Aż trudno uwierzyć, ale wojna w Ukrainie trwa już cztery lata. Jak ten czas zmienił Przemyśl, miasto leżące bardzo blisko ukraińskiej granicy?
Zmiany miały miejsce z pewnością na początku wojny, ale w tej chwili życie w mieście toczy się swoim torem. Mieszkańcy cały czas patrzą na to, co się dzieje na Ukrainie, z pewnym zastanowieniem – nie z niepokojem, bo jednak miasto żyje swoim życiem, ludzie pracują, a dzieci chodzą do szkół. Od ubiegłego roku widzimy też, że w sezonie wraca ruch turystyczny, zarówno z Polski, jak i innych krajów. I nie zawsze jest to ruch związany z uchodźcami z Ukrainy.
W czasie pierwszych miesięcy po wybuchu wojny Przemyśl był jednym z kluczowych punktów pomocy humanitarnej. A dziś są jeszcze przypadki, że pojawiają się kolejni wojenni migranci?
Obecnie jest to już marginalne zjawisko. W Przemyślu nadal funkcjonuje punkt recepcyjny, w którym można zasięgnąć informacji, czy uzyskać pomoc. Nie ma już jednak takiego ruchu, jaki widzieliśmy na początku i tej rzeki ludzi w sposób niezorganizowany opuszczających Ukrainę. Dziś, nawet jeżeli ktoś myśli o wyjeździe z Ukrainy, choćby z powodu wojny, to ma czas na to, żeby to przemyśleć, zaplanować, a przede wszystkim podjąć decyzję, dokąd chce jechać i jak to zorganizować.
W tych pierwszych miesiącach po wybuchu konfliktu na pomoc uchodźcom ruszyły tysiące wolontariuszy. Czy dziś ci ludzie działają jeszcze na rzecz innych, czy jednak się wycofali z takiej działalności?
Wiele z tych osób znam i wiem, że są to ludzie, którzy nadal udzielają się w różnego rodzaju stowarzyszeniach, fundacjach, czy biorą udział w takich akcjach, jak choćby niedawny 34. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Działają więc cały czas, choć może nie jest już to tak masowy ruch jak w 2022 r. który spowodował, że ogromna część miasta była zaangażowana w pomaganie. Mam wrażenie, że te osoby, które się wyróżniają przy różnego rodzaju akcjach, tak jak w lutym 2022 r., gdy jako pierwsze pojawiły się na dworcu, w centrach pomocy humanitarnej, w tej chwili nadal prowadzą działalność okołocharytatywną.
Czytaj więcej
W związku z sytuacją finansową zwróciłem się do premiera Donalda Tuska z prośbą, by algorytmy zos...
Dużo Ukraińców zostało w mieście?
Uchodźcy, którzy początkowo przybywali do nas z Ukrainy, w następnym kroku dużo częściej wybierali duże miasta, takie jak Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, jak też ośrodki, w których jeszcze przed wojną była spora mniejszość ukraińska. Przemyśl pełnił wtedy nieco inną rolę. Zostaliśmy zaprogramowani do tego, żeby być miastem recepcyjnym, przez które przepływa duża liczba ludzi, ale niekoniecznie wielu z nich zostaje na miejscu.