Reklama

Prezydent Zabrza: Od wielu lat wydajemy więcej, niż wynoszą nasze dochody

Jesteśmy w takiej sytuacji, że poziom naszego zadłużenia praktycznie nie pozwala nam zaciągać dodatkowych długów – mówi Kamil Żbikowski, prezydent Zabrza.

Publikacja: 02.02.2026 06:48

Prezydent Zabrza Kamil Żbikowski

Prezydent Zabrza Kamil Żbikowski

Foto: Paweł Janicki

Na ostatniej sesji radni Zabrza zajmowali się m.in. likwidacją oddziałów przedszkolnych w trzech publicznych podstawówkach. Będą one likwidowane z powodu oszczędności czy demografii?

Ani tego, ani tego. To są uchwały techniczne, które po prostu stwierdzają zastaną sytuację. Te oddziały nie były już prowadzone w tym roku. Dla formalności byliśmy zobligowani do porządku, że tak powiem – odzwierciedlenia tej sytuacji w dokumentach szkół. Więc to nie jest tak, że zostały teraz tam zlikwidowane oddziały przedszkolne. W uchwałach po prostu stwierdzono, że te szkoły nie prowadzą już oddziałów przedszkolnych.

Ale dlaczego wcześniej zlikwidowano te oddziały przedszkolne w tych szkołach?

Rodzice bez problemu znajdowali miejsca dla dzieci w pobliskich przedszkolach, dlatego nie prowadzono naboru. Przez długi czas po prostu nie było chętnych. W Szkole Podstawowej nr 44 oddział nie funkcjonował już od roku, a np. w Szkole Podstawowej nr 24 od kilkunastu lat. Oddziały w tych szkołach przestały odpowiadać realnym potrzebom mieszkańców.

„To nie jest budżet marzeń, ale najlepszy, na jaki dziś stać Zabrze” – mówił pan po uchwaleniu budżetu na ten rok. Dochody miasta mają przekraczać 1,5 mld zł, a wydatki są niewiele wyższe. Jak zarządza się zadłużonym miastem, gdy niemal każda decyzja finansowa jest pod obstrzałem resortu finansów i Regionalnej Izby Obrachunkowej?

To jest sytuacja bardzo trudna. Osobiście nazywam przyjęte zobowiązania związane z pożyczką rządową i z programem postępowania ostrożnościowego swego rodzaju kagańcem. I to bardzo wiąże nasze możliwości co do decyzji, co do dodatkowych inwestycji, co do skierowania miasta na inne tory, co do skorzystania z dodatkowych środków. Tak naprawdę jesteśmy bardzo krępowani nawet jeśli chodzi o próby restrukturyzacji istniejącego już zadłużenia. Restrukturyzacja wiązałaby się ze zmianą na przykład mniej korzystnych tytułów dłużnych na bardziej korzystne, ale każdy tytuł dłużny wymaga teraz zgody i skonsultowania się z ministerstwem i z Regionalną Izbą Obrachunkową. To po pierwsze jest czasochłonne, a po drugie, często kończy się brakiem takiej zgody albo w najlepszym razie uwagami czy też prośbą o dalsze wyjaśnienia w sprawie. Jesteśmy więc tym mocno związani, taką stałą kontrolą i ograniczeniami w decyzyjności o własnych finansach.

Czytaj więcej

Prezydent Lublina: Bez zwrotnych źródeł finansowania skala inwestycji byłaby dużo mniejsza

Gdzie zadłużone miasto szukało w tym roku oszczędności?

Przede wszystkim chcieliśmy urealnić wydatki bieżące samorządu. I na tym polegała praca w ostatnich miesiącach zeszłego roku. Pracowaliśmy jeszcze na zeszłorocznym budżecie w taki sposób, żeby uniknąć wszelkich wydatków, które nie miały charakteru obligatoryjnego, to znaczy nie były obowiązkowe dla realizacji zadań samorządu, a z tych, które są fakultatywne – przynajmniej w części – zrezygnować. Albo ograniczyć tam, gdzie nie jest to związane z karami z tytułu rozwiązania umów czy perturbacjami związanymi z rezygnacją z jakiegoś zadania. A z drugiej strony staraliśmy się też utrzymać te zadania fakultatywne, które wpisały się na stałe w charakterystykę naszego miasta i uważamy, że są potrzebne.

Reklama
Reklama

Globalnie chcieliśmy zmniejszyć poziom wydatków bieżących, bo oprócz ogromnej skali zadłużenia naszego miasta problemem jest też niekorzystna struktura dochodowo-wydatkowa. Tak naprawdę od wielu lat więcej wydajemy, niż wynoszą nasze dochody.

Ale to dotyczy większości miast, Zabrze nie jest żadnym wyjątkiem.

Tak, aczkolwiek my jesteśmy w takiej sytuacji, że poziom naszego zadłużenia praktycznie nie pozwala nam zaciągać dodatkowych długów, a wiele miast właśnie próbuje finansować swoje zadania z dodatkowego zadłużenia. Zabrze ma niekorzystną sytuację, nawet na tle innych samorządów, które po prostu w dużo mniejszym stopniu przekraczają wydatkami swoje dochody. My nad tym pracujemy. Już działania z zeszłego roku pozwoliły nam urealnić przewidywane poziomy wydatków w tym roku. A teraz przez cały rok będziemy pracować nad tym, żeby nie przekroczyć założeń budżetowych, żeby po prostu wykonać budżet w pełni, ale starać się nie przekraczać wydatków tam, gdzie nie będzie to naprawdę konieczne.

Dużo miasto kosztuje rocznie obsługa długu? Rzeczywiście na koniec roku ma on wynosić ok. miliarda złotych?

Obecne zadłużenie na koniec roku to będzie wciąż ponad miliard złotych. A teraz, na początku roku, wynosi ono jeszcze więcej. Obsługa i spłata zadłużenia w tym roku będzie nas kosztować prawie 60 milionów złotych. Przy zakładanym maksymalnym poziomie ewentualnych obligacji na poziomie 50 mln złotych liczymy, że uda nam się osiągnąć przynajmniej 9–10 milionów oddłużenia. To będzie sytuacja bez precedensu w porównaniu do wielu poprzednich lat. Będziemy mniej długów zaciągać niż spłacać. Ten budżet zakłada, że będziemy starać się dążyć do pewnej nadwyżki, bo zamierzamy ograniczać wydatki, żeby więcej było dochodów niż wydatków, i z tego właśnie spłacać to zadłużenie. Taki jest nasz plan budżetowy. A teraz będziemy starać się robić wszystko, żeby ten budżet wykonać.

Jak pan myśli, ile czasu potrzebuje miasto, żeby dojść do względnej równowagi finansowej i bez problemu patrzeć w swoją finansową przyszłość?

Równowagę finansową staramy się już teraz zachować.

Chodzi mi o to, kiedy miasto dojdzie do bezpiecznego poziomu zadłużenia. Dziś przekracza ono 66 proc. rocznych dochodów...

Niestety to jest dużo. Jeśli chodzi o powrót do jakiegoś bezpieczniejszego poziomu zadłużenia, to nasze całościowe zadłużenie i jego spłata są rozłożone na mniej więcej 20 kolejnych lat. Mówię o wszystkich zobowiązaniach, które były w poprzednich latach zaciągnięte przez miasto. A jeśli chodzi o spłatę tych kluczowych zadłużeń i spięcie tego do poziomu, powiedzmy, o połowę mniejszego niż obecnie, to będzie wymagało dużej pracy. Myślę, że to potrwa ok. 10 lat. To jest taka perspektywa, gdzie to zadłużenie będzie mogło zostać sprowadzone do bezpiecznego poziomu. Oczywiście przy utrzymaniu też aktywnej polityki ściągania dodatkowych dochodów, inwestorów, ale też oszczędności i dalszej restrukturyzacji wydatków miasta.

Dopiero w tym czasie będziemy w stanie tak naprawdę ten problem w dużej mierze rozwiązać, czyli załagodzić na tyle, żeby stwierdzić, że poziom zadłużenia jest bezpieczny. Z drugiej strony istotny wpływ na budżet miasta będzie miała sytuacja w kraju. Im wyższe będą dochody mieszkańców i lepsza kondycja firm, tym wyższe wpływy do budżetu miasta. To może stopniowo poprawiać niekorzystną dziś relację zadłużenia do dochodów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prezydent Rzeszowa: Chcielibyśmy inwestować więcej, ale ograniczają nas limity zadłużenia

Mimo trudnej sytuacji finansowej Zabrze chce wydać na inwestycje 225 mln zł. To głównie drogi i transport czy coś jeszcze?

To są różnego rodzaju inwestycje związane przede wszystkim z pozyskanymi środkami zewnętrznymi. W dużej mierze będą to inwestycje związane z funduszami pozyskanymi w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, tak zwanych ZIT-ów. Dotyczy to m.in. dalszej termomodernizacji np. placówek oświatowych czy też rozwoju infrastruktury dla rowerów, rewitalizacji terenów zielonych. Największym wydatkiem w tej kategorii jest rozwój terenów inwestycyjnych po dawnej kopalni Biskupice. Ten projekt wart jest ponad 60 mln zł. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu miasto przyciągnie inwestorów, a to da nowe miejsca pracy i zwiększy wpływy z podatków. To jedna z niewielu inwestycji zapoczątkowana jeszcze przez moich poprzedników, która ma realne szanse na poprawę sytuacji w miejskim budżecie.  

W ub. roku Zabrze dostało 3,4 mln zł z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Udało się miastu wydać już te środki?

Na bieżąco staramy się te środki wydawać. Są to pieniądze służące zabezpieczeniu zasobów, do sprawnego przygotowania miasta do zadań związanych z ochroną ludności czy na wypadek konieczności realizowania tzw. obrony cywilnej lub na wypadek wszelkich kryzysów. Z tych środków w dużej mierze zakupujemy sprzęt dla szeroko rozumianych służb ratowniczych. W ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej pieniądze przeznaczamy m.in. na zakup agregatów prądotwórczych, defibrylatorów, motopomp, namiotów pneumatycznych, magazynów energii i jeszcze innego sprzętu ochronnego dla służb. Można by wymieniać długo. W każdym razie te środki staramy się jak najefektywniej w całości zagospodarować, żeby zwiększyć nasze przygotowanie na wypadek stanu wyjątkowego.

Czy w planach miasta jest budowa bądź modernizacja schronów i miejsc tymczasowego schronienia?

Tak, jak najbardziej. Aktywnie przygotowujemy się do realizacji takich miejsc w nowych obiektach publicznych, które są już przygotowane pod kątem dokumentacji projektowej. Przygotowujemy też dokumentację dla innych projektów, również pod obiekty masowego schronienia, co do których jeszcze nie mamy potwierdzenia finansowania. Chcielibyśmy, żeby w przyszłości te środki się znalazły, żeby tak zwane podwójne zastosowanie takich obiektów – to znaczy i na wypadek kryzysu, służyło mieszkańcom w formie schronu czy miejsca schronienia, a poza czasem stanów wyjątkowych, żeby mogły stanowić też przestrzeń publiczną i służyć w swoich pierwotnie założonych funkcjach.

W tej chwili przygotowujemy opracowanie dokumentacji dla osiemdziesięciu siedmiu obiektów. Przeglądamy wymagania, jakie te nowo budowane obiekty powinny spełniać. Mam na myśli jeden duży nowy obiekt. Większość dokumentacji dotyczy już istniejących zabudowań i ich modernizacji.

Czytaj więcej

Olgierd Geblewicz: Trzeba wspierać firmy w przemyśle obronnym
Reklama
Reklama

Wiele miast przeprowadza szkolenia z sytuacji kryzysowych dla mieszkańców. Zabrze też je planuje?

Myśmy już ruszyli z takimi prezentacjami. Głównym podmiotem, który prowadzi u nas szkolenia, jest Państwowa Straż Pożarna. Od początku stycznia mamy spotkania z mieszkańcami w poszczególnych dzielnicach. I na każde z nich zapraszamy też przedstawiciela Państwowej Straży Pożarnej. Na każdym takim spotkaniu jest prezentacja trwająca ok. 15–20 minut poświęcona właśnie tematom bezpieczeństwa. W pigułce przypominamy mieszkańcom o funkcjonowaniu aplikacji „Gdzie się Ukryć”, ale też udzielamy podstawowych informacji dotyczących nowych zasad i tego, co realizujemy i jak przygotowujemy się do sytuacji kryzysowych. Wspominamy też, jak sami mieszkańcy powinni się przygotować na wypadek sytuacji kryzysowej.

I na koniec, rzeczywiście już w pierwszym kwartale miasto sprzeda Górnika Zabrze Łukaszowi Podolskiemu?

Pracujemy nad tym, żeby tak się stało. Podkreślam, że jest to zawsze decyzja obu stron. To są negocjacje, a potem podpisanie odpowiednich umów. A to wymaga zgody obu stron. Przez ostatnie miesiące pracujemy intensywniej niż wcześniej. Tak naprawdę czekamy na ostatnie analizy i opracowania. Pewne rzeczy są już wstępnie uzgodnione, inne są jeszcze przedmiotem bieżących prac i negocjacji między zespołami negocjacyjnymi. To jest proces złożony, bo wątków przy takiej umowie jest bardzo dużo. A chodzi choćby o dalsze funkcjonowanie klubu na stadionie, który nadal pozostanie stadionem miejskim, w ramach infrastruktury, która jest potrzebna Górnikowi choćby na cele szkoleniowe.

Liczę na to, że w najbliższych tygodniach negocjacje uda się sfinalizować i że do końca kwartału dokonamy wszelkich formalności. Wiąże się to z tym, że wcześniej – w lutym – trzeba przygotować i parafować wzajemne ustalenia w kwestii sprzedaży klubu, które obejmują wszystkie wątki. A potem jeszcze pozwolić Radzie Miasta na zatwierdzenie umowy o zbyciu większościowego pakietu akcji, co ostatecznie pozwoli na sformalizowanie całego procesu sprzedaży.

Okiem samorządowca
Prezydent Lublina: Bez zwrotnych źródeł finansowania skala inwestycji byłaby dużo mniejsza
Okiem samorządowca
Prezydent Rzeszowa: Chcielibyśmy inwestować więcej, ale ograniczają nas limity zadłużenia
Okiem samorządowca
Olgierd Geblewicz: Trzeba wspierać firmy w przemyśle obronnym
Okiem samorządowca
Tadeusz Truskolaski: Sytuacja finansowa dużych miast się poprawiła
Okiem samorządowca
Marszałek Małopolski: Bezpieczeństwo kluczowe dla rozwoju regionu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama