Krajobraz po Magierze

Mało jest w Polsce klubów, w których runda jesienna była tak burzliwa jak w Zagłębiu Sosnowiec. Wiosną ma przyjść spokój. Celem pozostaje awans do ekstraklasy.

Publikacja: 07.02.2017 21:00

150 mln zł ma kosztować budowa Zagłębiowskiego Parku Sportowego, czyli nowego stadionu Zagłębia, lod

150 mln zł ma kosztować budowa Zagłębiowskiego Parku Sportowego, czyli nowego stadionu Zagłębia, lodowiska i hali.

Foto: materiały prasowe

Poprzedni sezon Zagłębie jako beniaminek zakończyło na trzecim miejscu w pierwszej lidze, apetyty zostały więc rozbudzone. Początek obecnych rozgrywek był wymarzony. Z Jackiem Magierą na ławce trenerskiej Zagłębie z dziewięciu meczów ligowych wygrało sześć, a trzy zremisowało i pewnie prowadziło w tabeli pierwszej ligi. Wtedy jednak o Magierę upomniała się walcząca z kryzysem Legia Warszawa. Mistrzom Polski ta zmiana wyszła na dobre, ich klubowi partnerskiemu zupełnie odwrotnie.

Z pozostałych dziesięciu spotkań – formalnie pod wodzą Jarosława Araszkiewicza, a właściwie Tomasza Łuczywka (choć nie ma on uprawnień do samodzielnego prowadzenia zespołu) i Piotra Mandrysza sosnowiczanie wygrali zaledwie trzy. I tak ponieśli niewielkie konsekwencje, bo choć spadli na trzecie miejsce, to do prowadzącej Chojniczanki tracą tylko trzy punkty.

Wyrzut sumienia

– Zanim wygraliśmy 5:4 w Bielsku-Białej, kilka dni przed meczem poszliśmy z trenerem Magierą na spacer. Powiedziałem mu, że może się spodziewać telefonu. Odpowiedział: nawet nie chcę tego słuchać. Powiedziałem, że też sobie tego nie wyobrażam. Ale jednak serce nie sługa, Legia to jego dom. Chciał zostać w Zagłębiu, ale wszystko go ciągnęło do Legii. Wiele czasu spędziliśmy na rozmowach… Po porażce z Olimpią Grudziądz spotkaliśmy się przed meczem Legii ze Sportingiem. Gdy mnie zobaczył, odniosłem wrażenie, że jest mu źle z tą naszą porażką, choć właśnie czeka go debiut w Lidze Mistrzów. Powiedziałem, że Zagłębie nie może być jego wyrzutem sumienia. Futbol to wielki biznes, w którym Zagłębie nie rozdaje kart. Kibice muszą zrozumieć, że choć Legia bardzo nam pomaga, to dla niej najważniejszy jest własny interes i dobro – mówi „Rz” Marcin Jaroszewski, prezes Zagłębia, wspominając kluczowy dla losów drużyny moment sezonu.

Zmiana trenera nie byłaby pewnie tak wielkim problemem, gdyby nie to, że pod jej wpływem bardzo pogorszyła się atmosfera w drużynie i wokół niej. Pierwsza w sezonie porażka z Olimpią Grudziądz nie byłaby tak głośna, gdyby nie wypowiedzi trenera Araszkiewicza, który z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie zdążył nawet poznać zawodników. Zespół prowadził tak naprawdę Tomasz Łuczywek, wcześniej asystent Magiery, związany z Zagłębiem od wielu lat. Nie zdołał jednak zatrzymać rozkładu drużyny.

– Całe Zagłębie źle zniosło odejście Jacka Magiery. Trener Araszkiewicz trafił do klubu w trudnym momencie. Wszystko się sypało, mieliśmy moment zagubienia. Uznaliśmy szybko, że jednak potrzebny jest ktoś z twardą ręką, ktoś, kto wychodził z kryzysów, osiągał cele i wszystko jednym ruchem potrafi posprzątać, by drużyna osiągnęła równowagę na oczekiwanym poziomie – tak prezes Jaroszewski tłumaczy podjętą już po dziesięciu dniach decyzję o zastąpieniu Araszkiewicza Piotrem Mandryszem.

Kryzys wydawał się zażegnany, ale tylko przez chwilę. Wyniki nadal były niezadowalające, w dodatku zaczęło się otwarcie mówić o konflikcie drużyny ze szkoleniowcem, czego kulminacją był telewizyjny wywiad kapitana zespołu po jednym ze spotkań. – Nie ma mowy o konflikcie, ponieważ osoba, która nas prowadzi, w ogóle z nami nie rozmawia. Ostatnie kolejki były męczarnią – powiedział wtedy między innymi Sebastian Dudek.

– Nie wiem, dlaczego nie wyszło nam z trenerami Araszkiewiczem i Mandryszem. Pewne rzeczy muszą zostać w szatni, ale naprawdę trudno stwierdzić, dlaczego wszystko, co się działo, miało aż takie przełożenie na wyniki. Ludzie byli przecież ci sami, jakość ta sama. Nie da się ukryć, że dobrze nam się pracowało z trenerem Magierą, teraz chcemy odtworzyć model drużyny, który wtedy działał – mówi „Rz” Jakub Szumski, bramkarz Zagłębia. Podkreśla, że Magiera wciąż interesuje się Zagłębiem, stara się pomagać. – Jest przede wszystkim normalnym człowiekiem, a takiej normalności często w klubach brakuje. Uczciwe, ludzkie podejście do sprawy często potrafi wiele zmienić. A gdy dodaje się do tego wielką wiedzę i profesjonalne podejście, wszystko dobrze się układa. Prosta, ale skuteczna recepta na sukces – dodaje Jakub Szumski. Zapewnia jednocześnie, że drużyna nie „zwolniła” następców Jacka Magiery, takie informacje uważa za podkoloryzowane i krzywdzące dla klubu i zawodników.

Prezes Jaroszewski nie owija jednak w bawełnę: – Następcy Jacka Magiery działali w specyficznych okolicznościach i z bardzo hermetyczną grupą ludzi, nie wyłączając mnie. Trudno się do nas przebić, jesteśmy ohydnymi spiskowcami (śmiech). Trzeba wspomnianych trenerów usprawiedliwić. Wiem, że w książkach znajdziemy definicję, jak zarządzać, że tak, jak zrobiliśmy, można zrobić tylko raz, a najlepiej wcale. Tak, zawodnicy zwolnili trenera Mandrysza. Jeden z dziennikarzy napisał, że w Zagłębiu ogon kręci psem. Rozbawiło mnie to, ale w sumie jest w tym racja. Alternatywą było chyba, żeby nowy ogon kręcił psem razem z budą…

Dość ciągłych zmian

Do rundy wiosennej Zagłębie przygotowuje już Dariusz Banasik, który jesienią wyprowadził beniaminka, Pogoń Siedlce, na czwarte miejsce w tabeli. Przede wszystkim kojarzony jest jednak z pracy w Legii, m.in. z zespołem w Młodej Ekstraklasie. – Zdecydowałem się na zmianę klubu, ponieważ Zagłębie chce walczyć o wyższe cele. Dla Pogoni planem jest utrzymanie, co pewnie uda się osiągnąć wygrywając kilka meczów. Jest też sporo do zrobienia w kwestiach organizacyjno-finansowych – mówi „Rz” nowy szkoleniowiec.

Przyznaje, że szkoda mu zostawiać zespół, który budował. – W Sosnowcu mam jednak nowe perspektywy, chciałbym awansować z drużyną do ekstraklasy. Chciałem pracować tutaj już wcześniej, ale nie miałem jeszcze wtedy wystarczającego doświadczenia. Teraz, gdy pojawiła się propozycja, nie zawahałem się. Wiem, jaka była tu sytuacja, ale widzę, że sami zawodnicy mają już dość ciągłych zmian i zawirowań. Dlatego staram się z nimi przede wszystkim dużo rozmawiać. Chcę, byśmy znaleźli wspólny język i zapomnieli o przeszłości. Na razie pracuje mi się bardzo dobrze, choć oczywiście zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądało na boisku – dodaje.

Nikt nie ukrywa, że jego przeszłość w Legii i dobre kontakty w tym klubie miały duże znaczenie przy decyzji władz klubu. Prezes Jaroszewski podkreśla, że współpraca z Legią przynosi Zagłębiu konkretne owoce: – Nasza współpraca to ewenement w skali kraju. Korzysta akademia, liczba dzieci w niej przez ten czas się podwoiła. Regularnie się konfrontujemy z legionistami we wszystkich kategoriach wiekowych. Jarosław Wojciechowski (koordynator z ramienia Legii – red.) stworzył i nadal buduje naprawdę ciekawą Akademię. Za chwilę chcemy otworzyć sklep, gdzie Legia będzie miała swój kącik, a nasze koszulki będą sprzedawane na Łazienkowskiej. Sprzedaliśmy ponad dwa tysiące kart kibica osobom z woj. mazowieckiego, a i Legia pewnie kilka tysięcy sosnowiczanom. Nasi trenerzy jeżdżą do Warszawy na staże, Tomasz Łuczywek pracuje w sztabie mistrzów Polski – wylicza Jaroszewski.

A że Legia ostatnio sięgnęła po trenera Magierę i Vamarę Sanogo? – To tylko dobrze świadczy o naszej pracy i doborze ludzi – kwituje prezes.

Bez deklaracji

Zagłębie wzmocnił francuski napastnik Terence Makongo i dwaj utalentowani pomocnicy: Konrad Michalak (Legia) i Sebastian Milewski (Legionovia). Potencjał ofensywny jest duży, teraz priorytetem jest uzupełnienie linii obrony.

– Długo byliśmy liderami, później przeżyliśmy mały rollercoaster, dużo zamieszania było na boisku i poza nim. Teraz wszystko wraca na właściwe tory i mam nadzieję, że wrócą też dobre wyniki. Żadnych deklaracji składał nie będę, poza tym, że wszystkim nam marzy się awans – uważa z kolei Jakub Szumski.

Prezes deklaruje, że klub kadrowo już jest na ekstraklasę przygotowany. – Obecnie mamy chyba najlepszą bazę w województwie. Cztery płyty trawiaste i oświetlone włącznie z główną. Do tego boisko ze sztuczną nawierzchnią, w tym roku rozpoczniemy budowę drugiego, pod balonem. Kończą się prace projektowe, potem przetarg i miejmy nadzieję na początku przyszłego roku rozpocznie się budowa nowego stadionu. Ma szansę być w swojej kameralnej klasie (11,6 tys. miejsc z możliwością rozbudowy – przyp. red.) najpiękniejszym obiektem w Polsce. Zresztą nawet jak będzie okropny, dla mnie i tak będzie najcudowniejszy, wymarzony, wyczekany… – podsumowuje Marcin Jaroszewski.

Poprzedni sezon Zagłębie jako beniaminek zakończyło na trzecim miejscu w pierwszej lidze, apetyty zostały więc rozbudzone. Początek obecnych rozgrywek był wymarzony. Z Jackiem Magierą na ławce trenerskiej Zagłębie z dziewięciu meczów ligowych wygrało sześć, a trzy zremisowało i pewnie prowadziło w tabeli pierwszej ligi. Wtedy jednak o Magierę upomniała się walcząca z kryzysem Legia Warszawa. Mistrzom Polski ta zmiana wyszła na dobre, ich klubowi partnerskiemu zupełnie odwrotnie.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej