Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego tężnie solankowe, niegdyś symbol dbałości o zdrowie, zmieniają swój oficjalny status.
  • Jakie zagrożenia mikrobiologiczne wykryły badania naukowe w solance i otoczeniu tężni.
  • W jaki sposób samorządy w całej Polsce rewidują swoje plany inwestycyjne dotyczące tych obiektów.
  • Od czego zależy przyszłość i bezpieczeństwo funkcjonowania miejskich instalacji solankowych.

W Krakowie działają trzy miejskie tężnie solankowe. Pierwsza została uruchomiona w 2020 roku nad Zalewem Nowohuckim, druga rok później przy Zalewie Bagry, a trzecia – wystartowała pod koniec 2024 roku – w rejonie Łąk Nowohuckich. Wszystkie działają sezonowo, od wiosny do jesieni. Przez lata były przedstawiane jako inwestycje sprzyjające zdrowiu i dobremu samopoczuciu.

Może dlatego w mieście pojawiały się kolejne pomysły i projekty budżetu obywatelskiego dotyczące powstania kolejnych tężni, m.in. na os. Tysiąclecia. Podobne projekty trafiały zresztą do budżetów obywatelskich w wielu polskich miastach. Charakterystyczna drewniana konstrukcja, tarnina i unosząca się wokół mgiełka miały kojarzyć się z inhalacją i nadmorskim klimatem. Ale z czasem zaczęły się pojawiać wątpliwości oraz podstawowe pytanie: czym właściwie jest miejska tężnia?

Wytyczne sanepidu

Poniekąd na to pytanie odpowiedział Główny Inspektor Sanitarny, który opracował zasady dotyczące funkcjonowania tężni. Pierwsze komunikaty i szczegółowe zalecenia ich dotyczące pojawiły się pod koniec maja tego roku. GIS wskazał w nich, że popularne miejskie tężnie solankowe i mikrotężnie nie mają potwierdzonego działania leczniczego, a woda w nich krążąca może stanowić źródło zanieczyszczeń mikrobiologicznych.

Czytaj więcej

Tak KPO zmienia polskie miasta. Miliardy na transport, żłobki i zieloną transformację

Oznacza to, że miejskie tężnie traktowane są raczej jako elementy małej architektury. Nie podlegają też takim samym wymaganiom sanitarnym jak instalacje wykorzystywane w lecznictwie uzdrowiskowym. W dokumentach GIS znalazły się też zalecenia dla właścicieli tężni (np. samorządów), którzy zostali zobligowani m.in. do systematycznego czyszczenia, dezynfekcji oraz stałego kontrolowania stężenia i jakości solanki.

Wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa krakowskich tężni spotęgowały badania przeprowadzone przez prof. Katarzynę Wolny-Koładkę z Katedry Mikrobiologii i Bioremediacji krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego. Uczona przeprowadzała badania m.in. w lipcu tego roku, a ich wyniki zostały udostępnione m.in. przez samą uczelnię i media. Okazało się, że solanka i aerozol powstający wokół instalacji tężni są mikrobiologicznie zanieczyszczone. Ponadto we wszystkich trzech krakowskich obiektach badaczka znalazła m.in. bakterie kałowe Escherichia coli. Stężenie zanieczyszczeń było wyższe niż w wodzie Zalewu Nowohuckiego czy rzeki Dłubni.

Kontrola jest

Badania i wytyczne GIS całkowicie zmieniły sposób, w jaki władze miasta mówią o tężniach. W nowych zapisach Zarząd Zieleni Miejskiej (ZZM) tężnie określa jako obiekty pełniące funkcje rekreacyjne i dekoracyjne. Pojawiły się też ograniczenia dotyczące czasu korzystania z instalacji oraz zalecenie konsultacji z lekarzem w przypadku osób z obniżoną odpornością. To już nie tylko korekta kilku regulaminowych sformułowań. To zmiana sposobu, w jaki miasto opisuje własną inwestycję.

Przekaz staje się prostszy: tężnia może być elementem miejskiej przestrzeni i miejscem rekreacji, ale nie jest sanatorium ani urządzeniem służącym do leczenia chorób układu oddechowego.

Czytaj więcej

Nowy polski obiekt na liście UNESCO. Te zabytki przyciągają turystów z całego świata

– W Krakowie sprawdzany jest poziom i stężenie solanki, działanie lamp UV oraz stan pomp i instalacji. Czyszczone są koryta i otoczenie, a górne elementy konstrukcji są myte i dezynfekowane wodą o temperaturze przekraczającej 65 stopni Celsjusza. Przed rozpoczęciem sezonu prowadzone są prace konserwacyjne i dezynfekcja całego obiektu – wylicza Aleksandra Mikolaszek z krakowskiego ZZM.

Nie tylko krakowskie zmiany

Problem jednak w tym, że nawet takie działania i najbardziej gruntowne czyszczenie nie eliminują całkowicie ryzyka pojawienia się mikroorganizmów. Na instalację tężni oddziałują przecież deszcz, kurz, zanieczyszczenia przenoszone przez wiatr, odchody ptaków. Solanka najczęściej krąży w obiegu zamkniętym, a jej wymiana następuje stosunkowo rzadko – zazwyczaj raz w sezonie. I zdaniem prof. Wolny-Koładki taka wymiana ma charakter raczej kosmetyczny.

Krakowskie doświadczenia mogą mieć znaczenie także dla innych samorządów.

Zmiany widać np. w Wielkopolsce, gdzie samorządy porządkują zasady korzystania z miejskich instalacji solankowych. W regulaminach pojawiają się m.in. zapisy dotyczące zachowania dystansu od tarniny, zakazu dotykania i wyciągania gałązek, a także ograniczeń związanych z obecnością zwierząt i dokarmianiem ptaków.

Również samorząd Wrocławia zmienił podejście do budowy tężni solankowych i obecnie odrzuca takie projekty budżetu obywatelskiego. Samorządowcy powołują się przy tym na wytyczne GIS, jednoznacznie wskazujące, że w warunkach miejskich pełnią one funkcję wyłącznie rekreacyjną i estetyczną, a nie uzdrowiskową.

Czytaj więcej

Walka z turystyfikacją. Samorządy uczą odpowiedzialnego podróżowania

To wszystko jest elementem większej zmiany – jak widać samorządy coraz większą wagę przywiązują do zasad korzystania z tężni i do tego, by nie przypisywać im właściwości, których oficjalnie nie mają. Nie oznacza to jednak, że każdą istniejącą tężnię należy natychmiast zamknąć. Stawia to jednak pod znakiem zapytania sens budowania kolejnych obiektów bez wcześniejszego rozstrzygnięcia ważnych kwestii, np. jakie standardy mikrobiologiczne powinny obowiązywać solankę, jak często należy ją wymieniać czy które metody uzdatniania rzeczywiście zapewniają bezpieczeństwo.

Krakowski Zarząd Zieleni Miejskiej zapowiedział już, że nowych tężni nie będzie i odradza zgłaszanie kolejnych tego typu projektów do budżetu obywatelskiego.