Region dostał skrzydeł

W pierwszym roku działalności lotnisko Olsztyn-Mazury odprawiło prawie 50 tys. osób – dwa razy więcej, niż przewidywał biznesplan.

Publikacja: 08.02.2017 22:30

Władze lotniska Olsztyn-Mazury rozmawiają z przewoźnikami o uruchomieniu kolejnych połączeń.

Władze lotniska Olsztyn-Mazury rozmawiają z przewoźnikami o uruchomieniu kolejnych połączeń.

Foto: materiały prasowe

Postawienie przez zarząd najmłodszego polskiego lotniska, Olsztyn-Mazury w Szymanach, na dwóch najważniejszych w regionie przewoźników niskokosztowych okazało się skuteczną strategią.

Parę dni temu port obchodził pierwszą rocznicę operowania jako lotnisko cywilne. Wyniki przekroczyły oczekiwania: odprawiono prawie 50 tys. pasażerów, dwukrotnie więcej, niż zakładał biznesplan. W tym roku też nie jest wykluczone podwojenie ruchu. Szymany, chociaż są najmłodszym portem w Polsce, nie są już najmniejszym – wyprzedzają Radom i Babimost.

– To, co udało się Szymanom przez rok, niektórym lotniskom nie udało się przez kilka lat. Mowa i o liczbie, i o poziomie obsługi pasażerów – mówi Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa, odpowiedzialny w resorcie m.in. za infrastrukturę transportową. – To pokazuje, że jest tu potencjał, a region jest miejscem, które absolutnie uzasadnia lokalizację lotniska komunikacyjnego – dodaje.

Potencjał i rzeczywistość

Początkowo z Szyman latał jedynie Sprint Air – do Berlina i Krakowa, potem doszło jeszcze połączenie z Wrocławiem.

To wszystko jednak było o wiele za mało – bo zgodnie z planem wszystkie te połączenia, tak samo jak i rejsy LOT na trasie Szymany–Warszawa, miały zostać zawieszone na zimę. Mówiono wówczas jedynie o potencjale.

Głównymi przewoźnikami operującymi z Szyman są dzisiaj Ryanair i Wizz Air, które latają na dwa londyńskie lotniska, Stansted i Luton, a samoloty w obydwie strony latają praktycznie pełne. Te dwie linie sprawiły, mimo że irlandzki przewoźnik pojawił się w Szymanach dopiero 1 listopada 2016 r., że z mazurskiemu portowi w ubiegłym roku zabrakło niespełna 3 tys. odprawionych pasażerów do przekroczenia okrągłej granicy 50 tys. Ostatecznie było ich 47,146 tys. Rozwija się także ruch General Aviation. Tak dobre wyniki zaskoczyły nawet władze województwa warmińsko-mazurskiego.

Ten rok ma być jeszcze lepszy, bo Wizz Air chce się tutaj rozwijać. Wiadomo już, że od 20 maja planowane są loty na lotnisko Oslo Sandefjord Torp (do stolicy Norwegii można stamtąd dojechać za 49 koron), a węgierski przewoźnik na dwóch obsługiwanych trasach chce odprawić tu 50 tys. pasażerów.

Z Wizz Airem zarząd lotniska negocjował również połączenia na trasach do Niemiec – do Dortmundu i Duesseldorfu, ale linia zazwyczaj stara się unikać bezpośredniej konkurencji z Ryanairem, a Irlandczycy zapowiedzieli w tym roku ekspansję właśnie na rynku niemieckim.

Wiadomo również, że władze lotniska rozmawiają o kolejnych połączeniach, np. uruchomieniu latem rejsów do Lwowa. Zarząd portu nie chce ujawniać szczegółów, ale negocjacje z jednym z przewoźników już trwają.

Powrotu do Szyman nie wyklucza słoweńska Adria, która nadal szuka biznesu poza własnym krajem, bo w Słowenii nie ma dokąd latać. Jest również duże prawdopodobieństwo, że na trasę Warszawa–Szymany w sezonie powróci LOT.

– Liczymy, że zeszłoroczną dynamikę przez najbliższe lata uda nam się utrzymać – uważa Tomasz Kądziołka, dyrektor operacyjny portu. – Spodziewamy się, że uda nam się utrzymać dynamikę 50–70 proc. w skali roku. Potencjał lotniska to 600–700 tys. pasażerów w ciągu 12 miesięcy i liczymy, że tę liczbę uda nam się osiągnąć w 2020–2022 r. – dodaje.

Nie ukrywa również, że wtedy powinno dojść do zrównoważenia przychodów i wydatków, co będzie oznaczało, że port przestanie generować straty. Byłby to wyjątkowo krótki czas osiągnięcia rentowności. Do tego czasu lotnisko musi być dofinansowywane.

W tym roku spółka zarządzająca portem otrzyma 29,4 mln zł. Z tej kwoty 16,9 mln zł zostanie wydane na pokrycie kosztów operacyjnych, a reszta na infrastrukturę – rozbudowę płyty postojowej oraz parkingów, a także na obsługę zadłużenia.

Nie tylko z latania

Lotnisko w Szymanach szuka pieniędzy także poza działalnością ściśle transportową. Korzystając z tego, że ma nowoczesny terminal w pięknym miejscu, zorganizowało powitanie nowego roku 2017. Oprócz tego, skoro ma wyspecjalizowane służby meteorologiczne, uznało, że może dostarczać swoje prognozy nie tylko liniom lotniczym, ale i drogowcom oraz energetykom, informując na przykład o nadchodzących wichurach. 21 stycznia wiceminister Jerzy Szmit podpisał w Szymanach dokument pozwalający prowadzić portowi lotniczemu działalność gospodarczą, właśnie dostarczanie prognoz meteorologicznych.

Zdaniem dyrektora Kądziołki ta nowa forma działalności jest bardzo obiecująca. Po pierwsze, sam port nie musi za nią płacić lotnisku w Radomiu – bo to z jego usług korzystał wcześniej – a po drugie, można liczyć na konkretne wpływy finansowe. Za ubiegły rok lotnisko w Szymanach zapłaciło radomskiemu Sadkowowi 400 tys. zł. Teraz prognozy przygotowane przez 11-osobowy zespół kosztują 120 tys. zł.

Inwestycje związane z dostosowaniem lotniska wojskowego w Szymanach do funkcji pasażerskiego portu lotniczego kosztowały 204 mln zł. Z tej kwoty 121 mln zł to środki pochodzące z Unii Europejskiej.

Olsztyn-Mazury pozostaje jedynym lotniskiem w północno-wschodniej części Polski. Pojawiły się wprawdzie plany budowy komercyjnego portu w Suwałkach, ale nawet kiedy do tego dojdzie, będą tam mogły lądować jedynie maszyny z 50 pasażerami na pokładzie. O budowie pasażerskiego portu mówi się także w Krywlanach pod Białymstokiem, gdzie działa dzisiaj lotnisko sportowe.

Na razie mieszkańcy Białegostoku mają do wyboru korzystanie z lotnisk w Warszawie, Modlinie i Szymanach, od których dzieli ich 200 km. Mieszkańcy Suwałk mają jeszcze dalej: do Lotniska Chopina i do Modlina jest to 300 km, a do Szyman 200 km i w obydwu przypadkach głównie po kiepskich drogach.

Wygląda jednak na to, że mieszkańcy na przykład Podlaskiego już się pogodzili z tym, że do reszty świata mają daleko, bo kiedy rozpisano referendum, w którym mieli się wypowiedzieć, czy chcą lotniska, czy też nie, głosowało jedynie 13 proc. uprawnionych. Czyli o 17 punktów procentowych za mało, aby referendum mogło zostać uznane za ważne. Taka sytuacja dobrze wróży mazurskiemu portowi.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej