Coraz częściej pojawia się koncepcja stworzenia jednego dużego organizmu miejskiego w ramach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Czy to rzeczywiście realne i przede wszystkim – po co miałoby powstać nowe miasto na Śląsku?
Kwestia utworzenia jednego miejskiego, dużego organizmu w ramach metropolii rzeczywiście coraz częściej zaczyna pojawiać się w przestrzeni publicznej, bo to połączenie realnie mogłoby rozwiązać wiele problemów – choćby gorącego od miesięcy tematu rozbiórki chorzowskiej estakady i stworzenia nowego układu drogowego. Zwłaszcza, że nasze województwo ma określoną specyfikę. Granice między miastami są właściwie symboliczne, wręcz się zacierają. To, uważam, w dużej mierze ułatwiłoby proces połączenia. Oczywiście, to nie jest pewnie model idealny, bo po drodze pojawiłoby się wiele barier, niemniej byłby on racjonalny. Jeśli chcemy liczyć się w rywalizacji z innymi metropoliami w Europie, nie mamy wyjścia – musimy zacieśniać współpracę.
Pytanie, czy dziś to już projekt polityczny, czy wciąż raczej idea do dyskusji?
Podczas niedawnej, kolejnej odsłony konferencji „Suwerenność zaczyna się na Śląsku”, na której gościliśmy wielu naukowców i specjalistów w dziedzinie demografii oraz ekonomii, padło ciekawe hasło o powołaniu tzw. koalicji chętnych, którzy podjęliby rękawicę w kontekście utworzenia takiego supermiasta. To są jednak ciągle jedynie dyskusje, ale przecież od czegoś trzeba zacząć. Na tę chwilę ważne jest, aby miasta GZM działały spójnie i prezentowały się na zewnątrz jako jeden silny organizm. W Sejmie aktualnie trwają prace nad nową ustawą dotyczącą funkcjonowania GZM. Jeśli wejdzie w życie, Metropolia zyska nowe kompetencje, a miasta będą mogły zacieśniać współpracę.
Czytaj więcej
Władze Katowic oraz samorząd województwa śląskiego uzgodniły z Komisją Europejską warunki finanso...
Dlaczego to takie ważne? Myślę, że wiele osób spoza Śląska może się nad tym zastanawiać.
Wracając do samej idei utworzenia supermiasta, żeby zrozumieć taką konieczność, trzeba trochę wczuć się w rolę potencjalnego inwestora. Dla niego Chorzów to 100 tys. ludzi, a nie część dwumilionowej metropolii. Poza Śląskiem mało kto wie, że Mysłowice, Świętochłowice czy Siemianowice tworzą jedną aglomerację. Musimy to przełamać i pokazywać się jako całość. Dzięki temu rynkowi giganci będą decydować się na inwestycje nie tylko w Katowicach, ale też w innych miastach, skąd dojazd do centrum jest często szybszy niż z niektórych dzielnic stolicy województwa.
Gdyby miał pan wskazać realny horyzont czasowy: czy w tej kadencji jest możliwe formalne rozpoczęcie procesu łączenia miast, czy to perspektywa następnych lat?
Marszałek województwa nie ma takich kompetencji, aby rozpocząć proces łączenia miast w ramach metropolii. Na pewno możemy taki proces wspierać, ale nie bezpośrednio realizować. Jeśli do takiego scenariusza dojdzie, to kluczowym podmiotem będzie tu Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. A do tego z kolei na pewno będą nowe rozwiązania podyktowane ustawą. Kolejny etap to wybór władz. Ustawodawca będzie też musiał określić jaką ewentualnie rolę będzie miał w tej nowej konfiguracji odgrywać czy to wojewoda, czy marszałek. Od zmian w ustawie po jej wejście w życie będzie zatem zapewne zależała intensyfikacja działań w tym zakresie. Nie odpowiem dziś na pytanie, czy jest to perspektywa tej kadencji czy następnej, bo niezależnie od wszystkiego każda ustawa trafia przecież jeszcze na biurko Prezydenta RP. I nie mamy pewności, czy zostanie ona podpisana.