Samorządowy kłopot z inwestycjami

123rf.com

Rosnące ceny robót budowlanych zatrzymały wiele projektów lokalnych.

Samorządowe inwestycje w zeszłym roku mocno rozczarowały. Zamiast zapowiadanych 52 mld zł, co byłoby podwojeniem wydatków z 2016 r., skończyło się na 35 mld zł, czyli o 34 proc. więcej – wynika z danych ostatnio przedstawionych przez resort finansów.

Lokalne władze różnie tłumaczą taką realizację swoich zamierzeń. – Mamy – przykładowo – problem z wydłużaniem procedur uzgodnieniowych – mówi Piotr Husejko, dyrektor wydziału budżetu i controllingu w Poznaniu. Chodzi zarówno o uzgodnienia przy uzyskiwaniu różnych decyzji, zgód i opinii administracyjnych, jak i takich, które wynikają z konsultacji społecznych i protestów mieszkańców. Poznań wydał na inwestycje w zeszłym roku ok. 440 mln zł z planowanych 690 mln zł.

– Opóźnienia wynikają również z problemów z rozpoczęciem wypłat z nowej perspektywy unijnej – zaznacza Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy. Miasto zrealizowało plan inwestycyjny w 50 proc. Do tego dochodzi szereg naturalnych, a trudnych do przewidzenia okoliczności, np. zła pogoda, konieczność zmiany projektów itp.

Ale najważniejszy, pojawiający się w prawie wszystkich samorządach problem dotyczy rynku usług budowlanych. Splot różnych okoliczności spowodował, że nagle w górę wystrzeliły ceny materiałów budowlanych i koszty pracy w tym sektorze. Tym samym do samorządowych przetargów zgłasza się mniej chętnych lub nawet nie ma nikogo chętnego, jeśli budżet projektu jest zdaniem wykonawców zbyt niski. Często wykonawcy proponują wyższe ceny niż wartość kosztorysowa inwestycji.

– Właśnie galopujące ceny sprawiły, że nie rozstrzygnęliśmy w 2017 r. wielu przetargów, często mieliśmy zbyt mało pieniędzy zarezerwowanych w budżecie na ich realizację – przyznaje Marta Bartoszewicz, rzecznik prasowy olsztyńskiego urzędu miasta.

Olsztyn na inwestycje wydał 136 mln zł zamiast planowanych 284 mln zł. – Na część zamówień musieliśmy przeznaczyć dodatkowe środki, czasem zmienialiśmy zakres prac. Wszystko rozciągnęło się w czasie – dodaje.

– W Białymstoku trzeba było powtarzać przetargi na wyłonienie wykonawcy robót drogowych ze względu na bardzo wysokie ceny oferowane przez przyszłych wykonawców – mówi Stanisława Kozłowska, skarbnik Białegostoku (tu plan wykonano w 70 proc.).

Jak wyliczają urzędnicy z Gdańska, jeszcze w 2016 r. ceny ofertowe w przetargach sięgały 80 proc. wartości kosztorysowych, co przynosiło samorządom oszczędności. Obecnie wzrosły do poziomu ok. 120 proc. kosztorysu i to pomimo zaktualizowania szacunków do bieżących stawek. – Daje to wzrost o 50–100 proc. w stosunku do planowanych jeszcze kilkanaście miesięcy temu środków – ocenia Gdańsk, który swoje plany inwestycyjne zrealizował w ok. 68 proc.

Samorządy na 2018 r. zaplanowały rekordowe 68 mld zł inwestycji. Czy się uda? Lokalne władze mają nadzieję, że tak, bo rozmaite projekty są już mocno zaawansowane. Znowu jednak przeszkodą mogą być rosnące ceny robót budowlanych. ©?

Mogą Ci się również spodobać

Pamiątka z widokiem na Tatry

Konkurs na pamiątkę z Zakopanego rozstrzygnięty. Nadesłano blisko 300 projektów. Konkurs ogłosiło Muzeum Tatrzańskie ...

Miasta szykują zakupy elektrycznych autobusów

Mijający rok to dobry czas dla ekologicznego transportu miejskiego, zwłaszcza dla pojazdów elektrycznych. A ...

Gliwickie lotnisko rozwija skrzydła

Przed wojną z lotniska w Gliwicach latano do Odessy, Teheranu, Hamburga, Londynu i Wiednia. ...

Miasto zadba o jakość noclegów

W Sopocie wynajmujący mieszkania na doby będą mogli starać się o specjalne certyfikaty. Jeśli ...

Pasażerowie chcą dezynfekować ręce w autobusie

Coraz więcej spółek odpowiedzialnych za komunikację miejską decyduje się na montaż urządzeń do dezynfekcji ...