Reklama

Wojciech Saługa: Jeśli chcemy liczyć się w Europie, musimy zacieśniać współpracę

Granice między śląskimi miastami są dziś właściwie symboliczne, wręcz się zacierają. Metropolia, żeby zyskiwać na efektywności, musi żyć w oparciu o pełną synergię – przekonuje marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Publikacja: 23.02.2026 06:55

Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa

Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa

Foto: mat. pras.

Coraz częściej pojawia się koncepcja stworzenia jednego dużego organizmu miejskiego w ramach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Czy to rzeczywiście realne i przede wszystkim – po co miałoby powstać nowe miasto na Śląsku? 

Kwestia utworzenia jednego miejskiego, dużego organizmu w ramach metropolii rzeczywiście coraz częściej zaczyna pojawiać się w przestrzeni publicznej, bo to połączenie realnie mogłoby rozwiązać wiele problemów – choćby gorącego od miesięcy tematu rozbiórki chorzowskiej estakady i stworzenia nowego układu drogowego. Zwłaszcza, że nasze województwo ma określoną specyfikę. Granice między miastami są właściwie symboliczne, wręcz się zacierają. To, uważam, w dużej mierze ułatwiłoby proces połączenia. Oczywiście, to nie jest pewnie model idealny, bo po drodze pojawiłoby się wiele barier, niemniej byłby on racjonalny. Jeśli chcemy liczyć się w rywalizacji z innymi metropoliami w Europie, nie mamy wyjścia – musimy zacieśniać współpracę.

Pytanie, czy dziś to już projekt polityczny, czy wciąż raczej idea do dyskusji?

Podczas niedawnej, kolejnej odsłony konferencji „Suwerenność zaczyna się na Śląsku”, na której gościliśmy wielu naukowców i specjalistów w dziedzinie demografii oraz ekonomii, padło ciekawe hasło o powołaniu tzw. koalicji chętnych, którzy podjęliby rękawicę w kontekście utworzenia takiego supermiasta. To są jednak ciągle jedynie dyskusje, ale przecież od czegoś trzeba zacząć. Na tę chwilę ważne jest, aby miasta GZM działały spójnie i prezentowały się na zewnątrz jako jeden silny organizm. W Sejmie aktualnie trwają prace nad nową ustawą dotyczącą funkcjonowania GZM. Jeśli wejdzie w życie, Metropolia zyska nowe kompetencje, a miasta będą mogły zacieśniać współpracę.

Czytaj więcej

Nowy rozdział dla Śląska. Katowice z dzielnicą nowych technologii

Dlaczego to takie ważne? Myślę, że wiele osób spoza Śląska może się nad tym zastanawiać.

Wracając do samej idei utworzenia supermiasta, żeby zrozumieć taką konieczność, trzeba trochę wczuć się w rolę potencjalnego inwestora. Dla niego Chorzów to 100 tys. ludzi, a nie część dwumilionowej metropolii. Poza Śląskiem mało kto wie, że Mysłowice, Świętochłowice czy Siemianowice tworzą jedną aglomerację. Musimy to przełamać i pokazywać się jako całość. Dzięki temu rynkowi giganci będą decydować się na inwestycje nie tylko w Katowicach, ale też w innych miastach, skąd dojazd do centrum jest często szybszy niż z niektórych dzielnic stolicy województwa.

Gdyby miał pan wskazać realny horyzont czasowy: czy w tej kadencji jest możliwe formalne rozpoczęcie procesu łączenia miast, czy to perspektywa następnych lat?

Marszałek województwa nie ma takich kompetencji, aby rozpocząć proces łączenia miast w ramach metropolii. Na pewno możemy taki proces wspierać, ale nie bezpośrednio realizować. Jeśli do takiego scenariusza dojdzie, to kluczowym podmiotem będzie tu Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. A do tego z kolei na pewno będą nowe rozwiązania podyktowane ustawą. Kolejny etap to wybór władz. Ustawodawca będzie też musiał określić jaką ewentualnie rolę będzie miał w tej nowej konfiguracji odgrywać czy to wojewoda, czy marszałek. Od zmian w ustawie po jej wejście w życie będzie zatem zapewne zależała intensyfikacja działań w tym zakresie. Nie odpowiem dziś na pytanie, czy jest to perspektywa tej kadencji czy następnej, bo niezależnie od wszystkiego każda ustawa trafia przecież jeszcze na biurko Prezydenta RP. I nie mamy pewności, czy zostanie ona podpisana.

Reklama
Reklama

Niezależnie od tego, co dalej ze zmianami na Śląsku i powstaniem nowego miasta, tematem w regionie jest i będzie transformacja energetyczna. Na jakim etapie się znajduje?

Przypomnę, że z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji Województwo Śląskie otrzymało aż 2,2 mld euro. To są w skali regionu gigantyczne pieniądze. Z całej kwoty FST ponad 9 mld złotych, prawie 90 proc. jest już w obrocie. W ramach dostępnych w województwie środków na transformację, przeprowadzono ponad 50 naborów projektów, czego konsekwencją jest blisko 6 mld zł zaangażowanych w konkretne projekty wybrane do dofinansowania. Właściwie w każdej części regionu znajdziemy miejsce, w którym realizowane są jakieś projekty z FST.

Gdzie najbardziej widać efekty tej transformacji?

Przykładów, jak w praktyce „pracują” unijne pieniądze na ich realizację jest mnóstwo. Dla zobrazowania kilka podam, bo są to miejsca dawniej związane z przemysłem i górnictwem, a dziś na powrót już w nowej roli mogą „zasysać” do pracy ludzi, którzy z branży wkrótce odejdą. Nowa przyszłość rysuje się przed kopalnią „Wujek” w Katowicach. W ubiegłym roku podpisaliśmy jako województwo umowę z Miastem Katowice, Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią i Polską Grupą Górniczą list intencyjny, który nomen omen jest swego rodzaju kamieniem węgielnym pod zagospodarowanie tego ważnego historycznie przecież miejsca. Na terenach po kopalni „Wieczorek” powstaje Dzielnica Nowych Technologii, gigantyczny hub gamingowo-technologiczny. To.projekt, który w dużym stopniu przyczyni się do całościowego efektu transformacji, będzie kolebką nowych technologii i e-sportu. Do tego zyska, i to dosłownie, wymiar kosmiczny, bo swoje biuro otwiera tam firma ICEYE, światowy lider technologii satelitarnych.

Wiele osób pyta jednak: co z górnikami? Czy oni odnajdą się w nowych branżach? To również jest kwestia ogólnopolska, biorąc pod uwagę znaczenie Śląska jako bardzo ważnego regionu dla całej krajowej gospodarki.

KWK „Wieczorek” nie fedruje już od lat, dawni pracownicy albo uzyskali prawa emerytalne albo zostali przeniesieni do innych zakładów wydobywczych. A jeśli padłoby pytanie, że trudno sobie wyobrazić byłych górników w tym miejscu, to warto wziąć pod uwagę, iż w górnictwie pracuje też kadra inżynierska, wysoko wykwalifikowana, w tym dużo absolwentów szkół wyższych, którzy w ramach transformacji mogą być przecież zainteresowani kontynuowaniem zatrudnienia właśnie w takim wyjątkowym miejscu. Kojarzenie kadry górniczej wyłącznie z fedrunkiem jest sporym uproszczeniem, stereotypem, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Albo nieznajomością specyfiki naszego regionu. Unia Europejska wierzy, że prawdziwa siła transformacji tkwi w ludziach – dlatego inwestujemy tam, gdzie możemy wspólnie budować lepszą przyszłość. Katowice zyskują przestrzeń otwartą na marzenia, start-upy, edukację i wspólne tworzenie nowych historii. To początek nowego rozdziału dla Śląska. Każdy może zostać jego częścią.

Czy w takim razie może pan powiedzieć, że Śląsk trwale żegna się z węglem?

Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu, zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii. Jeżeli zużywamy węgiel, to w takim stopniu, w jakim go jeszcze potrzebujemy, go wydobywajmy. Z jakiegoś przecież powodu Skarb Państwa zatwierdził nowe inwestycje w Południowym Koncernie Węglowym w Jaworznie. 

Skoro jednak mówi pan, że to w zasadzie sektor schyłkowy, dlaczego nowe inwestycje?

Wydrążenie nowych wyrobisk znacząco poprawi produktywność i efektywność ZG Sobieski. Ponadto pozwoli na obniżenie kosztów funkcjonowania zakładu o ponad milion złotych w latach 2032–2049. Nowe inwestycje zagwarantują także dostawę paliwa spełniającego wymagania bloku energetycznego o mocy 910 MW, zgodnie z zapisami wieloletniej umowy obowiązującej do 2049 r., z roczną dostawą na poziomie 1,8 mln ton. Co nie zmienia faktu, że, czy chcemy tego, czy nie, przemysł wydobywczy ma charakter schyłkowy. Nie uciekniemy przed tym, tak jak nie uciekniemy przed procesem transformacji. Nie możemy jednak wylewać dziecka z kąpielą i wygasić sektora z dnia na dzień.

Czytaj więcej

Transformacja dwóch prędkości zamiast transformacji sprawiedliwej
Reklama
Reklama

Czy jest moment, w którym województwo powie: inwestycji w nowe wyrobiska już nie będzie? Czy taki próg został w ogóle wyznaczony? Wiele dziś mówi się globalnie wręcz, że za szybkie odchodzenie od węgla może być nietrafionym pomysłem. Z drugiej strony jest jasna polityka klimatyczna UE.

Województwo nie podejmie decyzji o ewentualnym zastopowaniu inwestycji w nowe wyrobiska, bo takich kompetencji zwyczajnie nie posiada. Inwestycje, o których mówiliśmy, zapadły na szczeblu centralnym, nie wojewódzkim. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego jest właściwym podmiotem względem podziału środków na transformację, czyli na zagospodarowanie majątku po wygaszeniu części sektora, a nie na inwestowaniu w nowe wyrobiska. Nie mylmy pojęć. Biorąc zaś pod uwagę kryzys energetyczny, z jakim przyszło nam się zmierzyć w chwili wybuchu napaści Rosji na Ukrainę, wszyscy dookoła zaczęli się zastanawiać, czy to odejście od węgla w tak dużej skali nie było przedwczesne. Tyle że nikt wcześniej takiego scenariusza nie zakładał. Powtórzę po raz kolejny – proces transformacji nie stoi w kolizji z wykorzystywaniem zaplecza sektora górniczego przy obecnym jego stanie posiadania. Wygaszanie sektora i transformacja muszą być procesami zrównoważonymi.

Na to wszystko nakłada się jeszcze jedna kwestia. Śląsk nie tylko zmienia się, jeśli chodzi o transformację energetyczną, ale Śląsk od lat zmaga się z problemem depopulacji. Czy są pomysły, jak zatrzymać młodych ludzi w regionie?

Na logikę, nie możemy nikogo zmusić do zakładania rodzin. Bo i przyczyn, dla których młodzi ludzie nie decydują się na ten krok jest wiele. I raczej tutaj należałoby się zatrzymać. Bez atrakcyjnej oferty edukacyjnej i poprawy jakości życia w miastach aglomeracji trudno będzie powstrzymać młodych ludzi od migracji. Dziś szukamy recepty na postępującą depopulację, co wymaga niejako projektowania otaczającej nas rzeczywistości od nowa. Skoro spada liczba urodzeń, stajemy przed koniecznością stworzenia rozwiązań, które zatrzymają proces wyludniania. Oferta edukacyjna to krok pierwszy. Kolejny to atrakcyjne miejsca pracy i dobra jakość życia, która sprawi, że młodzi ludzie będą tu chcieli zostać lub przyjechać z innych województw. Dobre uczelnie kuszące absolwentów szkół średnich z innych regionów, podniesienie jakości życia poprzez atrakcyjne miejsca pracy.

Wspomina pan o synergii metropolii. Czy Śląsk może być jak Londyn? Tu płynnie też wracamy do sytuacji GZM i planów zmian.

Tak, by po zakończeniu edukacji absolwent studiów wyższych wchodził tu na rynek pracy. O ciekawą diagnozę pokusił się niedawno znany ekonomista profesor Witold Orłowski. W jego ocenie nasza metropolia ma ogromny potencjał, ale niewiele z tego wynika. Uważa, że warto wzorować się na Londynie, który przecież w praktyce jest złożony z 32 mniejszych miast. Metropolia, żeby zyskiwać na efektywności, musi żyć w oparciu o pełną synergię. Śląskie ma kilka czynników do poprawy. Przede wszystkim musi wzmocnić atrakcyjność edukacyjną, promować uczelnie wyższe i jednocześnie swój wizerunek jako miejsca przyjaznego, do tego poprawić jakość życia. No i chcąc nie chcąc wracamy tu do omawianej już wcześniej koncepcji stworzenia supermiasta.

Czytaj więcej

Prezydent Przemyśla: Zadania zlecone to bolączka praktycznie wszystkich miast

Na koniec pytanie o pieniądze, ważne na początku roku. Jakie są główne założenia budżetu województwa śląskiego na 2026 r.?

Planowane wydatki to 4,4 mld zł, a dochody blisko 3,9 mld zł. Największe inwestycje, 790 mln zł, mają dotyczyć dróg wojewódzkich. Największe nakłady mają trafić na: transport i łączność (1,792 mld zł), kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego (362,2 mln zł), oświatę i wychowanie (288,3 mln zł), ochronę zdrowia (265,7 mln zł) i kulturę fizyczną (123,8 mln zł). Od lat kolejne budżety mają wymiar typowo inwestycyjny. Tak jest i w tym roku.

Planowane wydatki przekraczają więc dochody o blisko pół miliarda złotych. Na ile pana to martwi? Dziś trwa dyskusja o wyzwaniach fiskalnych samorządów w całej Polsce.

Z taką sytuacją mamy niejako do czynienia co roku. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku pozostałych województw. Pamiętajmy, że mówimy o inwestycjach, a nie kolokwialnie – o „przejadaniu” pieniędzy.  Od 2021 r. udział dochodów budżetu własnego województwa utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. W 2026 r. wzrasta natomiast udział dotacji na zadania zlecone o około 6 proc.

Okiem samorządowca
Prezydent Przemyśla: Zadania zlecone to bolączka praktycznie wszystkich miast
Okiem samorządowca
Prezydent Gdyni: Historia miasta pokazuje, że jako naród potrafimy dokonywać rzeczy niemożliwych
Okiem samorządowca
Prezydent Zabrza: Od wielu lat wydajemy więcej, niż wynoszą nasze dochody
Okiem samorządowca
Prezydent Lublina: Bez zwrotnych źródeł finansowania skala inwestycji byłaby dużo mniejsza
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama