Po intensywnych opadach śniegu przed paroma dniami Rzeszów stanął w gigantycznych korkach, MPK się spóźniało, a ratusz apelował do mieszkańców o... wyrozumiałość. Miasto nie było przygotowane na aż tak poważną sytuację?
Miasto było przygotowane. Wszystkie 70 samochodów do odśnieżania ruszyło do pracy. Odśnieżaliśmy jednocześnie drogi, chodniki, przystanki, których mamy 700 w mieście. Wszyscy musimy pamiętać, że kiedy non stop pada, nie da się odśnieżyć wszystkiego na bieżąco, choć oczywiście to cały czas jest robione. Miasto oczywiście stara się jak najszybciej doprowadzić do tego, żeby drogi były czarne, żeby większość chodników oraz przystanków była odśnieżona, ale nie jest to fizycznie możliwe w czasie intensywnych opadów. Więc w takiej sytuacji nie chodzi o przygotowanie, tylko o skalę zjawiska pogodowego. Dzień po opadach wszystko było już pod kontrolą.
Gdyby tak obfite opady jeszcze się powtórzyły, kolejna akcja będzie lepsza? Czy jednak na pogodę nie ma mocnych?
Na tak intensywne opady nie ma siły. Musimy się przyzwyczaić do takich zawirowań klimatycznych. Mogą i zapewne będą one coraz częściej bardzo gwałtowne. Zarówno opady śniegu, jak też deszczu. Poza tym musimy też być mentalnie gotowi, że gdy przez 48 godzin pada intensywnie śnieg, to drogi nie będą cały czas czarne, bo po prostu nie jest to fizycznie możliwe.
W Rzeszowie prowadzone są już szkolenia dla mieszkańców z zakresu ochrony cywilnej? Czy miasto dopiero o tym myśli?
Jako miasto najpierw opracowaliśmy program systemu ochrony cywilnej. Jest on oparty przede wszystkim na punktach pomocy mieszkańcom, które chcemy organizować w filiach Rzeszowskiego Domu Kultury, czy innych placówkach miejskich. Chcemy korzystać z pomocy straży pożarnej, zarówno jednostek zawodowych, jak i ochotników. W mieście mamy 12 jednostek OSP. Wykorzystamy do tego cały system łączności, zarządzania kryzysowego, no i oczywiście szkoleń. Te szkolenia dopiero u nas ruszają. Na razie przeszkoleni zostali urzędnicy, którzy mają odpowiadać za organizację systemu. A lada moment ruszą szkolenia na szerszą skalę, także dla mieszkańców. W Rzeszowie zamierzamy współpracować z organizacjami pozarządowymi.
A miasto będzie korzystać z doświadczeń Ukrainy podczas tych szkoleń? Będą przekazywane rzeczy, które tam się sprawdziły?
Tak. Zdecydowanie tak. Już podczas zeszłorocznego Kongresu Bezpieczeństwa Polski, który organizowaliśmy w Rzeszowie, zaprosiliśmy partnerów z samorządów ukraińskich. I czerpiemy od nich wiedzę, co się sprawdza w sytuacjach kryzysowych. Trzeba też podkreślić, że mówimy o szkoleniach z obrony cywilnej i ochrony ludności – to nie chodzi tylko o takie ekstremalne sytuacje jak wojna na Ukrainie, ale o sytuacje związane z różnymi zagrożeniami, w tym także tymi klimatycznymi, gwałtownymi zjawiskami, czy kryzysami o znacznie szerszym spektrum. W tej warstwie sprawdzenia się w ekstremalnie trudnych sytuacjach już mamy kontakt i wiedzę od przyjaciół z Ukrainy. To jest akurat zaleta Rzeszowa i jego położenia, ale też efekt naszej współpracy z wieloma miastami ukraińskimi.
Czytaj więcej
Nie jesteśmy regionem, który ma historyczne tradycje w budowie czołgów, ale mamy firmy, które w b...