Parostatkiem piękny rejs

„W starym albumie u mego dziadka, Jest takie zdjęcie, istny cud, płynący w falach, wśród mewek stadka statek na parę sprzed lat stu.”

Publikacja: 12.12.2016 21:00

Krzysztof 	Kowalski

Krzysztof Kowalski

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Tak śpiewa Krzysztof Krawczyk, no i wyśpiewał: 100-letni parowiec „Okoń” stanie się nową atrakcją pływającą po Motławie. To nie żadna rekonstrukcja statku, ale jeden z najstarszych holowników w Polsce, pracujący jeszcze za czasów Wolnego Miasta Gdańska.

„Okoń” obecnie jest zacumowany przy Twierdzy Wisłoujście. Zbudowano go w Królewcu. Waży 35 ton, ma 16 m długości, 3,7 m szerokości. Wyróżnia go kadłub wykonany niestosowaną już technologią, z nitowanych blach (tak jak „Titanic”). Waldemar Danielewicz, historyk żeglugi śródlądowej, ustalił, że holownik w styczniu 1923 roku trafił do Wolnego Miasta Gdańska pod nazwą „Neptun”. Szczęśliwie przetrwał II wojnę światową. Armator usunął i ukrył ważne części maszynerii, w ten sposób uchronił holownik przed przejęciem przez przechodzących przez front sowietów.

Przez wiele lat napędzała go dwucylindrowa maszyna parowa, w 1959 wymieniono ją na spalinową. „Okoń” pracował w gdańskim porcie jeszcze do 2013 roku. Obecnie został odkupiony, i to przez kogo! Jego nowym armatorem została gdańska restauracja Szafarnia 10.

– Już od dawna myślałem o tym, aby na Motławie pojawiły się dawne jednostki parowe, a nie plastikowe rowery wodne udające garbusy, psujące klimat tego miejsca. Jeżeli to się uda, to nie skończy się tylko na „Okoniu”. Dzięki tego typu statkom mamy szanse na zbudowanie niesamowitej atmosfery na Motławie – wyjaśnia Roland Józefowicz, rekonstruktor zabytków, który zaangażował się w rekonstrukcję parowca wraz z historykiem Waldemarem Danielewiczem. Niedawno zakupiono w Wielkiej Brytanii kocioł parowy, szkockiej produkcji, z początku XX wieku, wkrótce zostanie zamontowany na holowniku. Nie będzie jednak zasilany węglem, ale ropą. Powód jest banalny, prozaiczny, wynika z przepisów BHP – nie ma już żadnej instytucji, która może komuś nadać uprawnienia palacza okrętowego.

Stocznia Rybacka czyści kadłub „Okonia” – trzy lata stał bezczynnie, jego dno mocno obrosło muszlami. W stoczni zostanie dostosowany do potrzeb turystycznych, na rufie będą dostawione ławki dla pasażerów. Wygląd parowca będzie przywrócony do stanu przedwojennego – nadbudówka wyłożona mahoniowym drewnem, burty w kolorze granatowym, składany komin.

– Na początku czerwca planujemy chrzest, holownikowi zostanie przywrócona pierwotna nazwa „Neptun” – zapowiada Roland Józefowicz.

Charakterystyczne brzmienie maszyny parowej, dym z komina i gwizd na początku rejsu – zobaczymy to i usłyszymy już w przyszłym sezonie letnim na Motławie.

Żyć, nie umierać.

Tak śpiewa Krzysztof Krawczyk, no i wyśpiewał: 100-letni parowiec „Okoń” stanie się nową atrakcją pływającą po Motławie. To nie żadna rekonstrukcja statku, ale jeden z najstarszych holowników w Polsce, pracujący jeszcze za czasów Wolnego Miasta Gdańska.

„Okoń” obecnie jest zacumowany przy Twierdzy Wisłoujście. Zbudowano go w Królewcu. Waży 35 ton, ma 16 m długości, 3,7 m szerokości. Wyróżnia go kadłub wykonany niestosowaną już technologią, z nitowanych blach (tak jak „Titanic”). Waldemar Danielewicz, historyk żeglugi śródlądowej, ustalił, że holownik w styczniu 1923 roku trafił do Wolnego Miasta Gdańska pod nazwą „Neptun”. Szczęśliwie przetrwał II wojnę światową. Armator usunął i ukrył ważne części maszynerii, w ten sposób uchronił holownik przed przejęciem przez przechodzących przez front sowietów.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy