Miły zapach swojej firmy

Produkcja mydła to bardzo popularna droga do własnego biznesu – mówi Anna Bień, współwłaścicielka Ministerstwa Dobrego Mydła.

Publikacja: 22.09.2017 17:27

Miły zapach swojej firmy

Foto: Rzeczpospolita

Rz: Jesteście jedną z nielicznych firm kosmetycznych na rynku, które oferuje produkty dla wegan. Skąd takie sprofilowanie tego biznesu?

Anna Bień: Cenimy bardzo produkty pochodzenia zwierzęcego, ale myśląc o własnej firmie, zdecydowałyśmy się, by pracować głównie na surowcach roślinnych. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że rynek produktów wege rozwija się dynamicznie i zapotrzebowanie na produkty oparte wyłącznie na produktach roślinnych będzie rosło. Dlatego nasze mydła są produktami wegańskimi. Mamy w swojej ofercie również produkty z mlekiem i woskiem, ale dbamy o ich pochodzenie, wosk jest ekologiczny – pochodzi ze sprawdzonej pasieki należącej do naszego wuja.

Działacie w województwie zachodniopomorskim. Nie korciło was, żeby przenieść się do Warszawy?

Nie. Moja siostra nie wyobraża sobie życia w innym miejscu, dlatego naszą pierwszą pracownię uruchomiłyśmy w Kamieniu Pomorskim, skąd pochodzimy. Kiedy jednak ją zmieniałyśmy, zdecydowałyśmy się na przeniesienie do większego miasta. Wybrałyśmy Szczecin.

Ale działacie także poza Polską.

To prawda, nasze produkty trafiają także do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii. Na razie jednak tylko do Polonii, bo naszą stronę i sklep prowadzimy tylko w języku polskim. Przymierzamy się jednak do uruchomienia strony anglojęzycznej. W ten sposób będziemy mogły wysyłać nasze produkty do klientów w całej Europie. Planujemy, że ruszymy przed Bożym Narodzeniem.

Nie korci was, by sprzedawać te produkty także na innych kontynentach, np. w Afryce? Wiele firm kosmetycznych teraz tak robi.

Oczywiście, że nas korci. Równie obiecującym kierunkiem są rynki arabskie. W przypadku naszych kosmetyków sprawa jest jednak utrudniona, mamy w ofercie produkty, które tracą stabilność w wysokich temperaturach. Czeka nas wiele pracy nad ofertą, która zaspokoi klientów zamieszkujących cieplejsze części globu.

Czy trudno jest zrobić mydło?

Nie. Ja swoje pierwsze zrobiłam, wykorzystując przepis znaleziony w internecie. Gotową masę wylałam do kartonu po mleku. Kiedy zastygło, pokroiłam je nożem kuchennym. To było niesamowite, bo uświadomiłam sobie, że jestem w stanie sama zrobić dla siebie kosmetyki. Chociaż tamto mydło było bardzo proste, nie miało żadnych dodatkowych składników.

Dlaczego akurat mydło?

Produkcja mydła to bardzo popularna droga do własnego biznesu. Lubiłam kupować naturalne mydła na wagę, bo były lepsze dla skóry. Zwracałam uwagę na ich skład i okazywało się, że często nie są one tak ekologiczne, jak by się wydawało. W dodatku kosztowały sporo. Dlaczego właśnie zaczęłam szukać sposobu na zrobienie własnego mydła.

Wykształcenia chemicznego pani nie ma?

Nie. Studiowałam psychologię kliniczną.

Jak więc doszło do uruchomienia biznesu kosmetycznego?

Usłyszałam, że można starać się o dotację na własny biznes. To było 40 tys. zł. Byłam wówczas fotografką, wychowywałam małe dziecko. Szukałam czegoś, co da mi stabilizację. Wiedziałam jednak, że sama sobie z tym nie poradzę. Zadzwoniłam do siostry i zaprosiłam ją do współpracy. Ula oddzwoniła do mnie po kwadransie i tak rozpoczęła się nasza wspólna przygoda. Siostra miała wtedy 19 lat, rozpoczynała właśnie swoje wymarzone studia architektoniczne, ale rzuciła wszystko i do dziś tego nie żałuje.

Czy łatwo było ruszyć z tym biznesem?

Nie, uruchomienie firmy zajęło nam rok. Z jednej strony było to staranie się o dotację i pisanie biznesplanu. Z drugiej – cały cykl tworzenia produkcji, choć może się wydawać, że to nic nadzwyczajnego, bo mydło robimy przecież ręcznie.

Prawdę mówiąc, nie miałyśmy pojęcia, na co się porywamy. Powiem więcej, gdybyśmy wiedziały, to wcale nie jestem przekonana, czy zdecydowałybyśmy się na to. Jednak w momencie, gdy pieniądze z dotacji wpłynęły na nasze konto, wiedziałyśmy, że nie możemy się wycofać. Czułyśmy strach, ale byłyśmy przekonane, że sobie poradzimy, choć byłyśmy zupełnie zielone. Nie wiedziałyśmy nic o prowadzeniu biznesu, prawie, zasadach tworzenia etykiet. Nie miałyśmy żadnego zaplecza eksperckiego, więc wszystkie informacje zdobywałyśmy bardzo mozolnie. Musiałyśmy też wynająć i urządzić pracownię. Ostatecznie na rynku pojawiłyśmy się pod koniec 2014 roku. Działamy więc prawie trzy lata. Cały czas się szkolimy.

Sprzedajecie mydła nietypowe, np. marchewkowe, z dodatkiem węgla, masła szafranowe, balsam z baobabu. Skąd pomysły na to, co dodać do mydła czy innego tworzonego przez was kosmetyku?

To zależy. Czasami patrzymy na naszą wystawę i dochodzimy do wniosku, że przydałoby się coś kolorze np. fioletowym. Zaczynamy więc myśleć, jak zrobić takie mydło. Ale też regularnie śledzimy nowinki kosmetyczne, przeglądamy składniki z całego świata, bierzemy udział w targach kosmetycznych i wypatrujemy nowych składników. Czasami zakochamy się w jakimś zapachu i chcemy go koniecznie wykorzystać, wtedy wymyślamy kosmetyk właśnie pod ten składnik. Sporo pomysłów dostarczają nam nasi dostawcy, podsuwając surowce do testowania.

Inspiracje przynoszą również sami klienci. To z ich inicjatywy pojawiły się w naszej ofercie mydła peelingujące czy te przeznaczone dla alergików.

Pani życie zawodowe to głównie mydło. Czy w prowadzeniu biznesu przydaje się pani wiedza psychologiczna?

Na pewno, zwłaszcza że oprócz produkcji prowadzimy także warsztaty dla firm. A wiedza psychologiczna z pewnością się do tego przydaje.

Czy prowadzicie także warsztaty dla klientów indywidualnych?

Na razie nie, ale planujemy uruchomić taką ofertę w przyszłym roku.

Rz: Jesteście jedną z nielicznych firm kosmetycznych na rynku, które oferuje produkty dla wegan. Skąd takie sprofilowanie tego biznesu?

Anna Bień: Cenimy bardzo produkty pochodzenia zwierzęcego, ale myśląc o własnej firmie, zdecydowałyśmy się, by pracować głównie na surowcach roślinnych. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że rynek produktów wege rozwija się dynamicznie i zapotrzebowanie na produkty oparte wyłącznie na produktach roślinnych będzie rosło. Dlatego nasze mydła są produktami wegańskimi. Mamy w swojej ofercie również produkty z mlekiem i woskiem, ale dbamy o ich pochodzenie, wosk jest ekologiczny – pochodzi ze sprawdzonej pasieki należącej do naszego wuja.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą