Bądźmy świadomi i gotowi – zanim zawyją syreny. W ramach programu „Bezpieczne Opole” Urząd Miasta organizuje szkolenia dla mieszkańców. Jaką wiedzę chce im pan przekazać na takich szkoleniach? Co jest najważniejsze?
Szkolenie zorganizowaliśmy z inicjatywy wojewody opolskiego, który inicjuje je w każdym powiecie. Jaka wiedza jest na nich przekazywana? Przede wszystkim uświadamiamy mieszkańców o możliwych zagrożeniach. Opole ma w tym duże doświadczenia. Przypomnę duże powodzie, które nawiedziły miasto. Odrobiliśmy jednak lekcję, ponieważ w 2024 r. obroniliśmy stolicę regionu przed wdarciem się wody do Opola.
Zagrożenia wojenne to jednak coś zupełnie innego.
Oczywiście! Świat stał się bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny. Musimy mówić o tym głośno, ponieważ obecne pokolenia są pierwszymi, które bezpośrednio nie doświadczyły wojny. A przecież od czterech lat bomby spadają tuż przy naszej granicy.
Kilkadziesiąt sztuk specjalistycznego sprzętu (m.in. ciężkich wozów bojowych) trafiło do strażaków z województwa opolskiego. Zostały zakupione m.in. ze środków z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. A w tym roku na co miasto chce wydać rządowe pieniądze?
Chcemy budować miejsca ukrycia. To zadania najtrudniejsze do realizacji. Kłopot polega na tym, że program rządowy jest jednoroczny, a tworzenie takich miejsc trwa dłużej niż 12 miesięcy. Takie są procedury. Myślimy również o budowie magazynu, gdzie moglibyśmy przechowywać specjalistyczny sprzęt.
Czy Opole aplikowało już o środki z tegorocznej edycji Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej?
Jeszcze nie. Mamy czas do końca marca. Wiemy, co chcemy kupić, więc jesteśmy gotowi.
A wiadomo, o jaką kwotę wsparcia Opole wystąpi?
Około 7 mln zł. Taką mamy pulę do wykorzystania.