Miłość daje wolność

Roger Waters zagra po raz pierwszy w Trójmieście. 5 sierpnia 2018 r. w Ergo Arenie zaprezentuje show „Us + Them” złożony z największych przebojów zespołu Pink Floyd i solowych.

Publikacja: 09.10.2017 20:30

Roger Waters skomponował pierwszą piosenkę z nowej płyty podczas poprzedniego tournee, akompaniując

Roger Waters skomponował pierwszą piosenkę z nowej płyty podczas poprzedniego tournee, akompaniując sobie na gitarze

Foto: Live nation

– Wyruszamy na tournée z nowym show – powiedział Roger Waters. Zaprezentuję wybór kompozycji z mojej długiej kariery, z lat spędzonych w Pink Floyd oraz z płyt solowych. Najprawdopodobniej 80 procent stanowić będzie klasyczny materiał, zaś 20 procent nowy, z płyty „Is This Really Life We Want?”. Wszystko będzie połączone wspólnym tematem. Obiecuję, że fanów czeka świetny show, spektakularny tak jak wszystkie moje poprzednie.

„Roger Waters – Us + Them” to pierwsza europejska trasa artysty od „The Wall Live” (2010–2013). W 219 koncertach wzięło udział ponad 4 miliony fanów. Odniosły sukces artystyczny i finansowy, zaowocowały dochodem blisko pół miliarda dolarów. Nazwa obecnego tournée, które rozpoczęło się w zeszłym roku w Ameryce, nawiązuje do utworu „Us and Them” z albumu „The Dark Side of the Moon”. Najważniejsza jest linijka „Z tobą albo bez/ Kto zaprzeczy, że to najbardziej sporna kwestia na świecie”.

Nieustanna wojna

Nowy album muzyka jest zatytułowany „Czy naprawdę chcieliśmy właśnie takiego życia?”.

– I to pytanie jest dla mnie naprawdę ważne – mówi Waters. – Mam nadzieję, że wiele osób na świecie zda sobie sprawę z tego, że życie, jakie teraz wiedziemy, nie jest naszym ideałem. Mój proces myślowy zaczął się, gdy napisałem ten tekst w 2008 roku, niedługo przed wyborem Baracka Obamy na prezydenta. Kończyła się wtedy era Busha juniora, której rytm odmierzała inwazja na Irak oraz rządy takich dupków, jak Cheney, Rumsfeld, Wolfowitz i Karl Rove. Nigdy nie zapomnę aury nadziei, która nam towarzyszyła: nadziei, że nareszcie będzie lepiej. Dlatego pisałem: „Czy naprawdę chcieliśmy właśnie takiego życia?/ Czy naprawdę chcemy żyć w świecie nieustannej wojny?”. Niestety, pytanie wciąż pozostaje aktualne. Teraz, osiem lat później, możemy sobie głośno powiedzieć, że mieliśmy wielkie nadzieje związane z prezydenturą Baracka Obamy, co nie uchroniło nas od uczestnictwa w dzisiejszej światowej katastrofie.

Album wymierzony jest m.in. w Donalda Trumpa. Piosenka z nowej płyty „Picture That” zwraca uwagę wersem „nie ma czegoś takiego jak być zanadto chciwym”.

– Zawsze można być jeszcze bardziej! – mówi muzyk. Trump naprawdę wierzy, że chciwość jest dobra. Chce być jak Gordon Gecko z „Wall Street”, co jest przerażające, bo przecież został wybrany na najważniejszy urząd na świecie. Może i my staniemy się tak pazerni jak on, co nas wreszcie oświeci i wytłumaczy, jak mogło dojść do czegoś takiego jak ostatnie wybory prezydenckie w Ameryce. Dla mnie jest to rodzajem załącznika do idei celebryctwa. Ktoś wspominał mi o zakładach bukmacherskich dotyczących przyszłych wyborów prezydenckich. Kto ma wygrać? Kim Kardashian, celebrytka! Ma szanse jak 500 to 1. I to nie jest wcale nieprawdopodobne! Przecież gdyby dziesięć lat temu ktoś powiedział, że Donald Trump będzie prezydentem Ameryki, też byśmy nie uwierzyli. Stawki musiałyby być jak 10 000 do 1.

Album nawołuje też do tolerancji.

– Generalnie chodzi o przeciwstawienie się idei nacjonalizmu, wykluczenia, izolacji i stworzenie ekumenicznej wspólnoty – podkreśla Waters. Dlaczego śpiewam o tym, że gdy wszyscy są obojętni, za każdym razem na czyjeś zapomniane życie opada kurtyna? Bo normą stało się patrzenie na świat i milczenie. A może jedyną normalną rzeczą, jaką mamy szansę zrobić, jest chodzenie na marsze protestacyjne? To nie pozwala nam zapomnieć o tym, że aż 20 mln ludzi na całym świecie protestowało w lutym 2003 roku przeciwko inwazji na Irak. Ostrzegało, że będzie ona wielkim błędem i może doprowadzić do katastrofy. Nie wspominając już o tym, że była nielegalna w świetle prawa międzynarodowego. Ci ludzie mieli rację, bo od inwazji na Irak zaczęła się większość nieszczęść współczesności. Po świecie rozlała się fala terroryzmu. Dlatego powinniśmy żyć uważniej, bardziej świadomie. A już najważniejsza jest empatia, zrozumienie innych ludzi. To klucz do wszystkiego.

Dwie bomby

Waters jest pacyfistą. Po pół wieku kariery, okresie rozbrojenia i uspokojenia wyścigu zbrojeń przerażające jest dla niego to, że znów nad światem zawisł cień wojny nuklearnej.

– Pamiętam pierwsze koszmary ludzkości związane z nuklearnym konfliktem z okresu kryzysu kubańskiego w 1961 roku – mówi. – Prawdopodobnie dziś obawy mogą być poważniejsze niż wtedy. Jestem przerażony, gdy myślę o takich sytuacjach jak wtedy, gdy w samolocie lecącym nad Karoliną Północną poluzowały się dwie bomby. Jedna z nich była uzbrojona, ale nie zadziałała. Mało brakowało, a doszłoby do katastrofy.

Waters nie pomija innych zagrożeń, jakie czyhają na naszą globalną cywilizację.

Ataki terrorystyczne miały wzbudzić przerażenie, paranoję i tak się stało – ocenia. Przecież ich pośrednie konsekwencje, w tym tego najstraszniejszego ataku na World Trade Center, są większe niż bezpośrednie skutki agresji. To absolutna utrata pewności i strach, w jakim żyje większość z nas. Nie da się ukryć, że to znakomity powód do kontrolowania nas wszystkich, a każdy, kto się temu opiera, może być nazwany wrogiem. Dlatego możemy mówić o paradoksalnym efekcie ograniczania naszej wolności w imię jej obrony, co jest wydarzeniem bez precedensu w historii całej ludzkości. Sterując ludzkim strachem, można obrócić wszystkich przeciwko wszystkim. Bardzo to smutne.

Piosenka „The Most Beautiful Girl in the World” opowiada o amerykańskim ataku rakietowym na Jemen.

– Dowiedziałem się o tym z filmu „Dirty Wars” Richarda Rowleya, opowiadającego o tajnym amerykańskim komando JSOC, które zajmuje się atakami na terrorystów na całym świecie – wyjaśnia muzyk. Ich przypadkowymi ofiarami było pięcioro cywilów, w tym dwie ciężarne kobiety. Znamy zdjęcie pięknej dziewczyny zabitej przez zbłąkany pocisk, a także dzieci, które również zginęły. Kiedy patrzyłem na film, poczułem, jak moje serce przeszywa ból. O tym jest piosenka. O akcjach, które nakręcają terror.

Lepsza robota

Być może dlatego, że Waters sam jest wygnańcem z Pink Floyd, dobrze zrozumiał los uchodźców, czemu daje wyraz na nowej płycie.

– Dla mnie największym problemem, nie do uwierzenia wprost, jest to, że są ludzie, którzy uważają, że nawet dzieci uchodźców mogą być złe od urodzenia – dziwi się muzyk. – To śmieszne! Myślę inaczej: dzieci rodzą się niewinne, a jeśli zmieniają się na gorsze, to mają na to wpływ ich bardzo złe doświadczenia z innymi ludźmi.

Waters wadzi się też z Najwyższym. Śpiewa „Gdybym był Bogiem, lepiej wykonałbym jego robotę”.

Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi wierzy w Boga, ale ja nie – powiedział. – Porównałbym się do Einsteina. Oczywiście nie jestem tak mądry jak on, ale myślę podobnie, że w naturalnym procesie stworzenia świata było coś tak pięknego, iż w matematycznej układance tworzyło mistyczne wrażenie. Ale kiedy zastanawiam się nad wpływem boskiego bytu na ludzkie życie, ogarnia mnie pusty śmiech. A kiedy patrzę na piłkarzy, którzy strzelają gola i wznoszą ręce ku niebu w podzięce, uważam to za nadużycie.

Początek najnowszej płyty jest pesymistyczny, ale ma pozytywne zakończenie. Trzy ostatnie piosenki opowiadają o tym, jak miłość może pokonać każde zło.

– Śpiewam o takim spotkaniu z człowiekiem, które sprawia, że wielkie uczucie może uwolnić nas od wszystkich złych aspektów życia – powiedział. Nie myślę tylko o sobie, ale o wszystkich ludziach i o tym, jak transcendentną rolę może odegrać miłość, o tym, jak pozwala nam pokochać świat i zbliżyć się do innych. Chodzi o to, żeby podzielić się ostatnią miską jedzenia, ostatnim papierosem. Lepiej umierać w objęciach drugiego człowieka niż w samotności. Miłość daje wolność. Mówię o wolności dla wszystkich, nie tylko dla Amerykanów. Mam na myśli wolność, którą gwarantują dobrze pojęte prawa, tak by nikt nie mógł żyć kosztem drugiego człowieka.

Drugi koncert Rogera Watersa odbędzie się 3 sierpnia w Krakowie.

– Wyruszamy na tournée z nowym show – powiedział Roger Waters. Zaprezentuję wybór kompozycji z mojej długiej kariery, z lat spędzonych w Pink Floyd oraz z płyt solowych. Najprawdopodobniej 80 procent stanowić będzie klasyczny materiał, zaś 20 procent nowy, z płyty „Is This Really Life We Want?”. Wszystko będzie połączone wspólnym tematem. Obiecuję, że fanów czeka świetny show, spektakularny tak jak wszystkie moje poprzednie.

„Roger Waters – Us + Them” to pierwsza europejska trasa artysty od „The Wall Live” (2010–2013). W 219 koncertach wzięło udział ponad 4 miliony fanów. Odniosły sukces artystyczny i finansowy, zaowocowały dochodem blisko pół miliarda dolarów. Nazwa obecnego tournée, które rozpoczęło się w zeszłym roku w Ameryce, nawiązuje do utworu „Us and Them” z albumu „The Dark Side of the Moon”. Najważniejsza jest linijka „Z tobą albo bez/ Kto zaprzeczy, że to najbardziej sporna kwestia na świecie”.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży