Dlaczego warto wstać z kanapy

W czwartek początek piłkarskich mistrzostw świata w Rosji, za osiem dni pierwszy mecz zagrają Polacy.

Publikacja: 11.06.2018 08:00

Andrzej Krakowiak

Andrzej Krakowiak

Foto: rp.pl

W czasie spotkań naszej reprezentacji – oby ostatnie rozgrywała 15 lipca – życie w kraju będzie zamierać. W końcu to mundial – mimo afer korupcyjnych w FIFA i kalendarza przeładowanego przez piłkarskich oficjeli komercyjnymi turniejami, wciąż jedno z najważniejszych wydarzeń na ziemi. Także dlatego, że rozgrywany jest raz na cztery lata, a dla wielu piłkarzy występ na nim jest doświadczeniem jednorazowym, niepowtarzalnym.

Kapitan naszej reprezentacji Robert Lewandowski w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” na pytanie o to, kiedy zamarzył o grze na MŚ, odpowiedział: „W końcówce pobytu w Zniczu Pruszków. (…) to był właśnie ten moment, kiedy po raz pierwszy zamarzyłem o mundialu. A nawet nie tyle zamarzyłem, ile zwyczajnie uwierzyłem, że mogę kiedyś w nim zagrać”.

Grając w drugoligowym Zniczu, Lewandowski był jeszcze nastolatkiem. Droga na mistrzostwa świata mogła wydawać się wtedy długa i niezwykle kręta. Podobnie jak w przypadku tysięcy dzieci, które uprawiają różne dyscypliny sportu w szkółkach, akademiach, klubach, i poświęcają wolny czas, żeby przygotowywać się do zawodów, w tym tych najważniejszych, z Ogólnopolskimi Olimpiadami Młodzieży na czele (Temat Tygodnia >r4-7).

Założę się jednak, że to właśnie marzenia o występach w koszulce z orzełkiem na piersi zachęcają większość z nich do treningów. A że warto marzyć, potwierdza w rozmowie z „Życiem Regionów” piłkarz ręczny Artur Siódmiak: „Jedni chcą zostać strażakami czy policjantami, ja już w wieku 12 lat marzyłem, by zagrać w finale mistrzostw świata”. Jemu się udało, chociaż – jak wspomina – warunki były zupełnie inne niż teraz: bez hali, na asfaltowym boisku bez oświetlenia, w chińskich trampkach. „Mieliśmy pozdzierane kolana, ale było wesoło” – wspomina. Dziś zaraża swoją pasją dzieciaki.

Czasy się zmieniają, możliwości uprawiania sportu jest coraz więcej. Tak jak chętnych, żeby z nich korzystać. W indywidualnych dyscyplinach olimpijskich sport uprawia dziś w zorganizowany sposób 30 tys. dzieci, aż dziesięć razy więcej – najpopularniejszą dyscyplinę drużynową, czyli piłkę nożną. Same liczby robią może wrażenie, ale w 38-milionowym kraju powinno być znacznie lepiej.

Prawda jest jednak taka, że większość z nas, niestety również dzieci, zamiast sport uprawiać, woli kibicować. W takich sytuacjach fizyczna aktywność ogranicza się zazwyczaj do wymachiwania pilotem przed telewizorem. A może lepiej zająć miejsce przed ogromnym ekranem? Na czas mistrzostw świata w wielu miastach powstaną przecież strefy kibica. Będzie je można znaleźć w każdym zakątku kraju – do 6 czerwca do TVP wpłynęło ponad 1800 wniosków o licencję na pokazywanie meczów w strefach, z czego aż 500 od samorządów i instytucji publicznych („Strefy kibica będą pękać w szwach” >R12-13).

Nadchodzące tygodnie będą trudne dla tych, którzy nie lubią sportu w ogóle, a piłki nożnej w szczególe. Im polecam lekturę tekstu „Gwiazdy ciągną na Wschód” >R20-21. Może chwilę wytchnienia od piłkarskiego szaleństwa uda się znaleźć np. na Podkarpaciu? Bogaty program Europejskiego Stadionu Kultury na pewno to ułatwi.

Na sportowo czy nie – warto po prostu ruszyć się z kanapy.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej