Zbrodnie w mieście królewskim

Krakowskie ulice to istny poligon dla autorów powieści kryminalnych i sensacyjnych. Współczesnych lub retro.

Publikacja: 12.03.2017 22:00

„Belle époque” to kostiumowy serial kryminalny, którego powieściową wersję stworzyli Marek Bukowski

„Belle époque” to kostiumowy serial kryminalny, którego powieściową wersję stworzyli Marek Bukowski i Maciej Dancewicz.

Foto: mat. pras. tvn

Wielka polityka, korporacje inwigilujące obywateli oraz złowieszczy areszt przy ulicy Montelupich. Jeden bohater jest doradcą premiera, drugi oskarżonym o morderstwo aresztantem, trzecia bohaterka budzi się z amnezją w miejskim szpitalu, a krakowski policjant próbuje to wszystko poskładać do kupy. Tak wygląda punkt wyjścia wielowątkowej powieści „Reset” Bartłomieja Basiury, która stanowi kontynuację jego wcześniejszej książki „Waga”.

Basiura ma 26 lat i spory już dorobek pisarski. Poza „Wagą” (2016) i premierowym „Resetem” wydał trzy powieści: „Hipnoza” (2011), „Uczeń Carpzova” (2011), „Zamknięta prawda” (2014). Stanowiły trylogię rozgrywającą się na terenie całej Polski z naciskiem na rodzimy Śląsk autora. Natomiast „Reset” i „Waga” to powieści już w najwyższym stopniu krakowskie.

Basiura studiował w Krakowie prawo i jego powieści wykorzystują to doświadczenie. To historie sensacyjne z szybką akcją oraz intrygą ocierającą się o najwyższe urzędy w państwie. Wielopoziomowa historia rozgrywa się w znanych krakowskich lokalizacjach, a punktem wspólnym dla wszystkich wątków jest areszt śledczy przy ulicy Montelupich. Więzienie założone jeszcze w czasach Austro-Węgier w 1905 r. stało się najsłynniejszym zakładem karnym w Małopolsce. Tam dokonują się zwroty akcji i przewijają się główne postaci.

„Wagę” rozpoczynało tajemnicze zabójstwo trzech mężczyzn, które tylko z pozoru wydawało się związane z porachunkami krakowskich pseudokibiców. Proste śledztwo zamieniało się w międzynarodową intrygę związaną z działalnością programu „Insight” mającym na celu inwigilację obywateli. W kolejne zabójstwa i zacieranie śladów zamieszane są służby specjalne, na co ciche przyzwolenie dają politycy.

Kryminalne duety

Swoje sensacyjne oraz kryminalne opowieści ma niemal każde większe miasto. Wrocław znajduje odbicie w powieściach Marka Krajewskiego. Warszawa ma „Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego, książki Marcina Ciszewskiego oraz serię retrokryminałów Grzegorza Kalinowskiego. Lublin opisuje niezrównany Marcin Wroński. Trójmiasto sportretował Mariusz Czubaj w duecie z Markiem Krajewskim. Z kolei ubiegłorocznym bestsellerem były „Lampiony” Katarzyny Bondy, która odkrywała kryminalne zakamarki Łodzi.

Kraków przerasta te miasta za sprawą różnorodności gatunkowych propozycji. Młody Bartłomiej Basiura dopiero walczy o swoją pozycję w środowisku, bo „krakowskiej” konkurencji z roku na rok przybywa. Miasto królewskie od dawna fascynuje licznych autorów, którzy garściami czerpią z genius loci dawnej stolicy.

Parę tygodni przed premierą „Resetu” ukazał się retrokryminał „Najdłuższa noc”, będący powieściową wersją scenariusza serialu „Belle époque”. To kostiumowa opowieść z Pawłem Małaszyńskim i Magdaleną Cielecką w rolach głównych, która rozgrywa się w 1908 r. w Krakowie.

Autorami „Najdłuższej nocy” są Maciej Dancewicz i Marek Bukowski. Ten drugi to popularny aktor i producent, który od lat próbuje także swych sił jako scenarzysta. Początkujący autorzy Dancewicz i Bukowski sprawdzają się jako powieściopisarze z przyzwoitym skutkiem.

O ile do serialu „Belle époque” można mieć zarzuty natury filmowej, o tyle „Najdłuższa noc” stanowi rzetelnie napisany retrokryminał. Postacie są wyraziste, a realia początku XX wieku wiarygodne. Może sama intryga nie rzuca na kolana, ale wyrównuje ją pieczołowitość, z jaką opisano pracę policji w tamtych czasach. Twórcy bowiem skupili się na rozwoju nauki kryminalistycznej, która z ciekawostki zaczynała wówczas w Europie stawać się podstawą pracy śledczej. Wdrażanie nowych technik – często metodą prób i błędów – zostało w „Najdłuższej nocy” dobrze oddane. Autorzy położyli też nacisk na koloryt epoki. Opisy ubiorów i architektury oraz nowinkarskie gadżety z epoki stanowią dodatkowy walor powieści.

W nieco bardziej pastiszową stronę poszedł inny duet pisarzy. Jacek Dehnel oraz Piotr Tarczyński skryli się pod pseudonimem Maryla Szymiczkowa i napisali wspólnie już dwie retropowieści o XIX-wiecznym Krakowie: „Tajemnica domu Helclów” (2015) oraz „Rozdarta zasłona” (2016). To powieści z intrygą kryminalną w duchu Agathy Christie, a jednocześnie satyra na dulszczyznę i drobnomieszczańską mentalność. Główną bohaterką jest profesorowa Zofia Szczupaczyńska, która pomiędzy domowymi obowiązkami rozwiązuje zagadkę tajemniczych zgonów w krakowskim domu opieki.

W drugiej powieści, „Rozdarta zasłona”, Dehnel i Tarczyński kontynuowali przyjęty przez siebie styl oparty na komicznym zderzeniu zbrodni i drobnomieszczańskiego życia. Mamy więc kolejne tajemnicze zabójstwo, ale też pilne poszukiwania nowej służącej przez profesorową Szczupaczyńską, gdyż poprzednia złożyła wymówienie. Nawet jeśli intrydze brakuje dramatyzmu i gwałtownych zwrotów akcji, warto sięgnąć po książki duetu Dehnel i Tarczyński z uwagi na talent stylistyczny, który pozwolił im stworzyć błyskotliwą i lekką powieść historyczną.

Nie tylko przełom XIX i XX wieku w Krakowie fascynuje pisarzy gatunkowych. Równie inspirujące są dla nich choćby lata 30. i 40. Obraz Krakowa sprzed wojny i po wojnie można porównać za sprawą książek kolejnego duetu – Małgorzaty oraz Michała Kuźmińskich. Pisarskie małżeństwo szczególnie fascynuje się kulturą żydowską. Debiutowali w 2009 roku powieścią „Sekrety Kroke”.

Kroke, czyli Kraków

Kroke oznacza Kraków w języku jidysz, a akcja sensacyjno-kryminalnej powieści rozgrywa się w dużej mierze na żydowskim Kazimierzu. Kuźmińscy z niezłym skutkiem zrekonstruowali świat przedwojennego środowiska żydowskiego z jego kolorytem i odrębnością. Kontynuację debiutu stanowiła „Klątwa Konstantyna” (2011), w której Kuźmińscy powrócili do swych postaci, ale już w 1945 roku.

W jeszcze dawniejsze czasy cofa czytelników Mariusz Wollny, który akcje swych kryminałów osadził w Krakowie XVI wieku, za czasów panowania króla Zygmunta Augusta. Wollny wydał dziewięć powieści oraz opowiadań o uniwersyteckim żaku, a później królewskim inwestygatorze nazywającym się Kacper Ryx.

Duży wybór jest również w kryminałach rozgrywających się we współczesnym Krakowie. Tak jak Bartłomiej Basiura powieści sensacyjne i kryminalne pisze Krzysztof A. Zajas, który jako temat obrał zbrodnie na tle religijnym, a jednym z bohaterów jego ostatnich powieści (m.in. „Z otchłani”, 2016) jest ksiądz Adam Waksmunda. Zajas znalazł dobry sposób, by zestawić postać duchownego z komisarzem ateistą Andrzejem Krzyckim, co nadaje jego powieściom świeżości i humoru.

Dekadę temu najgłośniejsze krakowskie kryminały pisał poeta Marcin Świetlicki, który w Krakowie odkrył swą pasję powieściopisarską. W  latach 2006–2008 wydał: „Dwanaście”, „Trzynaście” i „Jedenaście”. Stworzył w nich bohatera, który, jak to zwykle bywa w ironicznej twórczości Świetlickiego, stanowi jego krzywe odbicie. To Mistrz – dawna gwiazda młodzieżowego serialu detektywistycznego, a obecnie lump kolędujący od knajpy do knajpy. Między kolejnymi libacjami i następującymi po nich kacami Mistrz wplątuje się w kryminalną intrygę. Powieści Świetlickiego trudno czytać ze śmiertelną powagą, ale to humor właśnie dodaje im uroku.

Uliczny margines

Świetlicki ma na koncie również niezwykle ekscentryczny kryminał, w którym znów pojawia się postać Mistrza. To „Orchidea”, a jej oryginalność polega na tym, że została napisana przez trójkę autorów. Poza Świetlickim są to Irek Grin oraz Gaja Grzegorzewska.

Eksperymenty mają to do siebie, że są ciekawe, choć rzadko kiedy udane. Podobnie było w tym przypadku. Ciekawsze jest natomiast towarzystwo, w jakim pojawiał się Świetlicki, zwłaszcza Gaja Grzegorzewska, której krakowskie koneksje powracają w większości książek.

Od czasów „Orchidei” z 2010 roku ta pisarka zdążyła się stać jedną z popularniejszych autorek kryminałów, a jej cykl o detektyw Julii Dobrowolskiej oraz drugi, skupiony na postaci Profesora, są mocno zakorzenione w Krakowie. Największe osiągnięcie Grzegorzewskiej do tej pory stanowi powieść „Betonowy pałac” z 2014 roku. Przez jej karty przewijają się alkoholowi degeneraci, przestępcy, alfonsi i prostytutki. To świat, któremu bliżej do antyestetyki Wojciecha Smarzowskiego niż do Piwnicy pod Baranami.

Kto zaakceptuje konwencję, dostanie mocny czarny kryminał, unurzany w wisielczym humorze i ulicznym slangu. Jeśli ktoś jednak preferuję prozę z większą ogładą, to wśród krakowskich powieści gatunkowych też coś na pewno znajdzie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: marcin.kube@rp.pl

Wielka polityka, korporacje inwigilujące obywateli oraz złowieszczy areszt przy ulicy Montelupich. Jeden bohater jest doradcą premiera, drugi oskarżonym o morderstwo aresztantem, trzecia bohaterka budzi się z amnezją w miejskim szpitalu, a krakowski policjant próbuje to wszystko poskładać do kupy. Tak wygląda punkt wyjścia wielowątkowej powieści „Reset” Bartłomieja Basiury, która stanowi kontynuację jego wcześniejszej książki „Waga”.

Basiura ma 26 lat i spory już dorobek pisarski. Poza „Wagą” (2016) i premierowym „Resetem” wydał trzy powieści: „Hipnoza” (2011), „Uczeń Carpzova” (2011), „Zamknięta prawda” (2014). Stanowiły trylogię rozgrywającą się na terenie całej Polski z naciskiem na rodzimy Śląsk autora. Natomiast „Reset” i „Waga” to powieści już w najwyższym stopniu krakowskie.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej