Żagań to nie tylko US Army

Na poligonie w Żaganiu, gdzie obecnie stacjonują wojska amerykańskie, wcześniej ćwiczył m.in. Wehrmacht i Sowieci.

Poligon w Żaganiu jest teraz chyba jednym z najbardziej znanych na świecie miejsc w Polsce. To tam ulokowana została amerykańska brygada pancerna wraz z dowództwem jednostki. To z tego miejsca żołnierze amerykańscy będą organizowali rajdy do krajów bałtyckich oraz Rumunii. Ich obecność w Polsce związana jest z ustaleniami ubiegłorocznego szczytu NATO w Warszawie, które związane są ze wzmocnieniem wschodniej flanki sojuszu.

W Żaganiu, ale także w pobliskim Bolesławcu oraz Świętoszowie instaluje się brygada pancerna w sile ok. 3,5 tys. wojskowych. Mają oni do dyspozycji 1,3 tys. pojazdów, w tym 87 czołgów Abrams, 18 haubic, 400 samochodów Humvee i 144 wozów piechoty Bradley. MON przewiduje, że w tym roku w Polsce będzie stacjonowało ok. 7 tys. żołnierzy z innych krajów.

Poligon w Żaganiu zaliczany jest do jednych z największych w naszej części Europy. Chętnie uczą się tam sztuki wojennej m.in. Holendrzy czy Niemcy. I nie odbywa się to za darmo. Wysokość odpłatności za korzystanie przez obce wojska z poligonów ustala każdego roku szef MON. Tak samo pod koniec 2016 r. zrobił Antoni Macierewicz. I np. dzień ćwiczeń na poligonie w Żaganiu co najmniej 2,5 tys. żołnierzy kosztuje obcą armię 65,3 tys. zł.

Wcześniej poligon ten był wykorzystywany przez inne wojska, odbywały się też wielkie ćwiczenia wojskowe. Dość przypomnieć, że rok temu właśnie w Żaganiu miał miejsce test tzw. szpicy NATO. W miejscu tym wylądowała hiszpańska 7. Brygada Piechoty Lekkiej „Galicia”, a także tysiąc Brytyjczyków i 125 Albańczyków.

Historia żagańskiego poligonu sięga przełomu XIX i XX wieku. W 1898 roku za sprawą rodziny von Dohna pomiędzy Żaganiem a Świętoszowem powstał wielki plac do ćwiczeń wojskowych, który w 1905 roku zajmował powierzchnię 5000 hektarów. Po dojściu do władzy Hitlera poligon został powiększony i należał do największych w III Rzeszy. W czasie wojny odbywały się na nim szkolenia piechoty, artylerzystów i saperów, ale także Luftwaffe, żołnierzy Waffen-SS oraz Abwehry. W czasie wojny znajdowały się tam też dwa obozy jenieckie zorganizowane przez Niemców (teraz znajduje się w tym miejscu muzeum).

Po wojnie teren ten został przejęty przez Armię Czerwoną (w pobliskim Świętoszowie stacjonowała 20. Zwienogrodzka Dywizja Pancerna). Ludowe Wojsko Polskie wykorzystywało go od 1953 roku. Odbywały się na nim m.in. manewry wojsk Układu Warszawskiego.

Dzisiaj obejmuje on powierzchnie 34 tys. hektarów w okolicach Żagania w Lubuskiem oraz Bolesławca na Dolnym Śląsku. Odbywa się tam m.in. strzelanie z czołgów, a także bojowych wozów piechoty. Blisko poligonu znajduje się m.in. hotel dla żołnierzy, zlokalizowana jest tam stołówka, klub żołnierski, garaże, magazyny i warsztaty poligonowe. Powstały tam też obozowiska wojskowe.

Mało kto wie, że poligon w Żaganiu skrywa też zagadki historyczne. Otóż ponad dwa lata temu w jego pobliżu naukowcy odkryli 35 zbiorowych mogił, odnaleźli szczątki 123 żołnierzy armii napoleońskiej oraz czterech kobiet. Wszyscy zmarli na nieznaną chorobę w latach 1806–1814.

Po analizie antropologicznej szczątki złożone zostały w drewnianych trumienkach i pochowane w tym samym miejscu. Skąd w Żaganiu znaleźli się żołnierze armii napoleońskiej? Zdaniem lokalnych historyków wracali spod Moskwy w 1813 roku.

Z artykułu opublikowanego w 2004 r. w „Zeszytach żagańskich” przez Zbigniewa Popiela i Mariana Świątka wynika, że w mieście tym przebywał w charakterze intendenta armii oficer o nazwisku Marie-Henri Beyle, znany lepiej jako Stendhal – wybitny pisarz m.in. autor „Czerwonego i czarnego” i „Pustelni parmeńskiej”.

„W Żaganiu Beyle zachorował 6 lipca 1813 r. na zakaźną chorobę, panującą wówczas w mieście i okolicy, przywleczoną tu zapewne przez wojsko. Nie ustalono, co to była za choroba. Umierający na nią byli najczęściej klasyfikowani jako zmarli na zapalenie mózgu. Chorzy popadali w wysoką gorączkę, majaczyli, nie odzyskiwali przez długi okres przytomności. Część literatury nazywa tę chorobę gorączką nerwową” – opisywali badacze dziejów miasta.

Właśnie tych zmarłych pochowano w lesie. Na mogile ustawiony został zaś polny kamień. W 1908 r. ówczesny zarządca Księstwa Żagańskiego Bonifacy hrabia von Hatzfeldt-Trachenberg uporządkował mogiłę i wzniósł na niej obelisk z kamieni polnych zwieńczony krzyżem. Pomnik ten rozebrano w latach 80. XX wieku.

Mogą Ci się również spodobać

Człowiek, który zbudował Łódź. Jego dom czeka gruntowna rewitalizacja

Spacer po zabytkach Łodzi prowadzi zazwyczaj śladami dzieł Hilarego Majewskiego. Przyszła pora na rewitalizację ...

GWT: Mistrzowie sceny, mistrzowie słowa, mistrzowie życia

Mądre spektakle z wielkimi aktorskimi kreacjami, autorstwa klasyków literatury i dramatopisarstwa – na to ...

Zuzanna i Antoni wygrywają w rankingu

Społeczeństwo | Przy wyborze imion rodzice często ulegają panującej modzie. A ponieważ ta się ...

Miasta zwracają się frontem do wody

W mieście można mieszkać, odpoczywać, nawet pracować nad wodą. Dostrzegają to samorządy i inwestorzy. ...

Paweł Rabiej: Głupota i brawura karmią tę pandemię

W szpitalach już jest za mało łóżek dla pacjentów z Covid-19. System już się ...