Krajobraz wciąż nieuporządkowany

Do wielkomiejskiej walki ze szpetnymi reklamami włączają się także mniejsze gminy. Ale do opanowania chaosu jeszcze daleko.

Publikacja: 15.07.2018 21:20

?Kraków, żeby walczyć z reklamowym zaśmiecaniem Starego Miasta, utworzył tam park kulturowy

?Kraków, żeby walczyć z reklamowym zaśmiecaniem Starego Miasta, utworzył tam park kulturowy

Foto: AdobeStock

Od uchwalenia ustawy „krajobrazowej” mijają trzy lata, a wizerunek polskich miast pozostaje taki, jaki był. Reklamy drażnią przechodniów i pasażerów, zasłaniają elewacje i widok z okien. Nad miejskimi uchwałami (ich wprowadzenie umożliwia ustawa) pracują duże ośrodki – Poznań, Szczecin, Wrocław, Katowice, Warszawa. Na początku roku odpowiednie przepisy przyjęli radni Gdańska i Sopotu. Jednak do uporządkowania swoich poletek zabrały się także mniejsze gminy, przykładem mogą być podwarszawskie Piaseczno i Konstancin-Jeziorna.

Walka o uprzątnięcie krajobrazu jest szczególnie ważna tam, gdzie przebiegają drogi dojazdowe do dużych miast – upstrzone reklamową tandetą i brzmiącymi jak groźby tabliczkami „przyjmę reklamę” wraz z numerem telefonu, wywieszanymi przez właścicieli przydrożnych działek. Rada miejska w Piasecznie już w 2016 roku podjęła uchwałę w sprawie przygotowania projektu uchwały ustalającej „zasady i warunki sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabaryty, standardy jakościowe oraz rodzaje materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane”.

Jak mówi Małgorzata Idaczek z Biura Promocji i Informacji Gminy Piaseczno, prace nad nowymi przepisami są obecnie na etapie uzgodnień, jest już pozytywna opinia Gminnej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Kolejnym etapem będzie wyłożenie projektu uchwały do publicznego wglądu (lipiec–sierpień). Termin uchwalenia przewidziano na październik–listopad 2018 r. Jednym z największych problemów Piaseczna – zauważa przedstawicielka gminy – jest ilość banerów reklamowych, które w projekcie uchwały zostały całkowicie zakazane. Banery to elegancka nazwa dla plastikowych plandek, często wykonywanych chałupniczym sposobem, zawieszanych na parkanach prywatnych posesji. Stanowią wiejski i małomiasteczkowy refleks rynku reklamowego, który w dużych miastach wypełniają nośniki obsługiwane przez domy mediowe, teamy kreatywne i firmy reklamy zewnętrznej.

Szyldy pod lupą

Gmina Konstancin-Jeziorna wyłożyła projekt swojej uchwały krajobrazowej do publicznego wglądu już w marcu, jednak – jak wyjaśnia „Rz” burmistrz Kazimierz Jańczuk – w świetle zebranych uwag konieczne okazało się przeprowadzenie dalszych analiz, zatem projekt zostanie przedstawiony mieszkańcom raz jeszcze. Uchwalenie nowego prawa przewiduje się we wrześniu lub październiku.

Konstanciński projekt przedstawiony wiosną przewiduje zakaz umieszczania wszelkich tablic i urządzeń reklamowych, z wyjątkiem szyldów, reklam na konstancińskich rowerach miejskich oraz tych ustawianych na czas imprez masowych. Tablice reklamowe na przystankach komunikacji miejskiej miałyby należeć wyłącznie do gminy. W dalszej części szczegółowo określono liczbę, rozmiar, umiejscowienie oraz materiały, z których można będzie wykonać szyld (rozumiany jako tablica informująca o działalności w budynku, na którym się znajduje).

Na początku roku przepisy krajobrazowe wprowadzono w Bochni – tam również wszystkie nośniki reklamowe muszą być bezpośrednio związane z działalnością prowadzoną w budynku bądź nieruchomości, na której zostały umieszczone. Ich styl i kolorystyka powinny być dostosowane do charakteru elewacji. Jednocześnie zakazano umieszczania reklam od strony dróg i przestrzeni publicznych na ogrodzeniach, balkonach, balustradach, żywopłotach, dachach, ścianach szczytowych, urządzeniach infrastruktury technicznej oraz – być może w przewidywaniu wykwitów inwencji – na drzewach. Wprowadzono ograniczenia dla wszelkiego rodzaju reklam podświetlanych, a na budynkach wpisanych do rejestru zabytków całkowicie zakazano ich stosowania.

Miasto zostało podzielone na kilka stref i w większości z nich zabrania się stawiania bądź wieszania reklam wielkogabarytowych. Wyjątek stanowią trzy względnie niewielkie obszary zaliczone do strefy przemysłowej oraz tzw. Bocheńskiej Strefy Aktywności Gospodarczej.

Uchwały krajobrazowe mają też m.in. Ciechanów, Nowy Sącz oraz czterotysięczna gmina Baranów położona w Pradolinie Wieprza – właśnie tu uchwalono pierwsze przepisy krajobrazowe w województwie lubelskim (2016 rok).

Wina i kara

Co do tego, że ustawa krajobrazowa była niezbędna, nie ma wątpliwości, bo prowadzone wcześniej próby uświadomienia branży reklamy zewnętrznej, a tym bardziej outdoorowych naturszczyków, spełzały na niczym. W przepisach, na podstawie których miasta i gminy opracowują własne uchwały – czyli ustawie o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu z 24 kwietnia 2015 roku – zapisano też sankcje. „Wysokość kary pieniężnej ustala się jako iloczyn pola powierzchni tablicy reklamowej lub urządzenia reklamowego służącej ekspozycji reklamy, wyrażonej w metrach kwadratowych oraz 40-krotności uchwalonej przez radę gminy stawki części zmiennej opłaty reklamowej, powiększony o 40-krotność uchwalonej przez radę gminy stawki części stałej tej opłaty, za każdy dzień niezgodności tablicy reklamowej lub urządzenia reklamowego z przepisami” – mówi ustawa.

Maksymalna wysokość stawki zmiennej to 0,20 zł za mkw., a opłaty stałej – 2,5 zł za obiekt. Oznacza to, że mandat za niezgodną z przepisami reklamę o powierzchni jednego metra kwadratowego może sięgnąć 108 złotych dziennie. I właśnie taką karę przewiduje projekt uchwały przygotowywanej obecnie w Szczecinie. Zgodnie z harmonogramem przedstawionym przez tamtejszy urząd miasta, trwa inwentaryzacja tablic i urządzeń reklamowych. Odsetek nielegalnych nośników – oszacowany przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego – sięga tu 80 procent.

Stan zastany

Wprowadzenie przepisów nie daje jednak pewności pełnego zwycięstwa nad reklamowym bałaganem. Przykładem może być jeden z pierwszych krajowych kodeksów reklamowych, uchwalony w 2016 roku w Łodzi. Uchwała została zaskarżona przez wojewodę, w efekcie Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał jej nieważność, jako jedną z przyczyn podając brak zapisu o warunkach dostosowania istniejących urządzeń reklamowych do nowego prawa. Miasto złożyło skargę kasacyjną do NSA.

Podobne było uzasadnienie dla uchylenia uchwały krajobrazowej w Opolu, którą zaskarżyła firma reklamy zewnętrznej. Opolska uchwała przewidywała 30-miesięczny okres dostosowawczy, jednak nie określono warunków, na jakich miałoby się to dokonać. Tego losu zamierza uniknąć Szczecin, gdzie przewidziano zachowanie urządzeń reklamowych, które umieszczono do tej pory w zgodzie z przepisami. To oznacza, że niektóre stare billboardy nie znikną ze szczecińskich ulic, mimo że nie spełnią wymogów zawartych w planowanej uchwale.

– Założeniem tego zapisu jest poszanowanie praw nabytych na skutek prawomocnych decyzji – wyjaśnia Sylwia Cyza-Słomska z urzędu miasta, dodając jednak, że w takich przypadkach miasto przewiduje procedurę negocjacyjną, łącznie z możliwością wypłaty rekompensaty w momencie rezygnacji właściciela „legalnej” tablicy w wartościowej lokalizacji. Jako przykład aktywnej polityki władz miejskich wskazuje plac Brama Portowa, gdzie wielkoformatowe tablice i urządzenia reklamowe zostały już usunięte.

W Szczecinie, obok przepisów obowiązujących na całym obszarze gminy (z wyłączeniem terenów zamkniętych, np. obiektów sportowych czy wnętrz obiektów handlowych), przewiduje się też zapisy szczegółowe, dotyczące m.in. alei Wojska Polskiego, placu Kościuszki, placu Żołnierza Polskiego i terenu starego Dąbia, gdzie nie dopuszcza się umieszczania żadnych wolno stojących tablic reklamowych.

Także w Gdańsku nie obyło się bez problemów – wojewoda pomorski zakwestionował część zapisów, m.in. dotyczących reklam wyborczych, uznając, że uchwała ograniczałaby zapisy kodeksu wyborczego. To oznaczałoby, że już niebawem Gdańsk – wraz zresztą kraju – zasypią kampanijne śmieci. Władze miasta zapowiedziały zaskarżenie decyzji wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

– Bardzo żałuję, że wojewoda zablokował zmiany dotyczące funkcjonowania reklam wyborczych. Zmian w tym zakresie, takich jak zakaz wieszania plakatów na słupach oświetleniowych i energetycznych, które zawierała uchwała krajobrazowa, oczekiwało wielu mieszkańców miasta – podsumował Piotr Borawski, przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej w gdańskiej radzie miasta.

Metoda parkowa

Przykłady Łodzi i Opola mogą zniechęcać, co zdaje się potwierdzać przykład ze Zgierza. – Praktyka innych miast nakazuje nam ostrożność – wyjaśnia Renata Karolewska, pełnomocnik urzędu miasta ds. komunikacji społecznej, uzasadniając brak prac nad uchwałą krajobrazową. Zdaniem przedstawicielki UM, głównym problemem jest spektrum możliwości interpretacyjnych, które daje ustawa. – Naszym zdaniem ten akt nie gwarantuje rzeczywistej władzy samorządu w zakresie realizowania polityki reklamowej. Oczywiście Zgierz ma swoje strefy chronione, których dotyczą ograniczenia w zakresie umieszczania reklam wizualnych. Mam tu na myśli na przykład ulicę Długą (główna ulica handlowa miasta) objętą ochroną konserwatora zabytków czy Park Kulturowy Miasto Tkaczy – dodaje.

Gminy, które mogą ustanowić na swoim terenie park kulturowy, mają przewagę, są jednak w mniejszości. Jako pierwszy tym tropem poszedł Kraków. Miejscowi radni już w 2010 roku wykorzystali ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami i powołali do życia Park Kulturowy Stare Miasto. To jedna z prawnych form ochrony zabytków, jednak do tej pory obejmowano nią stare fortyfikacje, osady czy elementy zabytkowej architektury.

Krakowski park kulturowy pozwolił na wprowadzenie szeregu ograniczeń reklamowych w okolicy Starego Miasta oraz Plant wraz ze Wzgórzem Wawelskim i jego otoczeniem. Dzięki temu nie ma tu reklam powyżej linii parteru, o prowadzonej w budynku działalności może informować tylko jeden szyld (na innych budynkach nie wolno instalować „drogowskazów”), obowiązuje też zakaz umieszczania nośników w jaskrawej kolorystyce, odblaskowych, projekcji świetlnych, elementów ruchomych etc.

W ślady Krakowa poszli radni Łodzi (ul. Piotrkowska), Wrocławia (park obejmuje Stare Miasto, Wyspy Odrzańskie, Ogród Botaniczny, Ostrów Tumski, park Słowackiego, Promenadę Staromiejską oraz ulicę Kościuszki) oraz Zakopanego, gdzie chronione są Krupówki. Zanim reprezentacyjna ulica stolicy polskich Tatr przestanie straszyć, minie jeszcze trochę czasu (uchwała weszła w życie 1 lipca 2016 roku), jednak już widać wiele dobrych zmian.

Od 2016 roku dwa parki kulturowe chronią 20-tysięczny Bieruń (woj. śląskie). Jeden obejmuje Stare Miasto z przyległościami, drugi – rejon XVI-wiecznej grobli. Przepisy określają m.in. liczbę i kształt oraz kolorystykę szyldów, zakazują też stosowania billboardów, banerów i siatek reklamowych o dużych gabarytach.

Potrzeba cierpliwości

Mimo obiekcji – jak tych podnoszonych przez władze Zgierza czy też Gliwic – lista miast, w których zapowiada się lub prowadzi prace nad uchwałami krajobrazowymi, pęcznieje: to m.in. Kalisz, Świnoujście, Płock, Tczew, Sosnowiec, Olsztyn, Wadowice, Lubin (gdzie wprowadzone już przepisy poszły do poprawki) czy Gdynia (gdzie projekt jest ponoć na zaawansowanym etapie, ale urzędnicy wstrzymują się w oczekiwaniu na rozwój wypadków w Łodzi i Opolu). Ze wspomnianych wcześniej metropolii w zaawansowanym stadium są Szczecin i Kraków (mowa tu o przepisach, które obejmą obszar poza Parkiem Kulturowym Stare Miasto). Jednak trzeba cierpliwości – nawet jeśli przepisy doczekają się w końcu głosowania i nie zostaną zaskarżone, ruszy wielomiesięczny proces dostosowania się reklamiarzy do nowego prawa. Stąd poczucie, że tak niewiele się zmienia.

Mirosław Pobłocki prezydent Tczewa

Dziś nie jestem w stanie precyzyjnie określić, kiedy będziemy mogli przedstawić własny projekt uchwały. Jako gmina staramy się analizować sytuację i korzystać z doświadczeń miast bardziej zaawansowanych w pracach nad tym tematem. Nie chcielibyśmy podzielić losów Opola czy Łodzi, gdzie sądy administracyjne zakwestionowały ważność podjętych przez te miasta uchwał krajobrazowych.

Małgorzata Idaczek Biuro Promocji i Informacji Gminy Piaseczno

W fazie uzgadniania i opiniowania projektu uchwały nie można jednoznacznie stwierdzić, ile reklam zniknie, ponieważ nie wiemy, które nośniki zostaną faktycznie zakazane. Tym bardziej że niektóre rodzaje będą dozwolone pod warunkiem spełnienia określonych uchwałą kryteriów (wielkościowych, materiałowych itd.). W obecnym stanie ciężko też oszacować, ile i które reklamy są usytuowane nielegalnie. Część gminy nie ma bowiem uchwalonych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (które mogą regulować możliwość sytuowania oraz formę nośników reklamowych), ponadto niektóre MPZP nie zawierają zapisów dotyczących umieszczania na danym terenie reklam.

Od uchwalenia ustawy „krajobrazowej” mijają trzy lata, a wizerunek polskich miast pozostaje taki, jaki był. Reklamy drażnią przechodniów i pasażerów, zasłaniają elewacje i widok z okien. Nad miejskimi uchwałami (ich wprowadzenie umożliwia ustawa) pracują duże ośrodki – Poznań, Szczecin, Wrocław, Katowice, Warszawa. Na początku roku odpowiednie przepisy przyjęli radni Gdańska i Sopotu. Jednak do uporządkowania swoich poletek zabrały się także mniejsze gminy, przykładem mogą być podwarszawskie Piaseczno i Konstancin-Jeziorna.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży