Na uboczu, a jednak w centrum

Do Tomaszowa Lubelskiego przyjeżdżają biegać na nartach narciarze z całej Polski. Miejscowi juniorzy od lat dominują w najważniejszych krajowych zawodach.

Publikacja: 16.03.2017 22:00

Zawodnicy z Tomaszowa udowadniają, że na nartach można biegać nie tylko w górach.

Zawodnicy z Tomaszowa udowadniają, że na nartach można biegać nie tylko w górach.

Foto: shutterstock

Monika Skinder ma niespełna 16 lat, uczy się w III klasie tomaszowskiego gimnazjum. Przed miesiącem na Kubalonce, słynnej trasie biegowej położonej między Wisłą i Istebną, wystartowała po raz pierwszy w mistrzostwach Polski seniorek.

Zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski wprawiła w osłupienie wszystkich narciarskich fachowców. Najpierw pewnie wygrała eliminacje, potem zwycięsko przebrnęła przez ćwierćfinał i półfinał. W finale sprinterski dystans 1,4 tys. m przebiegła w czasie 3:26.68. Aż o pięć sekund wyprzedziła drugą na mecie Urszulę Łętochę i trzecią Kornelię Kubińską, dwie doświadczone zawodniczki, mające za sobą starty w Pucharze Świata. Kubińska brała udział w igrzyskach olimpijskich w Vancouver, a na niedawnych mistrzostwach świata w Lahti zajęła ósme miejsce w sztafecie.

Nikt w Polskim Związku Narciarskim nie potrafi sobie przypomnieć podobnego wydarzenia. Nigdy w historii mistrzostw Polski seniorek jakiejkolwiek konkurencji nie wygrała 15-letnia zawodniczka. Tomaszowianka jest najmłodszą mistrzynią Polski w historii.

– Wiemy, że mamy olbrzymi talent, wyjątkowej jakości diament. Dzięki Monice zrozumieliśmy jeszcze bardziej, że wszystko co robimy, proces szkolenia, którego kilka lat temu się podjęliśmy, ma sens – mówi „Rzeczpospolitej” prezes narciarskiego klubu MULKS Waldemar Kołcun.

Czasy Pucharu Ziem Nizinnych

Na Lubelszczyźnie tradycje narciarstwa biegowego sięgają lat 60. i 70. XX wieku. Uprawiano je w okolicach Lublina, w Szczebrzeszynie, Zamościu, w klubie Arianin Wojciechów. Na nartach biegało się też koło Tomaszowa. Zimy były srogie, śniegu pod dostatkiem, można więc było biegać na nartach, ile dusza zapragnie. Gdy jednak zawodnicy z Lubelszczyzny stawali do rywalizacji w Polsce, mając za przeciwników narciarzy z klubów z Zakopanego, Wisły czy Jakuszyc – nie mieli żadnych szans. Górali trenujących na co dzień na wyżynie cechowała naturalna siła i wytrzymałość, cechy, które ludziom z nizin trudno było wypracować.

Polski Związek Narciarski przygotował wówczas wyjątkową ofertę dla narciarzy spoza gór – Puchar Ziem Nizinnych. Zawodnicy z Lubelszczyzny ścigali się z biegaczami z Supraśla, Gołdapi, Siedlec. Nie zajmowali już ostatnich miejsc, choć zwycięstw nie było zbyt dużo. Były to czasy, kiedy siedziba okręgowego związku narciarskiego mieściła się w Lublinie. Tam było miejscowe centrum dowodzenia dyscypliny.

Dziś znajduje się w Tomaszowie Lubelskim. Miasto leżące na skraju Roztocza zostało stolicą narciarstwa biegowego na Lubelszczyźnie, choć – prawdę mówiąc – także całej wschodniej części Polski.

Siwa Dolina

Po czasach tego narciarskiego boomu w regionie przyszedł kryzys lat 80. i 90. Zwijały się kolejne sekcje, amatorów też było mniej. W 1999 roku Ryszard Koprowski reaktywował, tworząc od nowa w Tomaszowie Lubelskim, Okręgowy Związek Narciarski. Do pracy włączył działające przy szkołach kluby. Jednym z nich był Miejski Uczniowski Ludowy Klub Sportowy Tomaszów Lubelski. Jego twórcą i trenerem był Waldemar Kołcun. Żeby zawodnicy mieli gdzie trenować, powstała profesjonalna trasa narciarska Siwa Dolina.

Leży na obrzeżach, ale jednak w mieście. Nie trzeba dojeżdżać kilka kilometrów, jak ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc czy z Wisły do Kubalonki. Dziś Siwa Dolina liczy sześć różnej długości tras, od 1 do 5 km i kilku kategoriach trudności. Po drodze trzeba się wspiąć na kilka pagórków.

Trasa jest szeroka, o wielu walorach przyrodniczych i o doskonałej logistyce – w pobliżu znajduje się i hotel, i karczma. Jej częścią jest stadion Miejskiego Ośrodka Rekreacji. To z niego wybiega się do pobliskiego lasu.

Za kolejną zaletę trasy należy uznać naśnieżanie. – Uniezależniliśmy się od pogody. Jedną armatką śnieżną potrafimy przygotować półtorakilometrowy odcinek. Młodzież może trenować w zimowych warunkach od listopada do marca – mówi prezes Kołcun. W pozostałych miesiącach również istnieją warunki do treningu. Częścią ośrodka jest bowiem krótka, ale wystarczająca do zajęć 500-metrowa trasa nartorolkowa.

Klub żyje przy tym w doskonałej symbiozie z władzami miasta i nadleśnictwem. Każdemu zależy na rozwoju narciarstwa biegowego w Tomaszowie. Ośrodek przyciąga coraz więcej ludzi z zewnątrz.

Jedni przyjeżdżają potrenować, inni na Bieg Hetmański. W tym roku odbyła się 29. edycja imprezy. Tomaszów przejął ją od Zamościa. Organizowana jest w ramach Pucharu Polski amatorów i startuje w niej kilkuset zawodników.

Zwycięzcy „Biegu na igrzyska”

Siwa Dolina naprawdę ożywa jednak zimą. Grono zapalonych działaczy i trenerów stworzyło w Tomaszowie jeden z najprężniejszych ośrodków szkoleniowych narciarstwa biegowego w Polsce.

Od kilku lat to właśnie juniorzy klubu wygrywają regularnie klasyfikację „Biegu na igrzyska”. Ten działający od 2009 roku program powstał dzięki jednemu ze sponsorów Polskiego Związku Narciarskiego – Grupy Azoty. Jest kalką projektu „Szukamy następców mistrza” wprowadzonego z myślą o wychowaniu następców Adama Małysza w skokach narciarskich. „Bieg na igrzyska” ma wyłuskać mistrzynie i mistrzów na miarę Justyny Kowalczyk.

Od początku istnienia programu MULKS Tomaszów Lubelski wygrywa klasyfikację drużynową. W tym roku jest podobnie. Zwycięstwo zapewnił sobie już edycję przed ostatnią imprezą, która odbyła się w miniony weekend w Jakuszycach. W nagrodę klub z Lubelszczyzny otrzymał sprzęt narciarski – buty, kijki, narty o wartości 30 tysięcy złotych.

O pracy MULKS z uznaniem wypowiada się prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Trenerzy z innych klubów cmokają z zachwytu, bo wiedzą, jak trudno w dzisiejszych czasach przyciągnąć młodzież do treningów w narciarstwie biegowym, a potem jeszcze ją zatrzymać przy dyscyplinie. Pytają się też, co takiego mają w Tomaszowie, czego brak w innych klubach.

Kołcun tłumaczy szkoleniowy sukces odpowiednią polityką naboru. Do klubu przychodzą już dzieci w wieku przedszkolnym i najpierw przez zabawę, a potem dzięki coraz bardziej angażującym treningom poprawiają swój poziom.

Zajęcia odbywają się przez cały rok, również na działającym od roku torze wrotkarskim. Połączenie dwóch dyscyplin zawodnikom wychodzi tylko na dobre. Zimą na trasie Siwa Dolina co tydzień organizowane są imprezy lokalne i raz na jakiś czas wysokiej rangi krajowe. Również do Tomaszowa raz w sezonie zjeżdżają uczestnicy „Biegu na igrzyska”. Od trzech lat odbywają się też mistrzostwa Polski młodzików.

Talent Moniki

Patrząc na ten system i organizację klubu i ośrodka, przestaje dziwić objawienie się talentu Moniki Skinder. Z masy zawodników wyłowiono perłę. 15-latka idealnie pasuje do schematu szkoleniowego najsilniejszego klubu narciarskiego z Lubelszczyzny.

Zaczęła treningi na początku szkoły podstawowej. Startowała najpierw w zawodach lokalnych, potem wyjeżdżała na imprezy ogólnopolskie. Szybko wygrywała niemal wszystko, co było do wygrania. Trzeba ją było więc przenieść do wyższej kategorii wiekowej, w której również brylowała. Odniosła pierwsze sukcesy za granicą, badania przeprowadzone w warszawskim Instytucie Sportu potwierdziły jej uzdolnienia do dyscyplin wydolnościowych.

Powoli tomaszowianka szykowana jest do występów w kadrze Polski. Być może, żeby się rozwijać, będzie musiała wyjechać z Tomaszowa. Najpierw jednak musi ukończyć gimnazjum.

Okazuje się, że i na nizinie, z dala od bardziej historycznie ważnych polskich ośrodków narciarskich, można wychować mistrzynię Polski i stworzyć profesjonalny klub.

– Żyjemy niby na uboczu, ale znajdujemy się jakby w centrum polskiego narciarstwa biegowego, przynajmniej na poziomie juniorów – twierdzi Waldemar Kołcun.

Monika Skinder ma niespełna 16 lat, uczy się w III klasie tomaszowskiego gimnazjum. Przed miesiącem na Kubalonce, słynnej trasie biegowej położonej między Wisłą i Istebną, wystartowała po raz pierwszy w mistrzostwach Polski seniorek.

Zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski wprawiła w osłupienie wszystkich narciarskich fachowców. Najpierw pewnie wygrała eliminacje, potem zwycięsko przebrnęła przez ćwierćfinał i półfinał. W finale sprinterski dystans 1,4 tys. m przebiegła w czasie 3:26.68. Aż o pięć sekund wyprzedziła drugą na mecie Urszulę Łętochę i trzecią Kornelię Kubińską, dwie doświadczone zawodniczki, mające za sobą starty w Pucharze Świata. Kubińska brała udział w igrzyskach olimpijskich w Vancouver, a na niedawnych mistrzostwach świata w Lahti zajęła ósme miejsce w sztafecie.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej