Gdynia wchodzi w 101. rok istnienia. Czy pani zdaniem mieszkańcy mają dziś powody do radości z tego, w jakim miejscu jest miasto?
Nie mam co do tego wątpliwości. Mamy nie tylko z czego się cieszyć, ale przede wszystkim z czego być dumni. Historia Gdyni pokazuje, że jako naród potrafimy dokonywać rzeczy niemal niemożliwych. Z planów, które dziś uznajemy za fundament miasta, wówczas często się śmiano, a jednak zostały zrealizowane.
Każdy, kto – tak jak ja – mieszka w Gdyni całe życie, jest tą dumą przesiąknięty. To bardzo charakterystyczne dla długoletnich gdynian, ale widać też, że ci, którzy wybrali Gdynię świadomie, szybko przejmują to poczucie identyfikacji z miastem. Dlatego pytanie, czy jest się z czego cieszyć, ma prostą odpowiedź: tak. Ale jeszcze bardziej – jest z czego być dumnym.
Pytam trochę przewrotnie, bo objęła pani władzę w 2024 r. po ponad 20 latach rządów prezydenta Wojciecha Szczurka. Jednym z największych wyzwań, które pani odziedziczyła, jest zadłużenie Gdyni – jedno z najwyższych w Polsce. Oczywiście Gdynia nie jest tu wyjątkiem, wystarczy spojrzeć choćby na Kraków. Ten dług ma jednak bardzo konkretne konsekwencje. Jak więc wyjść z tej sytuacji? Z jednej strony mamy 100-lecie – czy właściwie 101. rok istnienia miasta od 10 lutego 2026 r. – a z drugiej strony miasto musiało sięgnąć po kredyt restrukturyzacyjny.
Wolę powiedzieć, że miasto nie „musiało” wziąć kredytu restrukturyzacyjnego, tylko że ja podjęłam decyzję, aby Gdynia go wzięła. Chodziło o realne ograniczenie kosztów obsługi długu, które były po prostu nieakceptowalne. Na tym kredycie zaoszczędzimy około 22 mln zł. Była to więc decyzja stricte strategiczna, nastawiona właśnie na redukcję zadłużenia.
To prawda, że miasto znajduje się dziś w trudnym momencie, jeśli chodzi o finanse. Dlatego bardzo intensywnie sięgamy po środki zewnętrzne. Uważamy, że jeżeli nie da się zrealizować inwestycji w całości z własnych środków, to rozsądny gospodarz szuka dofinansowania. Takich wniosków mamy złożonych bardzo dużo, także teraz w procedowaniu jest ich sporo.
Zarządzanie tak dużym długiem jest wyzwaniem i każdą złotówkę oglądamy kilka razy, zanim ją wydamy. Jednocześnie nie możemy zapominać, komu i czemu miasto ma służyć. Gdynia ma służyć mieszkańcom, dlatego oszczędności szukamy w takich miejscach, by nie odbijały się one na jakości życia: na infrastrukturze społecznej czy komunikacji miejskiej, która w Gdyni jest kluczowa.