Dwadzieścia minut do cywilizacji

Tak jak Lwów jest najpiękniejszym polskim miastem na Ukrainie, tak Szczecin jest najładniejszym niemieckim miastem w Polsce – mówi satyryk Henryk Sawka.

Publikacja: 19.11.2015 20:45

Dwadzieścia minut do cywilizacji

Foto: materiały prasowe

Rzeczpospolita: Mieszkasz w Szczecinie. Znajdujesz tutaj inspirację do rysunków?

Henryk Sawka: Nie, nie szukam nigdy lokalnych tematów, bo moim zadaniem jest docieranie do tego, czym żyje cały kraj. Szczecin to dom, miejsce do mieszkania, a obecna technika pozwala nadawać z każdego miejsca w Polsce. Nawet jak narysuje coś w Beskidzie Niskim, to i tak muszę to wysłać do galerii w Szczecinie, by technicznie zostało obrobione.

Czyli to miejsce ładowania baterii?

Moja baza wypadowa. Właśnie byłem u siebie w Kuźni, w Beskidzie Niskim, i spotkałem przyjaciół, którzy mieszkają w Warszawie, ale pochodzą ze Szczecina. Powoli rozważają przejście na emeryturę i nie wiedzą, czy zamarynować się w Dukli, czy wrócić do Szczecina. Ja na ich miejscu wybrałbym lato w Dukli, a zimę w Szczecinie, który jest jednym z najpiękniejszych miast w Polsce. I jak dla mnie Lwów jest najpiękniejszym polskim miastem na Ukrainie, tak Szczecin jest najładniejszym niemieckim miastem w Polsce. A na pytania, dlaczego nie mieszkam w Warszawie na stałe, wyjaśniam, że dzięki Szczecinowi mam 20 minut do cywilizacji. Zawsze mówię to, żeby poprawić sobie humor. No i często wyjeżdżam do Berlina, dokąd mamy półtorej godziny drogi. Pamiętam wystawę Andy Rottenberg w Berlinie. W Polsce, by zobaczyć to, co było tam prezentowane, musiałbym zjeździć wszystkie miasta, a w Berlinie miałem wszystko na miejscu. Zresztą mamy najlepszą komunikację nie tylko z Berlinem, ale i całą Europą. Szczecinianie już od wielu lat jeżdżą na narty autostradami. Myślę tutaj o Alpach.

A co pokazujesz swoim gościom w Szczecinie?

Mam metodę. Najpierw biorę gości na jakiś obiekt pływający i pokazuję miasto z wody albo wiozę ich do Starej Rzeźni i pokazuje Szczecin od drugiej strony. Potem Jasne Błonia i kolejne miejsca. Mamy nową filharmonię, z której jestem dumny, bo jest nie tylko ładna, ale i dobrze położona. Jest doskonale wkomponowana w przestrzeń miejską.

Czyli jest idealnie?

Jasne, że nie. Szczecin jest daleko od szosy, a blisko do autostrady. Problemem tego pięknego miasta jest tylko odległość od centrum Polski. Moim znajomi spoza Szczecina czasem mówią: „Byliśmy w każdym mieście w Polsce, tylko w Szczecinie nie byliśmy, bo nie jest po drodze”. A przecież Szczecin byłby z pewnością rajem dla żeglarzy, gdyby tylko był położony… na Mazurach.

No tak, Bałtyk i Zalew Szczeciński od północy, jezioro Dąbie od wschodu i południa.

Za morzem nie przepadam, góry mi służą, ale te niższe. Do czterdziestki, jak jeździłem na południe Polski, to brakowało mi jezior, bo przecież musiałem się wykąpać podczas wakacji. Pamiętam, jak byłem na jakimś plenerze artystycznym w Zamościu. Szukaliśmy wszędzie wody, znalazłem dopiero jakieś bajorko w Zwierzyńcu. Do wody więc przywykłem. Dużo czasu spędziłem na przeróżnych imprezach sportowych na Pojezierzu Drawskim, nie wspominając o Ińsku, okolicach Koszalina, gdzie ma swoją siedzibę mój przyjaciel Leszek Malinowski z Konia Polskiego.

Żeglujesz?

Osobiście nie, ale często przyjaciele mnie zabierają na jacht i wtedy czasem dadzą mi posterować. Każdy szczecinianin powinien umieć żeglować i znać parę słów po niemiecku. Pochwalę się, że opłynąłem też Bornholm na „Kapitanie Głowackim” i choć jestem żeglarzem sporadycznym, to znam mnóstwo fanów żeglarstwa. Pływają daleko, mają spore osiągnięcia. Ciągle ktoś gdzieś płynie. Właśnie kolega opłynął świat na „Ulysesie”.

Jakie masz jeszcze ulubione miejsca?

Jest ich dużo. Nie wiem, czy powinno się o tym wspominać, ale powiem, że mamy wielki, piękny cmentarz, to ewenement. Zresztą przy ulicy Ku Słońcu. I to też ewenement. W Szczecinie jest naprawdę ciekawie. No i fajnie, że wśród młodszego pokolenia jest wielu wytrawnych fachowców od dziejów Szczecina. Ich rodzice czy dziadkowie pochodzą z Kresów, a oni przejęli historię tego miasta, jego europejskość.

Multikulturowa, a w zasadzie multinarodowa, historia Szczecina jest dzisiaj popularna?

Tak. A po wojnie było tutaj dużo poznaniaków, sporo śladów pozostawili. Było też kilkadziesiąt tysięcy Żydów, większość wyjechała. A propos Żydów, byłem ostatnio w Izraelu, mój kolega wysłał mi esemesa z treścią: „kup mi Merkavę, rozmiar nr 5″. Myślałem, że chodzi o ubranie, pytam Araba, on na to, że nie ma, ale zapyta szwagra, który ma sklep. No i ten szwagier mówi, że dzisiaj nie ma, ale z pewnością na jutro może mi Merkavę sprowadzić. Ja nie wiedziałem, co to jest, czy on wiedział – tego nie wiem. Ale był pewien, że skoro jest kupiec, to ściągnie towar. A to chodziło o… czołg (śmiech).

Zdarza ci się odpowiadać na pytania o drogę na plażę?

Tak, oczywiście, to nagminne, wszyscy myślą, że Szczecin leży nad morzem, a dokładnie to godzina jazdy.

Skoro jest takie powszechne przekonanie, to może należy w końcu przesunąć Szczecin nad morze albo morze postawić przy Szczecinie?

Słuszna idea. Jak z filmu „Poszukiwany poszukiwana”: „A jezioro postawimy tam”. Jest taka moda, koło Starej Rzeźni są już kosze plażowe i nawet cepr może wypożyczyć motorówkę – nie rozwija co prawda zawrotnej prędkości, ale Kanałem Węża można się przepłynąć. A co do naszego morskiego wybrzeża – latem odbywają się tam kapitalne imprezy. W Darłowie mamy Media i Sztuka, w Międzyzdrojach Festiwal Gwiazd, w Pogorzelicy Baltic Cup, a w Świnoujściu Festiwal Marka Grechuty. Mam nadzieję na reaktywację Karuzeli Cooltury, no i oczywiście Fama, na której stawiałem pierwsze kroki jako satyryk.

Stale odwiedzasz Famę?

Dawniej bywałem jako artysta, potem juror. Tak samo na Ińskim Lecie Filmowym. Teraz tak robię, żeby na trzy dni wpaść na Famę, a także na Ińskie Lato Filmowe. Przy okazji zapraszam na te imprezy, a na razie do Szczecina, bo już niedługo jubileuszowy 10. Przegląd Kabaretów Szpak.

Rzeczpospolita: Mieszkasz w Szczecinie. Znajdujesz tutaj inspirację do rysunków?

Henryk Sawka: Nie, nie szukam nigdy lokalnych tematów, bo moim zadaniem jest docieranie do tego, czym żyje cały kraj. Szczecin to dom, miejsce do mieszkania, a obecna technika pozwala nadawać z każdego miejsca w Polsce. Nawet jak narysuje coś w Beskidzie Niskim, to i tak muszę to wysłać do galerii w Szczecinie, by technicznie zostało obrobione.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?