Uber wjechał do Poznania

Budzący wiele kontrowersji operator aplikacji do zamawiania przewozów podbija kolejne miasta.

Publikacja: 06.12.2015 16:26

Czas oczekiwania na samochód spadł już w Poznaniu poniżej 5 minut

Czas oczekiwania na samochód spadł już w Poznaniu poniżej 5 minut

Foto: materiały prasowe

W Poznaniu i Wrocławiu wystąpiła sytuacja bez precedensu w naszym regionie Europy. – Już miesiąc po starcie udało się ograniczyć średni czas oczekiwania na samochód do poniżej pięciu minut – mówi Ilona Grzywińska, rzecznik Ubera w Polsce.

Jak podkreśla, widać duże zainteresowanie nie tylko ze strony użytkowników, ale także partnerów, którzy swoimi autami przewożą pasażerów. – W obu miastach przyjęto nas entuzjastycznie. Teraz jesteśmy jeszcze w momencie wyrównywania poziomu popytu z podażą – twierdzi Grzywińska.

Entuzjastami przewozów świadczonych przez zwykłych kierowców, zalogowanych do aplikacji Uber, nie są na pewno taksówkarze. Korporacje taksówkowe z Poznania i Wrocławia nie wykluczają przeprowadzenia protestów podobnych do tych, które pod koniec września sparaliżowały Warszawę.

Władze miejskie również nie są zwolennikami modelu biznesowego Ubera. Jak podkreślają urzędnicy, kierowcy jeżdżący z aplikacją nie spełniają bowiem wymogów – nie mają licencji, taksometrów i kas fiskalnych.

– A polskie ustawodawstwo jasno wskazuje, że wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie przewozu osób w celach zarobkowych wiąże się z obowiązkiem posiadania odpowiednich uprawnień – dodaje Hanna Surma, rzeczniczka prezydenta Poznania.

Polska to dla Ubera rynek szczególny. Zainteresowanie transportem zamawianym za pośrednictwem aplikacji rośnie u nas szybciej niż w większości krajów Europy. Amerykańska spółka dotąd oferowała usługi w Warszawie, Krakowie i Trójmieście. Z początkiem listopada dołączyły Poznań i Wrocław.

W Uberze mówią, że popyt w tych miastach był tak duży, że w ciągu dwóch miesięcy, choć w stolicy Wielkopolski aplikacja jeszcze nie działała, próbowano zamówić przejazdy niemal 40 tys. razy. W całej Polsce aplikacja w tym czasie otrzymała 4 mln zamówień.

Duże zainteresowanie użytkowników wejściem Ubera do Poznania to zasługa m.in. akcji promocyjnej, przygotowanej przez firmę na 11 listopada z okazji dnia św. Marcina. – Dla poznaniaków przygotowaliśmy rogale świętomarcińskie wypiekane w cukierni Kandulskich, z dostawą prosto do domu. Nie trzeba było więc tracić czasu na stanie w kolejkach. Kierowca dostarczał słodkości do zamawiającego przejazd – wyjaśnia rzeczniczka Ubera i dodaje, że Poznań stał się wyjątkową metropolią dla tej firmy. – To była pierwsza nasza akcja marketingowa dedykowana tylko jednemu miastu – zaznacza.

Na efekty działań Ubera nie trzeba było długo czekać. Statystyki aplikacji pokazują, że w ciągu pierwszego weekendu we Wrocławiu i Poznaniu z aplikacji skorzystało w sumie kilka tysięcy osób.

W Poznaniu i Wrocławiu wystąpiła sytuacja bez precedensu w naszym regionie Europy. – Już miesiąc po starcie udało się ograniczyć średni czas oczekiwania na samochód do poniżej pięciu minut – mówi Ilona Grzywińska, rzecznik Ubera w Polsce.

Jak podkreśla, widać duże zainteresowanie nie tylko ze strony użytkowników, ale także partnerów, którzy swoimi autami przewożą pasażerów. – W obu miastach przyjęto nas entuzjastycznie. Teraz jesteśmy jeszcze w momencie wyrównywania poziomu popytu z podażą – twierdzi Grzywińska.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą