Święto kina we Wrocławiu

Tegoroczna, edycja festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty jest specjalna. Odbywa się bowiem w roku, gdy Wrocław jest Europejską Stolicą Kultury.

Publikacja: 23.06.2016 23:00

Jednym z wydarzeń festiwalu będą dwa spektakle na żywo (21 i 23 lipca) opery „River of Fundament” Ma

Jednym z wydarzeń festiwalu będą dwa spektakle na żywo (21 i 23 lipca) opery „River of Fundament” Matthew Barney’a.

Foto: materiały prasowe

— Chcemy wykorzystać tę szansę, zwłaszcza że mamy dzięki temu wyższy budżet — mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor festiwalu Roman Gutek, który pełni też funkcję kuratora ESK w sprawach kina. — Wszystkie państwa dofinansowują miasto, które zostaje Europejską Stolicą Kultury i polski rząd podjął decyzję o utworzeniu specjalnego funduszu już pięć lat temu, gdy kilka naszych miast zaczęło starania o ten tytuł. Ostatecznie wygrał Wrocław i z wieloletniego programu rządowego trafia tu w tym roku dodatkowych 96 mln zł. Część tej kwoty została przeznaczone na różne inicjatywy filmowe.

Wydarzenia specjalne

I tak od początku roku we Wrocławiu odbywają się kolejne przeglądy z cyklu „Mistrzowie kina europejskiego”. Od lutego do czerwca trwała Czechosłowacka Nowa Fala, były przeglądy kina litewskiego i ukraińskiego, „Świat bez wolności” organizowany przez IPN, wkrótce zacznie się retrospektywa Wima Wendersa.

— Mamy na tych przedsięwzięciach wspaniałą frekwencję — mówi Gutek. — Podczas projekcji czarno-białych filmów czeskich z lat sześćdziesiątych sale naszego kina Nowe Horyzonty zapełniają się prawie w stu procentach.

Cykl „Mistrzów kina europejskiego” wybrzmi właśnie na festiwalu, który odbędzie się w trzeciej dekadzie lipca. Do Wrocławia przyjedzie dziesięcioro ważnych artystów Starego Kontynentu. Pełną retrospektywę będzie miał jeden z najciekawszych współczesnych reżyserów włoskich, laureat canneńskiej Złotej Palmy za film „Pokój syna” – Nanni Moretti. Będą też dwaj wybitni twórcy hiszpańscy: legendarny już dzisiaj, 84-letni autor „Mrożonego peppermintu” i „Nakarmić kruki” Carlos Saura oraz Victor Erice , który – choć nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe – jest z pewnością jedną z najciekawszych osobowości kina iberyjskiego. Potwierdzili swoją obecność artyści z naszej części Europy: Rosjanin Andriej Konczałowski, Czech Petr Zelenka oraz jedna z największych gwiazd współczesnego kina Cristian Mungiu, autor uhonorowanych Złotą Palmą „4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni”, na ostatnim festiwalu canneńskim nagrodzony za intrygujący głos o współczesnej moralności „Egzamin”.

Organizatorzy festiwalu canneńskiego co rok spotykają się z zarzutami, że nie promują kina kobiet. Nowe Horyzonty o takie parytety wyraźnie dbają. Bohaterkami „Mistrzów kina europejskiego” będą: Agnieszka Holland, Francuzka Claire Denis, Austriaczka Jessica Hausner. Niemka Ulrike Ottinger pokazała niedawno fascynujący, 12-godzinny zapis swojej podróży po Syberii, który także pokazany zostanie we Wrocławiu.

Poza Morettim, który ma pełną retrospektywę, pozostali twórcy pokażą po dwa własne filmy, a także swój ukochany obraz europejski.

— To bardzo ciekawy test – mówi Gutek. — Na przykład dwie osoby wybrały „Złodziei rowerów” De Siki, mogę też zdradzić, że Carlos Saura poprosił o „Pianistę” Polańskiego.

Każdy z reżyserów poprowadzi mistrzowską lekcję kina. A spotkania z nimi będą moderować krytycy z ich krajów. Całość będzie tłumaczona na dwa języki – polski i angielski.

Drugim wielkim wydarzeniem Nowych Horyzontów z pewnością staną się opery.

— Już kilka lat temu wymarzyliśmy sobie realizację we Wrocławiu oper filmowych — mówi Roman Gutek. — W tym roku się udało.

Natalia Korczakowska w oparciu o scenariusz filmu Davida Lyncha zrealizuje „Zagubioną autostradę”. Libretto tej opery napisała Elfriede Jelinek, muzykę skomponowała Olga Neuwirth. W czasie festiwalu w Narodowym Forum Muzyki odbędą się dwa spektakle na żywo – 21 i 23 lipca. Drugą operą będzie „River of Fundament”.

— Matthew Barney, amerykański artysta wizualny, autor cyklu „Cremaster”, stworzył coś, co wymyka się wszelkim definicjom — opowiada Roman Gutek. — To nie jest sfilmowana opera, to nie jest też film nakręcony na podstawie opery. To coś pośrodku. Barney pracował nad „River of Fundament” osiem lat, ale powstało chyba dzieło jego życia: feeria wyobraźni inspirowana luźno „Starożytnymi wieczorami” Normana Mailera. Książką o reinkarnacji, opartą na mitologii egipskiej.

Europejska premiera „River of Fundament” odbyła się w 2014 roku w operze monachijskiej. Do tej pory spektakl był pokazywany zaledwie w 12 miejscach na świecie. Jego prezentacja zawsze staje się wydarzeniem bardzo ekskluzywnym, jako że Barney zgadza się tylko na pięć pokazów w jednym kraju. We Wrocławiu dwa seanse (29 i 30 lipca) odbędą się w Narodowym Forum Muzyki, którego monumentalność zrobiła na Barneyu duże wrażenie.

— Te specjalne wydarzenia poświęcone mistrzom kina europejskiego i operom filmowym bardzo mnie cieszą. Bez dodatkowych funduszy z Europejskiej Stolicy Kultury nie mogłyby się odbyć — podsumowuje Roman Gutek.

Festiwalowe ścieżki

Poza tym szkielet i charakter festiwalu nie zmienia się. W międzynarodowym konkursie Nowe Horyzonty, jak zawsze, znajdą się filmy niełatwe, artystyczne, kontrowersyjne, najczęściej robione przez młodych ludzi. O główne laury walczyć będą m.in. takie tytuły jak: „Havarie” Philipa Scheffnera – eksperymentalny dokument o grupie uchodźców dryfujących po morzu w małej łodzi czy kolumbijskie „Mroczne bestie” Felipe Guerrero – historia trzech kobiet, na których życiu odcisnęły piętno wojny gangów. Polską kinematografię będą reprezentować nagrodzone w Sundance za reżyserię „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka oraz „Elderly” – kolejna aktorska fabuła mistrza animacji Piotra Dumały, film o tajemniczym miasteczku istniejącym na krawędzi jawy i snu.

W konkursie „Filmy o sztuce” odbędą się premierowe pokazy niekonwencjonalnych obrazów poszukujących nowej wizji kina, m.in. „The Sky Trembles and the Earth is Afraid and the Two Eyes Are Not Brothers” – nakręcony przez Brytyjczyka Bena Riversa w Maroku awangardowy eksperyment z postkolonialnymi wątkami. Będą też autorskie dokumenty o sztuce, muzyce, kulturze, jak „Waiting for B” Paula Cesara Toledo i Abigail Spindel – o brazylijskich fanach Beyonce ze środowisk gejowskich i queerowych czy portret kontrowersyjnej argentyńskiej artystki multimedialnej Nicoli Constantin „Artefacta” Natalie Cristiani.

W sekcjach Panorama i Ale kino+ będzie można obejrzeć zarówno nowe odkrycia, jak i dzieła mistrzów, w tym sporo filmów, które zachwyciły publiczność canneńską. Warto zwrócić uwagę na kino azjatyckie — „Cemetery of Splendour” Apichatponga Weerasethakula, „Afternoon” Tsaia Ming-lianga. Wydarzeniem staną się zapewne pokazy „Sunset Song” wracającego na festiwal Terence’a Daviesa, bohatera nowohoryzontowej retrospektywy w 2008 roku. Pokazany też zostanie dokument „No Home Movie”- ostatni obraz zmarłej w zeszłym roku samobójczą śmiercią belgijskiej innowatorki Chantal Akerman, poświęcony jej relacjom z matką.

Roman Gutek szczególnie też poleca przegląd „Kino baskijskie: trzy pokolenia reżyserów”, bo drugą stolicą kultury jest w tym roku San Sebastian.

Filmy niesztampowe

Nowe Horyzonty odbywają się już po raz szesnasty. W tym czasie festiwal zmieniał miejsce (z Sanoka, gdzie w 2001 roku odbyła się jego pierwsza edycja, przeniósł się do Cieszyna, a od 2006 roku gości we Wrocławiu) i sponsorów tytularnych (z Ery na T-Mobile). Ale nie zmieniał się jego charakter. Żywy, nastawiony na odkrywanie świeżego, niesztampowego kina. I publiczność – zawsze tak samo chłonna, otwarta na nowości, na emocjonalną i intelektualną przygodę. Gutek wychował już w tym czasie co najmniej dwa pokolenia widzów

— Dla mnie ważne jest, że podczas festiwalu sale kinowe zapełniają się do ostatniego miejsca. Mamy stutysięczną widownię — mówi Roman Gutek. — Dzisiaj jest tak wiele sposobów uczestniczenia w filmowej kulturze: telewizja, DVD, Internet. To wielka satysfakcja, że u nas ludzie oglądają filmy razem, w kinie, że poszerzają swoje horyzonty, nie zadowalają się obrazami komercyjnymi, mainstreamowymi. Festiwale gromadzą tych, którzy są najbardziej zainteresowani kinem, wpisują sobie w kalendarz takie wydarzenie i potem spędzają z nami 5, 7, 11 dni. Myślę, że na naszych T-Mobile Nowych Horyzontach wytworzyła się taka mała społeczność. Ludzie czerpią z kina inspiracje, wymieniają myśli, dyskutują o sztuce i o świecie. I to jest fajne.

— Chcemy wykorzystać tę szansę, zwłaszcza że mamy dzięki temu wyższy budżet — mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor festiwalu Roman Gutek, który pełni też funkcję kuratora ESK w sprawach kina. — Wszystkie państwa dofinansowują miasto, które zostaje Europejską Stolicą Kultury i polski rząd podjął decyzję o utworzeniu specjalnego funduszu już pięć lat temu, gdy kilka naszych miast zaczęło starania o ten tytuł. Ostatecznie wygrał Wrocław i z wieloletniego programu rządowego trafia tu w tym roku dodatkowych 96 mln zł. Część tej kwoty została przeznaczone na różne inicjatywy filmowe.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej