Teatr Polski, czyli naród sobie

Maciej Nowak. Animator teatralny rekomendowany na dyrektora artystycznego Polskiego opowiada o swoich planach.

Publikacja: 02.08.2015 17:47

Teatr Polski, czyli naród sobie

Foto: Fotorzepa, Dariusz Golik Dariusz Golik

Rz: Marcin Kowalski został rekomendowany przez komisję konkursową na dyrektora naczelnego Teatru Polskiego, a pan – na dyrektora artystycznego. Jakie ma pan plany?

Maciej Nowak: Razem z Marcinem Kowalskim otrzymaliśmy na razie rekomendację. Teraz decyzja należy do prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Mogę więc mówić o kierunku naszego myślenia i planów, a nie o szczegółach, bo na to jest za wcześnie.

W Polskim nie działo się artystycznie najlepiej.

Anegdota mówi, że to skutek klątwy Wilama Horzycy, wybitnego reżysera i powojennego dyrektora, który rzucił ją na teatr, odchodząc po tym, jak nie został najlepiej potraktowany przez poznaniaków. Ale, podobno, siła klątwy już się wyczerpała. A już całkiem serio: nasz program zatytułowaliśmy „Naród sobie”, nawiązując do motta wypisanego na frontonie teatru, a i historii Polskiego, który poznaniacy wybudowali sobie ze składek. Chcielibyśmy znaleźć współczesną treść napisu, który zdobi fronton. Nie bez znaczenia jest, że w roku 250-lecia teatru publicznego w Polsce mówi się z emfazą o 250-leciu Teatru Narodowego, który nie ma tak długiej ciągłości instytucjonalnej jak Polski w Poznaniu, i nie działał też tak długo w jednej siedzibie. Podobnie jest zresztą z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie. Podkreślę więc, że budynek Polskiego działa nieprzerwanie od 1875 roku i nawet w czasie II wojny światowej grano tu spektakle, choć po niemiecku. Dla mnie ważne jest to, że społeczeństwo Wielkopolski zbudowało teatr za własne pieniądze, dla siebie. Wielkopolanie uznali, że teatr jest ważnym narzędziem budowania wspólnoty.

Dzisiaj, gdy mamy tyle dylematów, i tęsknimy za wspólnotowością, bo przez ostatnie 25 lat Polacy raczej się dzielili, powrót do idei narodu, który chce mieć swój teatr, idea, żeby teatr spajał społeczność, wydaje mi się bardzo właściwa i nowoczesna. Jeżeli pan prezydent Jacek Jaśkowiak zdecyduje się nam powierzyć dyrekcję – w takim kierunku będziemy szli.

Na mapie Poznania podział teatralnych ról był taki, że Nowy pod dyrekcją Piotra Kruszczyńskiego szuka, nomen omen, tego co nowe na polskich scenach, zaś Teatr Polski był bardziej mieszczański. Będzie eklektyczny?

Polski ma bardzo dobrą frekwencję, publiczność do teatru chodzi i zrobię wszystko, żeby jej nie zawieść, nie stracić i, przypadkiem, nie przestraszyć. Ale to nie oznacza od razu eklektyzmu. Mam swój gust teatralny i będę chciał go realizować. Zależy mi na tym, żeby robić rzeczy nowoczesne w nowoczesnej estetyce, ale przede wszystkim komunikatywne. Od kilku lat bardzo bliska mi jest idea teatru ludowego, popularnego, o którym dyskutowano w latach 30 i 40. Chodziło o wysoką jakość artystyczną, a zarazem komunikatywność właśnie, nie zaś niszowość i artystowski aspekt. To, co chcielibyśmy robić, musi komunikować się z widzami, dla których będziemy pracować, jeśli zapadnie taka decyzja.

Czy może pan ujawnić planowane tytuły?

To byłoby dzielenie skóry na niedźwiedziu, który biega jeszcze po lesie. Czekamy na decyzję pana prezydenta. Mogę jednak powiedzieć o tym, co napisaliśmy w aplikacji konkursowej. Chciałbym uczynić z Teatru Polskiego wzorcowy teatr publiczny. Zależy mi na spektaklach, na jakie nie ma szans w systemie impresaryjnym, producenckim czy też na scenach prywatnych, komercyjnych. Mam na myśli poważne, rozbudowane teksty, duże inscenizacje ze znaczącą scenografią, wieloosobowe obsady, bo tylko scena ciesząca się przywilejem publicznych dotacji może to zagwarantować. Zależy mi na tym, żeby wykorzystać wszystkie środki artystyczne, jakim dysponuje Polski.

W Teatrze Wybrzeże postawił pan na młodych, czyli Klatę, Zadarę, Demirskiego.

Bardzo cenię teatr, jaki tworzą i będę oczywiście chciał z nimi współpracować, ale oni tworzą dziś establishment. A w Polskim chciałbym uruchomić kolejne młode pokolenie – dać szansę artystom, którzy, być może, krążą po opłotkach, bo nikt nie dał im szansy. Chciałbym zdobyć się z nimi na odwagę, a nie pracować z taryfą ulgową, bo to zwalnia z odpowiedzialności. Trzeba zawierzyć, okazać zaufanie. Pamiętam, jak w Gdańsku przyszedł do mnie kilkanaście lat temu młody Jan Klata i powiedział, że chce zrobić „Hamleta” w Stoczni Gdańskiej. W pierwszym momencie zrobiło mi się słabo, dwa tygodnie potem zaryzykowałem. I nie żałowałem.

Kto będzie kierował festiwalem „Bliscy Nieznajomi”?

Przyjęła nasze zaproszenia Agata Siwiak, która wcześniej realizowała wyjątkowy projekt „Wielkopolskie Rewolucje”. Agata wykłada na Uniwersytecie Poznańskim im. Mickiewicza kierunek kuratorski, a wcześniej zajmowała się Festiwalem Czterech Kultur w Łodzi, realizowała też kuratorskie projekty w Starym Teatrze. To jest właściwa osoba, która może uruchomić swoje doświadczenia z myślą o Teatrze Polskim.

CV

Maciej Nowak (1964), założyciel i w latach 2003–2013 dyrektor Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie. W latach 2000–2006 dyrektor gdańskiego Teatru Wybrzeże. Twórca i redaktor naczelny „Gońca Teatralnego” (1990–1992). Zajmuje się też krytyką kulinarną.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej