Ruina nad ruinami

Dzięki nakładom na multimedia będzie można zobaczyć, jak zamek Krzyżtopór wyglądał w czasach swojej świetności.

Publikacja: 26.06.2017 00:30

Krzyżtopór to dzieło życia wojewody sandomier- skiego Krzysztofa Ossolińskiego. Tę największą – do p

Krzyżtopór to dzieło życia wojewody sandomier- skiego Krzysztofa Ossolińskiego. Tę największą – do powstania Wersalu – budowlę pałacową w Europie zaczęto wznosić w 1621 r.

Foto: Fotolia

Nigdy już pewnie nie dowiemy się, czy konie w podziemnych stajniach zamku Krzyżtopór naprawdę miały marmurowe żłoby, a mroczne stajenne wnętrza rozjaśniały kryształowe zwierciadła, umieszczone tak, by odbijały światło dnia. Nie da się też wyjaśnić, czy strop jednej z sal balowych był zarazem szklanym dnem wielkiego akwarium, w którym pływały egzotyczne ryby, czy też, jak wynika z niektórych opisów, tylko „tak wyglądał”.

Przepyszny wystrój i wyposażenie zamku Ossolińskich w Ujeździe – do czasu powstania Wersalu największej budowli pałacowej w Europie – zrabowali i wywieźli Szwedzi podczas potopu. Dyrekcja Instytucji Kultury Zamek Krzyżtopór chciałaby wzbogacić swe zbiory zdjęciami zachowanych w szwedzkich muzeach XVII-wiecznych mebli, dzieł sztuki, tkanin, zastaw stołowych, kamiennych kominków, ozdobnych portali…

Nie wiadomo jednak, czy obecni właściciele zgodzą się na fotografowanie wojennych łupów sprzed wieków. To sprawa, mimo upływu ponad 360 lat, nadal dość drażliwa.

Inspiracje z Italii

Krzyżtopór, którego monumentalne mury z piaskowca –zaklęte w kamień dziedzictwo włoskiej myśli i sztuki budowlanej – wznoszą się nad polami i łąkami ziemi opatowskiej, to dzieło życia wojewody sandomierskiego Krzysztofa Ossolińskiego. Brat przyrodni wielkiego kanclerza Jerzego Ossolińskiego, gruntownie wykształcony humanista, miłośnik architektury i literatury, znawca astrologii, magii i wszelkiej symboliki, powrócił ze swych włoskich peregrynacji owładnięty ideą zbudowania siedziby, z którą żadna inna w Polsce nie mogłaby się równać. Z Italii przywiózł także jej wizję architektoniczną – inspirowaną pałacem Caprarola książąt parmeńskich Farnese – oraz prawdopodobnie gotowy projekt rezydencji, zamówiony u któregoś z włoskich mistrzów.

W 1621 r. na wzniesieniu nad mokradłami w dolinie rzeczki Koprzywianki rozpoczęto budowę „palazzo in fortezza”, reprezentacyjnego pałacu wpisanego w nowowłoskie fortyfikacje, tworzące pięciobok linie ziemnych wałów z bastionami w narożach. Formę pięcioboku nadano też układowi zabudowań wewnątrz wałów – głównemu korpusowi rezydencji zbudowanemu na planie prostokąta z wewnętrznym dziedzińcem w kształcie elipsy, skrzydłom z m.in kaplicą oraz budynkom gospodarczym.

Reprezentacyjna część budowli powstała na centralnej osi założenia, łączącej bramę i pięcioboczną wieżę przylegającą do bastionu „Wysoki Rondel”. Jej fasadę, z motywami łuku triumfalnego i wnękami międzyokiennymi, ozdobiło kilkadziesiąt portretów Ossolińskich i ich możnych krewnych. Malowidła nie przetrwały do naszych czasów, ale zachowały się inskrypcje na kamiennych tablicach, którymi je opatrzono.

Ukryte idee

Program ideowy zamku to dzieło jego zamiłowanego w wiedzy ezoterycznej fundatora. Figura pięcioboku powtarzająca się na planach rezydencji prawdopodobnie nawiązuje do pentagramu, prastarego symbolu oznaczającego w starożytności doskonałość, od średniowiecza zaś symbolizującego siły diabelskie lub, w wersji tzw. białej, moc boską.

Owocem astrologicznych pasji Ossolińskiego jest z kolei odzwierciedlenie w projekcie zamku struktury kalendarza – 4  baszty, 12 wielkich sal, 52 komnaty i 365 okien – odpowiednio do liczby pór roku, miesięcy, tygodni oraz dni w roku.

Ale symbolami najważniejszymi, ideowym fundamentem wielkiej budowy, były dwie płaskorzeźby nad bramą, przedstawiające krzyż, świadectwo gorliwej wiary wojewody, oddanego bez reszty sprawie kontrreformacji, oraz herb Ossolińskich Topór, symbolizujący potęgę rodu. Albo, zdaniem niektórych historyków – jego pychę.

„Forteca Krzyżtoporska”, zajmująca 1,3 ha, o kubaturze 70 tys. m sześc. kosztowała niewyobrażalną sumę 5 mln złotych polskich, 10–20 razy więcej od rocznych dochodów najbogatszych ówczesnych magnatów, takich jak kanclerz Jan Zamoyski czy książę Janusz Ostrogski.

Siedziba, której mogli zazdrościć monarchowie, nie przyniosła szczęścia linii Ossolińskich z Ujazdu. Krzysztof Ossoliński zmarł na febrę kilka miesięcy po ukończeniu budowy. Jego jedyny syn, Krzysztof Baldwin, zginął z rąk Tatarów w 1648 r. w bitwie pod Zborowem, podczas wyprawy Jana Kazimierza na odsiecz Zbaraża.

Spustoszoną przez Szwedów rezydencją władali kolejno m.in. Kalinowscy, Wiśniowieccy, Morsztynowie, Sołtykowie. Ostatni mieszkaniec, gen. Jan Michał Pac opuścił zniszczony podczas walk zamek po upadku konfederacji barskiej. Od tej pory Krzyżtopór jest jedynie ruiną – najwspanialszą i najbardziej okazałą w kraju. A także – jedną z najlepiej zachowanych.

Do naszych czasów przetrwało wprawdzie tylko 10 proc. stropów, ale aż 90 proc. murów. Pozwala to poważnie myśleć o jego odbudowie. Na razie Krzyżtopór święci triumfy jako jeden z najczęściej odwiedzanych zabytków województwa świętokrzyskiego (160 tys. osób w 2015 r.).

Plany nowej inwestycji za 2,1 mln zł, współfinansowanej z funduszy unijnych (przyznana właśnie dotacja ze świętokrzyskiego Regionalnego Programu Operacyjnego wyniesie 1,4 mln zł) obejmują – oprócz dostosowania zamku do zwiedzania przez osoby niepełnosprawne – zakup urządzeń multimedialnych. Z końcem 2018 r. będzie można zobaczyć, jak wyglądał Krzyżtopór, jego wnętrza i otoczenie, w swych najlepszych latach.

Wcześniej, w latach 2011–2014, zabezpieczono kosztem 12 mln zł kruszejące mury obronne oraz ścieżkę biegnącą po ich koronie, rozpoczęto renowację zamkowych ogrodów, urządzono salę wystawową, odnowiono dziedziniec, wyremontowano most zwodzony oraz zainstalowano oświetlenie. Dzięki temu można dziś Krzyżtopór zwiedzać także wieczorami i nocą, gdy opustoszałe sale i komnaty toną w tajemniczych mrokach, nawiedzane, być może, jedynie przez ducha wojewody sandomierskiego znanego jako miłośnik okultyzmu.

Nigdy już pewnie nie dowiemy się, czy konie w podziemnych stajniach zamku Krzyżtopór naprawdę miały marmurowe żłoby, a mroczne stajenne wnętrza rozjaśniały kryształowe zwierciadła, umieszczone tak, by odbijały światło dnia. Nie da się też wyjaśnić, czy strop jednej z sal balowych był zarazem szklanym dnem wielkiego akwarium, w którym pływały egzotyczne ryby, czy też, jak wynika z niektórych opisów, tylko „tak wyglądał”.

Pozostało 92% artykułu
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej