Przyjaciele Świata, czyli wielka radość pomagania

Kenzo Takada, Basia Trzetrzelewska, Leszek Możdżer, Mario Vargas Llosa, Patrizia Gucci i wiele innych wspaniałych osobowości wsparło działające w Łodzi Stowarzyszenie Przyjaciele Świata.

Publikacja: 28.02.2017 22:00

Stowarzyszenie skupia 21 pań, ale chętnie przyjmie w swoje szeregi kolejne.

Stowarzyszenie skupia 21 pań, ale chętnie przyjmie w swoje szeregi kolejne.

Foto: Fotorzepa, Adam Kraska

– Pomysł narodził się podczas przyjacielskich, babskich spotkań. Okazało się, że każda z nas stara się pomagać innym na własną rękę. Doszłyśmy do wniosku, że jeśli połączymy siły, da się to robić na większa skalę – opowiada Agnieszka Zarembska, prezes Stowarzyszenia Przyjaciele Świata. I tak się wszystko zaczęło. Był rok 2009, pokłady niespożytkowanej kobiecej energii i wielka chęć działania.

– Nie jesteśmy już nastolatkami i okres pędu do kariery mamy już za sobą. Jesteśmy w takim momencie życia, że mimo wielu obowiązków mamy jeszcze czas, żeby robić coś pożytecznego. Kiedy zobaczyłyśmy, że to nasze wspólne działanie przynosi bardzo dobre efekty, nie było już dla nas żadnych barier – tłumaczy Małgorzata Faflik, jedna z członkiń stowarzyszenia. Jak tłumaczą jego pomysłodawczynie, to forma podziękowania za to, że los im sprzyja i dotykają je w sumie niewielkie problemy. Podkreślają, że jest to organizacja non profit, a bieżące potrzeby organizacyjne pokrywają z własnych składek członkowskich. – Na co dzień wobec bólu i cierpień jesteśmy bezsilne, a tutaj mamy takie poczucie, że możemy pomagać, i to nam daje wielką radość – dodaje Katarzyna Woźniak.

O potrzebach szpitali, domów dziecka, specjalnych ośrodków wychowawczych, którym pomagają, dowiadują się z różnych źródeł: własnych kontaktów, od zaprzyjaźnionych lekarzy, z przychodzących e-maili. – W ubiegłym roku kupiłyśmy najnowocześniejszą mobilną sztuczną nerkę dla Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. To jedyne tego typu urządzenie w Łodzi. Było bardzo potrzebne, korzystają z niego nie tylko dzieci, ale i dorośli – mówi Agnieszka Zarembska.

Do tej pory stowarzyszenie zakupiło sprzęt wart ponad 500 tys. zł. To m.in. sprzęt rehabilitacyjny do nauki mowy metodą Tomatisa dla Zespołu Szkół Specjalnych nr 7 w Łodzi, stanowisko do pielęgnacji noworodków dla Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, instrumenty muzyczne dla orkiestry dzieci chorujących na zespół Downa czy szybki analizator medyczny dla oddziału intensywnej terapii Szpitala Zakonu Bonifratrów św. Jana Bożego w Łodzi. – Z różnych źródeł wiemy o pewnych potrzebach, które nie mogą być zrealizowane, kupiliśmy np. końcówki do fetoskopu, tj. urządzenia, które pozwala operować dziecko w łonie matki. Dzięki temu zakupowi można je teraz w pełni wykorzystywać – tłumaczy Małgorzata Faflik.

Środki pochodzą m.in. ze sprzedaży kubków i talerzy z autografami i grafiką zaprojektowaną przez znane osoby. Pierwszy kubek własnego projektu, z makiem i napisem „nadzieja” w języku japońskim, stworzył specjalnie dla nich Kenzo Takada, następny przygotowała Basia Trzetrzelewska.

– Znane nazwiska przyciągnęły kolejne osobowości, które zechciały z nami współpracować. O kontakcie z Basią Trzetrzelewską marzyłam od dziecka, wysłałam prośbę i gdy straciłam już wszelką nadzieję, przyszedł list od jej menedżerki ze zgodą i projektem zdobienia kubków i talerzy. Basia zaszczyciła też nas swoją obecnością podczas organizowanej przez nas kolacji charytatywnej. Przyleciała na własny koszt i zachwyciła się naszym miastem – opowiada Agnieszka Zarembska.

Wszystkie gwiazdy współpracują ze Stowarzyszeniem, nie biorąc za to ani złotówki. Organizowane przez Stowarzyszenie kolacje charytatywne „Przyjaciele gotują”, w których bierze udział ponad 500 osób, zawsze przygotowuje jakiś znany szef kuchni. Gotowali już m.in. Karol Okrasa, Andrzej Polan, Robert Sowa oraz Michel Moran, któremu tak spodobała się współpraca, że sam zaproponował zorganizowanie kolejnej, tym razem w towarzystwie zwycięzców i uczestników programu „MasterChef” i „MasterChef Junior”. Teraz trwają przygotowania do jubileuszowej, dziesiątej kolacji charytatywnej.

Organizacja dużych imprez przebiega już tak sprawnie, że w tym roku po raz drugi zaproszono gości na „Bal u przyjaciół”. Wystąpił Jose Torres i Havana Dreams, a o podniebienia gości zadbał Jakub Jakubowski, szef kuchni Restauracji Four Colors Hotelu DoubleTree by Hilton. Nie zabrakło oczywiście niespodzianek. Zlicytowano m.in. koszulkę podarowaną przez Kamila Stocha. Tym razem środki zebrane dzięki organizacji balu wesprą łódzką transplantologię, szczególnie przeszczepy rodzinne w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Barlickiego, pozwolą także na zakup sprzętu rehabilitacyjnego dla dwóch placówek.

Członkami stowarzyszenia jest 21 pań, ale chętnie przyjmą w swoje szeregi kolejne. – Jesteśmy skromnymi, normalnymi kobietami, ale jeśli chodzi o sprawę Stowarzyszenia, to zero kompleksów, zawsze interesuje nas najwyższa półka – podkreśla Barbara Kaźmierczak-Tracz. I nie są to słowa bez pokrycia. Wystarczy spojrzeć na nazwiska, które zdecydowały się na współpracę ze Stowarzyszeniem: Kenzo Takada, Basia Trzetrzelewska, Bonnie Tyler, Leszek Możdżer, Mario Vargas LIosa, Patrizia Gucci, Claudia Cardinale, Jerzy Stuhr, Ewa Wachowicz, Ewa Minge, Michał Urbaniak czy Allan Starski.

– Pomysł narodził się podczas przyjacielskich, babskich spotkań. Okazało się, że każda z nas stara się pomagać innym na własną rękę. Doszłyśmy do wniosku, że jeśli połączymy siły, da się to robić na większa skalę – opowiada Agnieszka Zarembska, prezes Stowarzyszenia Przyjaciele Świata. I tak się wszystko zaczęło. Był rok 2009, pokłady niespożytkowanej kobiecej energii i wielka chęć działania.

– Nie jesteśmy już nastolatkami i okres pędu do kariery mamy już za sobą. Jesteśmy w takim momencie życia, że mimo wielu obowiązków mamy jeszcze czas, żeby robić coś pożytecznego. Kiedy zobaczyłyśmy, że to nasze wspólne działanie przynosi bardzo dobre efekty, nie było już dla nas żadnych barier – tłumaczy Małgorzata Faflik, jedna z członkiń stowarzyszenia. Jak tłumaczą jego pomysłodawczynie, to forma podziękowania za to, że los im sprzyja i dotykają je w sumie niewielkie problemy. Podkreślają, że jest to organizacja non profit, a bieżące potrzeby organizacyjne pokrywają z własnych składek członkowskich. – Na co dzień wobec bólu i cierpień jesteśmy bezsilne, a tutaj mamy takie poczucie, że możemy pomagać, i to nam daje wielką radość – dodaje Katarzyna Woźniak.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej