Latem pociągi wrócą na Hel

By rozładować korki na półwyspie, potrzeba kompleksowych rozwiązań. Sama kolej nie wystarczy.

Publikacja: 10.04.2017 22:00

Dojazd na wakacje na Helu może być prawdziwym koszmarem.

Dojazd na wakacje na Helu może być prawdziwym koszmarem.

Foto: shutterstock

Zbliżający się sezon letni to dla mieszkańców Półwyspu Helskiego zapowiedź z jednej strony możliwości zarobienia pieniędzy, z drugiej – uciążliwości związanych z napływem turystów. A przede wszystkim wizja stania w kilometrowych korkach. – Jeśli w ciągu dnia musimy wyjechać z miasta, wsiadamy do pociągu – mówi Mirosław, mieszkaniec Helu. Najgorzej wspomina lato, gdy pracował jako kierowca busa. – Całe dnie spędzałem wtedy w korkach – opowiada.

Nie najlepsze wspomnienia z wakacji na Helu ma także pani Agnieszka, która choć wynajęła pokój we Władysławowie, wolała opalać się na plaży w Chałupach. Tak jak wielu turystów z tego miasta. – Rano i po południu staliśmy w korkach. Po urlopie byłam bardziej zmęczona niż przed nim – wspomina.

Tramwajem przez wodę

Dyskusje, jak usprawnić komunikację na półwyspie, trwają od lat. Rozwiązaniem są z pewnością tramwaje wodne, przypływające latem z Gdyni, Gdańska i Sopotu. Podróż ze stolicy Pomorza do Helu trwa około dwóch godzin i jest atrakcją dla turystów.

Tyle że tramwaj – kursuje z Gdańska i Gdyni tylko trzy razy dziennie, a z Sopotu do Helu prom płynie dwa razy dziennie – tramwaj wodny to droga wycieczka. Bilet w jedną stronę dla osoby dorosłej kosztuje 40 zł, a dla dziecka – 20 zł. Dla czteroosobowej rodziny jest to spory wydatek, dlatego podróżni wybierają drogę lądem.

By zmniejszyć obciążenie pojazdami, od 22 kwietnia wszystkie połączenia autobusowe z Władysławowa do Helu zostaną zastąpione połączeniami kolejowymi. Obecnie pociągi dojeżdżają tylko do Władysławowa, a dalej do Helu jeżdżą autobusy. Dlaczego? 

Jak wyjaśnia branżowemu portalowi InfoRail.pl rzecznik prasowy spółki Przewozy Regionalne Michał Stilger, połączenia autobusowe są czterokrotnie tańsze od kolejowych. – W tym roku obsługa trasy na Półwysep Helski jest realizowana w dwóch wariantach. Poza sezonem letnim część połączeń na odcinku Władysławowo – Hel obsługiwana jest przez autobusy. W godzinach szczytu kursują bezpośrednie pociągi. W sezonie letnim, gdy z naszych połączeń korzysta bardzo wielu turystów, większość kursów obsłużą pojemne składy wagonowe – tłumaczy rzecznik.

Od czerwca do września zwiększy się więc liczba kursujących po półwyspie pociągów. O ile od kwietnia do czerwca będzie ich jeździło 11, o tyle w wakacje – o cztery więcej. Będą też dłuższe. W szczycie sezonu każdy będzie miał dodatkowe wagony. Ile? Decyzja w tej sprawie zapadnie w czerwcu.

Według planowanego rozkładu żadnych połączeń z Helu nie będzie między godziną 21 a 4 rano, choć to może się jeszcze zmienić, bo rozkład nie jest ostatecznie zamknięty. Od września wrócą połączenia autobusowe zamiast kolejowych.

Potrzebna strategia

Jednak proponowane przez kolej rozwiązania tylko w niewielkim stopniu poprawią komunikację na półwyspie. Jak wskazuje Mikołaj Czuba ze Stowarzyszenia Turystycznego Kaszuby Północne, problem trzeba rozwiązać kompleksowo. Stowarzyszenie przygotowuje właśnie swoją strategię poprawy komunikacji na Helu. Będzie ona gotowa w połowie tego tygodnia. Raport ma trafić do władz samorządowych.

Co proponują? Przede wszystkim przebudowę linii kolejowej tak, by pociągi mogły się na niej mijać w kluczowych dla regionu miejscowościach, np. w Chałupach. Dziś na półwyspie jest tylko jeden tor i jeśli dojdzie do opóźnienia pociągu (jadącego np. z Warszawy), blokuje on wszystkie inne połączenia. Czuba zdradza, że zaproponują także utworzenie dodatkowych stacji w pobliżu helskich kempingów. To zachęci windsurferów do przyjazdu koleją, a właścicielom kempingów da dodatkowe miejsca dla namiotów.

Pociągi w jedną stronę mogłyby kursować wtedy co 15–20 minut, a opóźnienia nie przekraczałyby pięciu minut.

Dodatkowym rozwiązaniem jest stworzenie połączeń samolotowych. Na Helu jest lotnisko w Jastarni, skąd mogłyby być realizowane loty do niewykorzystywanego lotniska Gdynia-Kosakowo.

– Należałoby też lepiej wykorzystać komunikacyjnie Zatokę Pucką – uważa Czuba i zapewnia, że zaproponują władzom samorządowym także dodatkowe połączenia drogą morską.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: j.cwiek@rp.pl

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej