Dlaczego zdecydował się pan wystartować w przedterminowych wyborach na prezydenta Rudy Śląskiej?

O starcie w tych wyborach zdecydowałem po 16 latach pracy w samorządzie Rudy Śląskiej, najpierw jako radny Rady Miasta (2006 – 2010), a następnie jako wiceprezydent (2010 – 2022). Do tej decyzji przekonały mnie wyrazy zachęty ze strony mieszkańców, członków organizacji społecznych oraz radnych. Bogate doświadczenie w pracy samorządowej, które zdobyłem w szczególności poprzez nadzór nad realizacją inwestycji miejskich, pozyskiwaniem środków zewnętrznych oraz nad planowym procesem rewitalizacji, dawało mi przekonanie, że potrafię dobrze pokierować miastem, jeżeli tylko mieszkańcy powierzą mi tę misję.

Co dla pana było najtrudniejsze w czasie kampanii wyborczej? A co pana zaskoczyło?

Kampania nie była długa, ale właśnie przez to wyczerpująca. Krótki czas na zaprezentowanie mieszkańcom moich pomysłów na miasto oznaczał dużą intensywność działań, a także konieczność utrzymania uwagi i zaangażowania w sytuacji, kiedy spotkań z rudzianami było po kilka jednego dnia. W takich warunkach nie miałem zbyt wiele czasu dla rodziny, z części planów musieliśmy zrezygnować. Chciałbym więc jeszcze raz podziękować żonie i dzieciom za wsparcie i wyrozumiałość. Do tego dochodzi zwiększona obecność w mediach, czy to tradycyjnych, czy społecznościowych. Do tej pory nie eksponowałem tak bardzo swojej pracy, teraz przyszedł czas, żeby bardziej wyjść do ludzi.

Czytaj więcej

Ruda Śląska: Przedsmak nowej kampanii

W drugiej turze dostał pan 73,05 procent głosów, ale frekwencja nie była zbyt wysoka. Jak pan myśli dlaczego?

Swój głos oddało na mnie ponad 18 tys. wyborców. To bardzo duży kapitał, tym bardziej, że został osiągnięty w sytuacji, kiedy ponad 2/3 uprawnionych wyborców zdecydowała się pozostać w domu. Możemy oczywiście narzekać, że frekwencja w drugiej turze wyborów była niska, ale jeżeli prześledzimy wyniki wyborów samorządowych, to z reguły „dogrywka” pomiędzy dwoma kandydatami wzbudza mniejsze zainteresowanie i do urn idzie mniej wyborców.

Dodatkowo mieliśmy do czynienia z wyborami przedterminowymi, które gromadzą jeszcze mniej osób. Jeżeli weźmiemy pod uwagę te czynniki, to frekwencja w Rudzie Śląskiej aż tak drastycznie nie odbiegała od podobnych wyborów organizowanych wcześniej w innych miastach. Nie zmienia to jednak faktu, że powinno to dać do myślenia całemu środowisku samorządowemu i politycznemu.

Jakie będą pana pierwsze decyzje na stanowisku prezydenta? Zachowa pan jako zastępcę swojego rywala z wyborów Krzysztofa Mejera?

Każdy z nas zdecydował się pójść swoją drogą, dlatego Krzysztof Mejer nie będzie moim zastępcą.

Już miał pan okazję zorientować się, gdzie da się oszczędzać energię elektryczną i ciepło, by rachunki miasta za nie były niższe?

Jeszcze nie, jednak jest to jedno z najpilniejszych zadań, którymi muszę się zająć w najbliższych dniach. Znalezienie oszczędności w zakresie zużycia energii elektrycznej jest konieczne nie tylko ze względu na koszty i budżet miasta. Wymaga tego od nas także premier, który - przypomnijmy - zapowiedział, że każdy samorząd musi ograniczyć o 10 proc. zużycie prądu.

Czytaj więcej

Wybory do władz lokalnych najpewniej dopiero za dwa lata

Miał pan już okazję rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za opiekę społeczną, by porozmawiać jak zadbać zimą o osoby starsze i niesamodzielne? Są jakieś konkretne pomysły?

Przede mną pierwsze dni urzędowania i także pierwsze rozmowy o tym, co my jako miasto możemy zrobić w tym zakresie dla naszych mieszkańców. Ten temat jest dla mnie bardzo ważny. Podczas wielu rozmów z mieszkańcami, szczególnie starszymi, które odbyłem w czasie kampanii wyborczej, to kwestie związane z zabezpieczeniem się przed zimą oraz galopująca inflacja najbardziej spędzały im sen z powiek. To właśnie podczas tych rozmów uzmysłowiłem też sobie, jakie w tej chwili są największe zmartwienia rudzian. I nie są nimi źle ustawiona ławka, czy nieprzycięta gałąź, ale obawy o to, jak przetrwać najbliższe miesiące.

Co przez ten rok – no może półtora – jeśli wybory samorządowe zostaną przesunięte – chce pan w Rudzie Śląskiej zrobić na pewno, co zmienić?

Wiemy już, że Sejm zdecydował o wydłużeniu obecnej kadencji do kwietnia 2024 roku. Ten czas, który pozostał, musi być dobrze spożytkowany i jestem przekonany, że będzie on bardzo intensywny. Co dokładnie chcę zrobić zawarłem w swoim programie wyborczym, który został tak skrojony, żeby udało się go zrealizować do końca kadencji.

Na pewno na początek zajmę się wprowadzeniem dopłat do pobytu dzieci w żłobkach niepublicznych oraz opracowaniem dokumentacji dotyczącej nowego zagospodarowania rynku w Nowym Bytomiu.

 Z całą pewnością mogę zapewnić, że nie zawiodę rudzian, bo mandat, który od nich otrzymałem w postaci zwycięstwa w wyborach i osiągniętego wyniku, jest największym zobowiązaniem.