Reklama

Prezydent Szczecina: Finanse samorządowe wcale nie są stabilne

Algorytmy, które stosuje minister finansów, są często dostosowywane do możliwości budżetu państwa w danym roku. A jako samorządy bardzo mocno wisimy na transferach z budżetu państwa, a nie na dochodach własnych – mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.
Piotr Krzystek, prezydent Szczecina

Piotr Krzystek, prezydent Szczecina

Foto: Adam Słomski

Jak udzielać pierwszej pomocy oraz jak reagować w czasie kryzysu – m.in. tego uczyli się mieszkańcy w czasie pierwszego szkolenia z ochrony ludności i obrony cywilnej. Jest zainteresowanie takimi szkoleniami?

Jest spore zainteresowanie. Przed laty kwestie związane z obroną cywilną były traktowane często z przymrużeniem oka, a dzisiaj zwraca się na nie bardzo dużą uwagę. W kontekście zagrożeń, które mogą nas dotykać, to dobrze. I nie mówię bezpośrednio o jakimś ataku, tylko o różnych sytuacjach trudnych czy kryzysach energetycznych i pogodowych. Takie rzeczy mogą się zdarzać, więc trzeba się do tego przygotowywać. Dobrze, że mieszkańcy chcą o tym rozmawiać, że chcą zdobywać wiedzę, chcą wiedzieć, jak miasto jest przygotowane na różnego rodzaju sytuacje. I takie szkolenia będą się odbywać przez cały rok.

Ruszył pierwszy w tym roku nabór wniosków o środki na zadania związane z ochroną ludności i obroną cywilną. Samorządy mogą ubiegać się o dotacje m.in. na budowę i modernizację schronów czy inwestycje w infrastrukturę niezbędną do utrzymania zaopatrzenia w kluczowe zasoby. Szczecin już aplikował?

Aplikujemy. W ubiegłym roku dostaliśmy wsparcie na zakupy i uzupełnienie naszych zapasów obrony cywilnej. Od agregatów, poprzez urządzenia do pakowania wody pitnej, różnego rodzaju urządzenia wspierające ogrzewanie czy też wyposażenie naszych centrów wsparcia dla mieszkańców, których w tej chwili mamy 14. To są obiekty szkolne przystosowane do funkcjonowania w kryzysie, choćby przy braku zasilania zewnętrznego w prąd i w ciepło. Jesteśmy w stanie w takich szkołach zorganizować miejsca pobytu dla mieszkańców, gdzie otrzymają oni wsparcie, pierwszą pomoc czy podstawowe produkty spożywcze, ale też ciepłe posiłki. Chcemy, żeby w Szczecinie było 21 takich centrów i żeby każdy mieszkaniec mógł dotrzeć tam ze swojego miejsca zamieszkania w ciągu 15-20 minut.

Wiadomo, ile jest w Szczecinie schronów oraz miejsc doraźnego ukrycia? Miasto będzie zwiększać ich liczbę i pojemność?

Obecnie mamy zidentyfikowanych prawie 340 takich obiektów ochronnych. Teraz podlegają weryfikacji. Na nasze zlecenie wchodzi tam nadzór budowlany ze strażą pożarną i ocenia, czy dany obiekt będzie się nadawał do spełnienia roli miejsca ochronnego. Do tego mamy ponad 230 obiektów podwójnego zastosowania – to są parkingi podziemne, które można wykorzystać jako miejsca schronienia. Nie mamy typowych schronów. Obiekty, o których wspominałem pochodzą z czasów minionych. Niektóre nawet z okresu II wojny światowej. Część z nich nie będzie spełniała parametrów, więc myślę, że około połowę będziemy w stanie dostosować do roli miejsc schronienia. Z całą pewnością będziemy preferowali obiekty podwójnego zastosowania, bo to są rozwiązania tańsze, na bieżąco wykorzystywane do cywilnego użytku jak parkingi czy magazyny, a w razie konieczności mogą być wykorzystane jako miejsca schronienia.

Czytaj więcej

Marek Woźniak: Chcemy tworzyć sieć miejsc ochrony ludności

W ub. roku zapowiadał pan pracę nad systemem akustycznego alarmowania, który miasto chce rozbudować by skutecznie docierał do wszystkich mieszkańców, ale przecież w 2023 r. zakupiono nowe syreny. Co jeszcze trzeba zmienić?

Ponad dwa lata temu wymieniliśmy stary system, a teraz ten nowy rozbudowujemy tak, żeby objąć nim wszystkie dzielnice Szczecina, także te osiedla, które w czasach PRL-u nie były nim objęte. W tej chwili jeszcze brakuje nam 11 syren, które dokupimy w tym roku. To już „zamknie” miasto, jeżeli chodzi o informację dźwiękową. Będziemy w stanie dotrzeć do każdego mieszkańca.

Reklama
Reklama

W ostatnich miesiącach dużo mówi się o podnoszeniu odporności. Tymczasem w Szczecinie wystarczyła zwykła gołoledź, by na kilka dni sparaliżować miasto. Wiadomo, że pewnych sytuacji pogodowych nie da się przewidzieć, ale ich skutki może da się usuwać szybciej?

Niestety to nie była zwykła gołoledź. W ciągu raptem kilkudziesięciu minut zamarzła cała sieć trakcyjna. Takiej sytuacji nie mieliśmy przez dziesiątki lat. Momentalnie zostały też skute lodem chodniki i ulice. Przy trzech milionach metrów kwadratowych chodników, które mamy, nie jesteśmy w stanie rozkuć wszystkiego od razu. Nawet przy użyciu wszystkich sił i środków, które posiadamy my, zarządcy nieruchomości czy nasze spółki. Tę nadzwyczajną sytuację porównałbym do blackoutu z 2008 r. w Szczecinie, gdy opady mokrego śniegu spowodowały zerwanie wszystkich linii zasilających miasto. To też była sytuacja absolutnie nieprzewidywalna. Takie sytuacje od czasu do czasu się niestety zdarzają.

Jakie wnioski wyciągnął Szczecin po gołoledzi z końca stycznia?

W przypadku zagrożeń spowodowanych inwersją temperatury chcemy, by nasza komunikacja tramwajowa funkcjonowała całą noc. Wtedy tramwaje wyjechały nad ranem, a być może gdyby wyjechały wcześniej czy jeździły całą noc, to być może do tego takiego oblodzenia by nie doszło, bo byśmy co kilkanaście minut przerywali to oblodzenie pantografami? W kolejnych dniach nasze tramwaje ruszały o 1 w nocy, po to, żeby utrzymać przejezdność na liniach. I nie było większych kłopotów.

Natomiast nie możemy też utrzymywać przez całą zimę tysięcy ludzi na dyżurach tylko po to, żeby w razie podobnej sytuacji mogli interweniować. Koszty byłyby gigantyczne. Jest nam oczywiście przykro i ponosimy tego konsekwencje, że sporo mieszkańców doznało kontuzji. To jest nasza odpowiedzialność, ale jesteśmy ubezpieczeni i na tym polu także podejmowane są działania.

Czytaj więcej

Marznące opady zatrzymują tramwaje. Sposoby miast na walkę z zimą

Zmienimy temat. Reforma finansowa jednostek samorządu terytorialnego chyba trochę pomogła, bo w tym roku miasto wyda rekordowo ponad miliard na inwestycje, głównie infrastrukturę drogową i transport. Czy rzeczywiście widać poprawę finansów samorządów?

Powiedzmy sobie szczerze – ta reforma zatrzymała tylko zjazd w dół, jeżeli chodzi o samorządy. W tej chwili mamy do czynienia w Polsce z taką ukrytą utratą płynności przez samorządy, bo budżety niby się zgadzają, ale pojawia się problem płynności. I jak rozmawiam z samorządowcami – to jest problem w bardzo wielu samorządach, także dużych miastach.

Jako Szczecin jeszcze jakoś sobie z tym radzimy, natomiast nasze zasoby gotówki w tej chwili są ograniczone. Już musimy bardzo mądrze gospodarować środkami, żeby wszystko zapłacić w terminie i nie spowodować zawirowań. Jesteśmy miastem nastawionym bardzo mocno na inwestycje, ponieważ nadrabiamy zaległości sprzed lat (Szczecin na początku II wojny światowej został mocno zniszczony, a później przez wiele lat nie inwestowano w miasto, bo nie było pewności, czy zostanie polskie).

Reklama
Reklama

Dopiero początek lat sześćdziesiątych oznaczał start inwestycji w Szczecinie. Osobiście pamiętam takie miejsca, gdzie były ruiny po budynkach zbombardowanych przez aliantów w trakcie wojny. A ja urodziłem się w latach siedemdziesiątych! To pokazuje, że Szczecin nadrabia bardzo duże zaległości.

Dysponujemy sporą nadwyżką operacyjną, bo bardzo racjonalnie gospodarujemy wydatkami bieżącymi. Nie we wszystkich samorządach tak to działa, więc tak naprawdę dziś finanse samorządowe wcale nie są stabilne. My nie wiemy, jaka będzie przyszłość, bo nie ma jasnych mechanizmów potrafiących wiązać choćby rozwój gospodarczy danego miasta czy danego obszaru z planowanymi przychodami. Algorytmy, które stosuje minister finansów, są często dostosowywane do możliwości budżetu państwa w danym roku. A jako samorządy bardzo mocno wisimy na transferach z budżetu państwa, a nie na dochodach własnych.

A to nie jedyny problem samorządów związany z finansami...

Do tego mamy problem demograficzny, który bardzo mocno dotyka mniejszych samorządów. W dużych miastach powiedzmy to nie jest jeszcze tak bolesne, natomiast gdy popatrzymy na gminy, powiaty oddalone od dużych ośrodków powyżej 50 kilometrów, to widać bardzo mocno. Więc to będzie dodatkowy problem, który będzie się nawarstwiał.

Na to trzeba znaleźć jakąś receptę – i nie mówię o demografii, bo na to tak łatwo nie znajdziemy – ale trzeba znaleźć receptę na budowanie pewnych modeli finansowych na przyszłość po to, żeby samorządy wiedziały, na czym stoją, bo to oznacza choćby to, że w niektórych przypadkach samorządy w zakresie pewnych działań mogłyby łączyć swoje siły i możliwości.

Jestem zwolennikiem sytuacji, w której szkoły mogłyby być prowadzone nie tylko przez jedną gminę, żeby to były wspólne placówki oświatowe, żeby były wspólne placówki pomocy społecznej, bo to też można robić wspólnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby gminy porozumiewały się między sobą i szukały rozwiązań, które będą racjonalizować wydatki przy ograniczonych zasobach, jakie posiadają.

Czytaj więcej

Prezydent Przemyśla: Zadania zlecone to bolączka praktycznie wszystkich miast
Reklama
Reklama

A pamiętajmy jeszcze, że cały czas największą pozycją w budżetach samorządów jest oświata. W Szczecinie to niemal 1,7 mld zł na 2026 r., o ok. 200 mln zł więcej niż rok wcześniej. Czy nie jest to postawione na głowie, że samorządy coraz więcej muszą do niej dokładać? Jest na to jakaś recepta?

Recepta jest tylko taka, że zaczniemy inaczej podchodzić do kwestii związanych z finansowaniem zadań oświatowych. Teraz to jest takie udawanie. Po pierwsze, w tej kwocie podatkowej, którą dostajemy jako część potrzeb oświatowych, jest ona źle wyceniona. Po drugie, duże samorządy świadczą usługi na rzecz otoczenia, zwłaszcza w szkolnictwie ponadpodstawowym. W naszych szkołach ponadpodstawowych mamy 40 proc. dzieci spoza miasta. A podatnicy szczecińscy dokładają swoje środki do tych szkół.

Kolejna sprawa to dramatyczny już w tej chwili brak nauczycieli, dlatego że kadra z każdym rokiem się nam starzeje. Jeżeli nie znajdziemy nowych rozwiązań, to może być bardzo źle. Mam pomysł choćby kontraktów dla nauczycieli. Uważam, że Karta Nauczyciela powinna być jedną z możliwości, ale nauczyciele powinni mieć też szansę zatrudnienia kontraktowego w sposób analogiczny, jak w ochronie zdrowia – lekarzy czy pielęgniarek.

Na przełomie roku w mieście przeprowadzono konsultacje społeczne w sprawie Strefy Czystego Transportu. Mieszkańcy raczej są jej przeciwni. Zostanie wprowadzona wbrew ich woli?

Szczecin nie ma większych problemów z jakością powietrza z uwagi na swoje położenie, przestronność ulic i bliskość wody, wiatry itd. My sobie z tym dość dobrze radzimy. Strefa Czystego Transportu jest tak naprawdę takim elementem, który realizujemy trochę idąc naprzeciw przepisom unijnym i związanym z tym dofinansowaniem pewnych projektów. Jeżeli środki unijne są przekazywane do samorządów za to, że mają one Strefę Czystego Transportu, to my nie chcemy być tych możliwości pozbawieni, tylko dlatego, że jesteśmy w trochę lepszej sytuacji, jeżeli chodzi o jakość powietrza. Dlatego nie spoglądałbym na to przez pryzmat utrudnienia życia mieszkańcom, bo to, co my proponujemy w Szczecinie, to jest absolutne minimum, które musi być zrealizowane, żeby w ogóle można było mówić o Strefie Czystego Transportu.

I ostatnie pytanie: czy partia, którą pan zakładał, Nowa Polska, będzie wystawiać swoich kandydatów, doświadczonych samorządowców, w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku, jeśli przepisy o dwukadencyjności nie zostaną zmienione?

Taki jest plan. Tu nie chodzi jeszcze o dwukadencyjność, dlatego że wybory parlamentarne są przed wyborami samorządowymi, więc wielu samorządowców nie będzie startowało w wyborach parlamentarnych. Natomiast na pewno jest spora grupa osób, która wstępuje do Nowej Polski i chce być aktywna. Chcą wystartować do parlamentu. My ten duopol PiS-u i Platformy chcemy przełamać. Taki jest plan naszej formacji.

Okiem samorządowca
Wojciech Saługa: Jeśli chcemy liczyć się w Europie, musimy zacieśniać współpracę
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Okiem samorządowca
Prezydent Przemyśla: Zadania zlecone to bolączka praktycznie wszystkich miast
Okiem samorządowca
Prezydent Gdyni: Historia miasta pokazuje, że jako naród potrafimy dokonywać rzeczy niemożliwych
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Okiem samorządowca
Prezydent Zabrza: Od wielu lat wydajemy więcej, niż wynoszą nasze dochody
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama