Rozpoczął się końcowy etap prac budowanego za ponad 900 mln złotych tunelu pod rzeką Świną. Najtrudniejsze prace zostały już wykonane. Gigantyczna maszyna TBM, nazwana „Wyspiarką”, zakończyła drążenie tunelu. Obecnie rozpoczął się jej demontaż, który może potrwać około 3 miesięcy.

W międzyczasie będą trwać prace związane z konstrukcjami wsporczymi oraz przygotowaniami do wykonania wyjść ewakuacyjnych.

- Właśnie budowa wyjść ewakuacyjnych, a w szczególności wzmocnienie gruntu w technologii mrożenia, będzie stanowiło teraz największe wyzwanie – mówi Jarosław Jaz, rzecznik prasowy prezydenta Świnoujścia.

Czytaj więcej

2 kilometry za miliard złotych. Nowy tunel coraz bliżej.

- Tunel w Świnoujściu jest wykonywany taką samą technologią jak tunel pod Martwą Wisłą w Gdańsku. Także w Gdańsku drążyła go pod wodą maszyna TBM. W Gdańsku i w Świnoujściu oprócz tunelu drążonego wykonywane są także wjazdy do tunelu i fragmenty tunelu metodą odkrywkową. Różnica jest taka, że w Gdańsku powstawały dwie nitki tunelu, a w Świnoujściu jedna. Podobne maszyny drążą aktualnie tunele w Łodzi oraz tunele metra w Warszawie – mówi Magdalena Skorupka–Kaczmarek, rzecznik inwestycji.

Najdłuższy w Polsce

Tunel w Świnoujściu będzie najdłuższą przeprawą podwodną w Polsce. 1484 metry - tyle wynosi wydrążona pod rzeką odległość, a po dodaniu odcinków wykonanych metodami stropowymi całkowita długość tunelu osiągnie 1780 metrów.

Prace mają zakończyć się w trzecim kwartale 2022 roku, następnie przeprowadzone zostaną odbiory konieczne do dopuszczenia tunelu do ruchu.

gmina miasto świnoujście

Koszt budowy oszacowano na 912 mln zł, z czego 775 mln zł pochodzi z dofinansowania Unii Europejskiej (85 proc.). Pozostałą kwotę wykłada Świnoujście.

- Pieniądze pochodzą z dochodów własnych gminy, bez wątpienia wsparciem są środki jakie miasto otrzymuje z podatku pochodzącego z terminalu LNG, który wybudowano na gruntach gminnych – wyjaśnia Jarosław Jaz.

Kto chciał, kto nie chciał

Wielka inwestycja odmieni życie wyspiarskiego miasta, które połączenie z krajem ma dzisiaj wyłącznie dzięki dwóm przeprawom promowym – jednej w centrum miasta i drugiej z wyspy Karsibór. Dzięki tunelowi dostanie się na wyspę – zamiast godziny, a w okresie letnich korków niekiedy nawet kilku godzin – zajmie kilka minut.

Tak spektakularna i oczekiwana przez wszystkich budowa jest nie tylko celebrowana przez mieszkańców Świnoujścia, ale stanowi też dużą atrakcję dla polityków. Nie tak dawno – z okazji zakończenia drążenia – odwiedził ją prezydent Andrzej Duda, a wraz z nim ministrowie Andrzej Adamczyk i Marek Gróbarczyk. Wcześniej gościł premier Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński. Budowę odwiedzali ministrowie i niżsi przedstawiciele administracji, posłowie, europosłowie. Pojawiają się samorządowcy, nie tylko ze Świnoujścia, ale i Szczecina. Na każdej z wizyt są media. Okazje bywają różne: powitanie wiertła, rozpoczęcie wiercenia, koniec wiercenia.

Kolejne wizyty nierzadko wywołują dyskusje o tym, kto zasłużył się dla tunelu, a kto nie. Zdaniem polityków PiS – dzisiejsza opozycja nie chciała tunelu, a najczęściej wymienianym dowodem są słowa Donalda Tuska z 2010 roku, kiedy przyznał, że nie ma środków na jego budowę.

Czytaj więcej

Trwają inwestycje, które poprawią dojazd nad polskie morze.
Wakacje nad morzem. Wreszcie pojedziemy bez korków

Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego i jednocześnie szef PO na Pomorzu Zachodnim wskazuje jednak, że tunel miał wsparcie. W 2014 roku kierowany przez niego samorząd podpisał umowę na dofinansowanie prac przygotowawczych dla budowy, tj. opracowanie planu funkcjonalno–użytkowego, a następnie ujął budowę tunelu w Kontrakcie Terytorialnym dla Województwa Zachodniopomorskiego.

- Wiele lat trwały przepychanki pomiędzy rządem, a samorządem w kwestii tego, kto powinien finansować i wykonać dokumentację. Namówiłem prezydenta Świnoujścia, by wziąć sprawy w swoje ręce i nasza decyzja okazała się krokiem w dobrym kierunku, ponieważ dała nam argument w dalszym lobbowaniu na rzecz inwestycji – wspomina Olgierd Geblewicz.

Dekady starań

Jarosław Jaz, rzecznik prezydenta Świnoujścia przypomina, że budowa tunelu jako jedno z sugerowanych połączeń pojawiała się od dziesięcioleci. Jeszcze w latach 90. lobbował za nią Stanisław Możejko, późniejszy prezydent Świnoujścia.

- Jednak historyczny konkret – w kontekście planów budowy tunelu – pojawił się w styczniu 2007 roku, kiedy prezydent Janusz Żmurkiewicz zwrócił się do ministra transportu o spotkanie w sprawie pieniędzy, które zostały zapisane w rezerwie celowej budżetu państwa z przeznaczeniem na studium wykonalności stałego połączenia pomiędzy wyspami – mówi Jarosław Jaz. – Miesiąc później budowa została wpisana i zaakceptowana przez Radę Ministrów do wykazu projektów dla Programu Operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013".

mat.pras.

Jarosław Jaz porządkuje harmonogram wydarzeń wokół tunelu. W sierpniu 2007 roku podpisano porozumienie w sprawie inwestycji z Ministrem Transportu, Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. W roku 2010 wydana została decyzja o warunkach środowiskowych dla budowy stałego połączenia. W 2015 roku odebrany został program funkcjonalno-użytkowy od firmy Technital, który zakładał tunel jednorurowy o średnicy zewnętrznej 13,46 m i całkowitej długości wraz z drogami dojazdowymi 3,2 km. W roku 2016 miasto złożyło wniosek o dofinansowanie projektu, ogłosiło także przetarg na projekt i budowę. Umowę na budowę tunelu podpisano 17 września 2018 roku.

Czytaj więcej

Polacy tłumnie ruszyli w tym roku nad Bałtyk. Na zdjęciu plaża w Świnoujściu
Deptaki w sezonie były pełne turystów, ale kurorty i tak mają problemy

Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia, który niegdyś był członkiem SLD, a ostatnie wybory wygrywał już z własnym komitetem wyborczym, podkreśla, że w ten proces zaangażowane było wiele osób.

- Tak ogromne przedsięwzięcie jak budowa tunelu pod Świną nie może być efektem pracy czy starań tylko jednej osoby. Na powodzenie tej inwestycji ma wpływ długoletnia współpraca świnoujskiego samorządu z władzami krajowymi, samorządem województwa – wyjaśnia prezydent Świnoujścia. I dodaje: - Natomiast, o czym mówiłem podczas uroczystości związanej z początkiem drążenia tunelu w marcu, ojcem chrzestnym tej inwestycji jest pan Joachim Brudziński. Bez jego zaangażowania trudno byłoby rozpocząć proces inwestycyjny.

Krótsza trasa do Gdańska

Dla mieszkańców najważniejszy jest finał długoletnich starań. Promy, które mogą być atrakcją dla turystów, dla świnoujszczan są codzienną przeszkodą.

- Przyjechałem do Świnoujścia na początku lat siedemdziesiątych, czyli korzystam z promów już niemal pięćdziesiąt lat. Pół wieku! Trudno mi przeliczyć, ile to jest godzin stania w kolejkach. A przecież wielu mieszkańców korzysta z promów jeszcze dłużej. Turyści, choć zżymają się na konieczność stania w kolejce na prom, traktują to jako swoistą atrakcję przed przyjazdem do Świnoujścia, ale perspektywa mieszkańców jest zupełnie inna i teraz, u schyłku przyszłego roku, przejazd zamiast godzinę, będzie trwał kilkanaście minut – mówi Janusz Żmurkiewicz.

Jak szacują władze miasta tunel zwiększy ruch, przede wszystkim z powodu napływu turystów jednodniowych. Nowa przeprawa skróci też trasę z północnych Niemiec do Trójmiasta. Dlatego też trwają prace na nowym układem komunikacyjnym miasta.

- Mamy w planach budowę parkingów buforowych, ograniczanie dojazdu do dzielnicy nadmorskiej, budujemy obwodnicę w mieście, która odciąży centrum od ruchu samochodowego prowadzącego z tunelu, więc od kilku lat systematycznie przygotowujemy się do otwarcia tunelu również od strony komunikacyjnej – wyjaśnia Jarosław Jaz.