski marszałek Olgierd Geblewicz w Radiu Szczecin.

Jak podaje branżowy Rynek Kolejowy, pomysł powołania własnego przewoźnika wydaje się być jednak odłożony do szuflady, a wojewódzki samorząd szykuje się do konkurencyjnego przetargu na przewozy kolejowe.