Polityka zmienia rynek

Po deklaracjach polityków, że ruszy program budowy mieszkań na wynajem ze stopniowym dojściem do własności, rynek nieruchomości już nie jest taki sam.

Publikacja: 14.07.2016 22:00

Bo tak wielka zmiana – jak zapowiadane wejście na rynek najmu dziesiątek tysięcy mieszkań – musi odbić się echem. Nawet jeśli te lokale jeszcze nie powstają, a na dodatek nie wiadomo, kiedy i gdzie wyrosną bloki.

Potencjalni kupcy czy najemcy na rynku komercyjnym dostali jednak najważniejszy dla siebie przekaz: państwo da szansę każdemu na tanie „M” na własność.

I co zrobić z taką informacją? Po co brać kredyt na lata, kiedy państwo da mieszkanie? Po co szukać dla siebie lokum na mieście, skoro taniej ma być na państwowym? Teoretycznie takie rozumowanie jest słuszne. Ale nagroda za wiarę i czekanie na spełnienie obietnic może być bardzo odroczona w czasie.

Czy lubelski rynek mieszkaniowy czeka rewolucja w związku z rządowymi planami? Pośrednicy przyznają, że jest grupa osób, której nigdy nie będzie stać na rynkowe ceny najmu czy zaciągnięcie kredytu. Ta część mieszkańców będzie czekała na „prezent” od państwa. I nie zmartwi jej, że prawdopodobnie mogą liczyć na lokale na peryferiach miasta, w dużo gorszej lokalizacji niż dotąd zajmowane, i to za kilka lat.

Jest również grupa rodzin, która mogłaby podjąć wysiłek finansowy i kupić mieszkanie na kredyt. Czy jednak będzie to dobry ruch, kiedy po kilku latach mieszkania w nowym lokum, obok powstanie państwowy blok i stary sąsiad zamieszka w nim bez kredytu?

Takie wątpliwości też się pojawiają w rozmowach z pośrednikami. Oczywiście nie mają ich ci, którzy kupują dla siebie lokale o wyższym standardzie lub inwestują w mieszkania na wynajem. Rządowe obietnice i tak nie są dla nich.

A co z mieszkaniami od miasta? Pod koniec ub.r. TBS Nowy Dom oddał trzy bloki ze 113 lokalami. Teraz spółka stara się o grunty pod budowę kolejnych budynków. Będzie się też ubiegać o wsparcie z Banku Gospodarstwa Krajowego. Z kolei Zarząd Nieruchomości Komunalnych jesienią ub.r. zaczął budowę trzech bloków. W dwóch budynkach będzie po 48 mieszkań, w jednym – 24. Koszt inwestycji to ponad 13,3 mln zł. 30 proc. wydatków pokryje dopłata z Banku Gospodarstwa Krajowego – informują władze Lublina. Miasto planuje już budowę kolejnych lokali. To jednak kropla w morzu potrzeb. Na mieszkanie komunalne czeka się bowiem w Lublinie siedem lat.

Oby powstało jak najwięcej tanich mieszkań na wynajem, oby państwowy program pozwalał na dojście do własności skromnie zarabiającym. Problem polega jednak na tym, że aby rynek się nie popsuł, nie rozregulował, potrzebne są konkrety. A tych na razie brakuje.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej