Region pięknych zwyczajów

Niegdyś na Podlasiu w święconce lądował świński ryj. Nie święcono mięsa drobiowego, bo legenda głosi, ze kura wydrapała z ziemi gwoździe do przybicia Jezusa.

Publikacja: 20.03.2017 21:00

Dawniej na Podlasiu do koszyków ze święconką w bogatych domach wkładano m.in. świńskie ryje.

Dawniej na Podlasiu do koszyków ze święconką w bogatych domach wkładano m.in. świńskie ryje.

Foto: Rzeczpospolita, Bogusław Florian Skok Bogusław Florian Skok

Choć najstrojniejsze palmy i najzuchwalsze nawoływanki kojarzone są z innymi regionami Polski, wielkanocne zwyczaje Podlasia to prawdziwa kopalnia dla etnografów. Artur Gawel, etnograf i dyrektor Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, w książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” opisuje obyczaje podlaskiej wsi obecne i w dawnych wiekach.

Jak najwyższa palma

Do niedzieli palmowej, nazywanej „Werbnicą”, Podlasie przygotowuje się na długo wcześniej. Palma jako symbol witalności i długiego życia musi być jak najwyższa i jak najstrojniejsza. Zrobiona z gałązek wierzbowych przystrojonych wstążkami, barwionymi suszonymi zbożami i kwiatami oraz ozdobami z kolorowej bibuły, zwiastuje też siłę i powodzenie. W wielu rodzinach domownicy nadal uderzają się poświęconą już palmą, mówiąc: „Palma bije, nie zabije, wielki dzień za tydzień”.

Ważną tradycją było „pisanie jajek”, czym dawniej zajmowały się tylko kobiety. Na Podlasiu do izby, w której zbierały się „piszące”, wstęp miały tylko one. Szczególnie niechcianym gościem był mężczyzna i gdy zdarzyło mu się wkroczyć do izby, kobiety zacierały po nim ślady, spluwając lub rzucając na ziemię odrobinę soli. We wsiach blisko wschodniej granicy odczyniały urok, który mógł rzucić intruz, posypując solą także pisanki, jeszcze nieozdobione jajka i przybory, którymi nanosiły ozdoby. Mówiły przy tym: „Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak niech twoje oczy nie szkodzą pisankom” albo: „Sól tobie w oczach, kamień w zębach”. Malowanymi jajkami obdarowywały członków rodziny i chrześniaków, a podarowanie pisanki przedstawicielowi płci przeciwnej miało oznaczać sympatię.

Kopanki i korobki

Choć obecnie pokarmy święci się wyłącznie w kościołach lub kaplicach, jeszcze kilkadziesiąt lat temu święcono je przy przydrożnych krzyżach lub w domach z odpowiednio dużą izbą. W XIX w. powszechnie święcono je w dworach ziemiańskich, do których ściągali okoliczni mieszkańcy. Jak opisywał Zygmunt Gloger, dziewiętnastowieczny historyk i folklorysta, przybycie księdza mającego poświęcić pokarmy oczekiwane było z niepokojem przez mieszkańców wsi, a informacje, że nadjeżdża, przekazywano sobie od domu do domu.

Pokarmy, zniesione przez wieśniaków, duchowny święcił zwykle na ganku dworu. Duże wiklinowe koszyki, „kopanki”, czyli drewniane niecki, słomiane „korobki” czy gliniane misy ustawione na dworskim ganku były zwykle biedniutkie – czasem mieściły ledwie kilka jajek i kawałek słoniny. Inaczej wyglądały święconki z bogatych domów. Jeśli przed świętami zabijano świnie, wkładano do koszyka świński ryj, kiełbasy i żeberka. Nie święcono mięsa drobiowego, co tłumaczono legendą, że kura wydrapała z ziemi schowane przez Cygana gwoździe do przybicia Jezusa. Zamiast dzisiejszej kromki chleba, w koszu wielkanocnym lądował też cały bochen, obok serów, masła, ciast, chrzanu i soli.

Poświęconym pokarmom przydawano magiczną moc, więc nie można ich było wyrzucić. Kostki ze święconki wzmacniały strzechę, chroniąc ją przed piorunami lub dawano je psu, który dzięki temu miał nie chorować na wściekliznę. Zakopane w polu zapewniały obfite plony, a w chlewiku pomyślność w hodowli. Woda ze studni wzmocniona solą ze święconki miała cały rok zachowywać dobry smak. Słoniną nacierano przed rozpoczęciem wiosennej orki sochy lub pługi, a chleb zachowywano przez cały rok jako remedium na choroby skóry. Wierzono, ze wystarczyło potrzeć nim chore miejsce, by zaczęło się goić. Do zdejmowania uroków z dzieci służyły chusteczki, serwetki i obrusy, którymi dekorowano święconki. Bezużyteczne resztki święconki wolno było spalić, ale tylko w piecu używanym do wypiekania chleba.

Pomalowane jajka umieszczano na progu obory podczas wypędzania bydła na pastwiska, a wodę, w której je gotowano, wylewano u progu chlewa. Wiele gospodyń pisanki trzymało cały rok, wierząc, że nie tylko chronią domostwo przed pożarem i uderzeniem pioruna, ale w ogóle się nie psują. Jajka były też przedmiotem wielkanocnych gier i zabaw, np bitek i wybitek, gdzie uderzano jajka o siebie, a wygrywał ten, którego jajko pozostało całe.

Świąteczna kolęda

To niejedyne wierzenia pogańskie, które wpleciono w obchody chrześcijańskiego święta. Wizyta mężczyzny jako pierwszego w Wielką Sobotę zwiastowała domostwu powodzenie i dostatek, kobiety – choroby i biedę.

Samo nabożeństwo rezurekcyjne jeszcze w XIX w. odbywało się w nocy z soboty na niedzielę, a w Wielki Piątek i Wielką Sobotę podczas nabożeństw wierni używali drewnianych kołatek. Najbardziej uroczysta była Wielka Niedziela. Po rezurekcji gospodarz „święcił” inwentarz oraz całe obejście i siadano do sutego śniadania, które dla wielu wiernych było pierwszą od 40 dni okazją do zjedzenia mięsa czy czegoś słodkiego.

Ale świętowanie nie ograniczało się wyłącznie do jedzenia i siedzenia za stołem. Żywa była tradycja kolędowania świątecznego, które zaczynało się w niedzielę po południu i trwało całą noc. Kolędowanie w wykonaniu kawalerów nazywano Konopielką, a w wykonaniu dzieci i młodzieży – włóczebnymi. Dziś bardziej znane jest polewanie się wodą, czyli śmigus-dyngus, najstarsza tradycja pogańska, która przetrwała do naszych czasów, jednak straciła na dawnym znaczeniu. Jak podkreśla Artur Gawel, dawniej stanowiło ono przekazanie sił witalnych na oblewanego i magiczny akt oczyszczenia.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Choć najstrojniejsze palmy i najzuchwalsze nawoływanki kojarzone są z innymi regionami Polski, wielkanocne zwyczaje Podlasia to prawdziwa kopalnia dla etnografów. Artur Gawel, etnograf i dyrektor Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, w książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” opisuje obyczaje podlaskiej wsi obecne i w dawnych wiekach.

Jak najwyższa palma

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej