Pies już bez opłat

Zniesienie daniny za posiadanie psów ucieszyło tysiące właścicieli czworonogów
123RF

Od początku 2016 r. poznaniacy nie muszą już płacić za posiadanie czworonoga. Miasto będzie za to ostrzej ścigać tych, którzy nie sprzątają po pupilach.

Jeszcze w 2015 roku opłata za psa w Poznaniu wynosiła 55 zł, ale w grudniu radni znieśli ją, m.in. dlatego, że ciężko było ją ściągnąć.

Milion złotych w kasie miasta

Rocznie do kasy miasta wpływał z tego tytułu niecały milion złotych, ale koszty obsługi tego podatku pochłaniały ok. 30 proc. kwoty. Jak informuje „Rzeczpospolitą” Hanna Surma, rzecznik prezydenta miasta, opłata od posiadania psów na terenie Poznania obowiązywała od 2008 r. Wprowadzono ją uchwałą Rady Miasta. Od początku jej wysokość wynosiła 55 zł rocznie.

– Z płacenia zwolnione były osoby niepełnosprawne, starsze powyżej 65. roku życia, rolnicy, a także właściciele psów zabranych ze schroniska przy ul. Bukowskiej oraz zwierząt po zabiegach sterylizacji i kastracji – wylicza rzeczniczka Poznania.

Jak wynika z danych miasta w 2013 roku opłatę wniosło ponad 13,5 tysiąca osób, a do kasy miasta wpłynęło 1,15 miliona złotych. W 2014 było to odpowiednio 11,2 tys. osób i 856 tys. zł. W 2015 roku do końca listopada zapłaciło 7,9 tys. właścicieli psów, łącznie 723 tys. zł.

Jak łatwo zauważyć z roku na rok płaciło coraz mniej osób. Dlatego jesienią 2015 roku władze stolicy Wielkopolski wpadły na pomysł, by znieść opłatę. Do Rady Miasta wpłynął odpowiedni projekt uchwały, ale prezydent Jacek Jaśkowiak zmienił zdanie i wycofał się z pomysłu. Tłumaczył, że taka jest wola radnych i mieszkańców.

Konkurencyjny projekt w sprawie zniesienia opłaty zgłosił więc Klub Prawa i Sprawiedliwości. Na początku grudnia uchwałą zajmowała się Rada Miasta. Projekt poparło 16 radnych, 10 było przeciw. W efekcie od stycznia podatek ten przestał w Poznaniu obowiązywać.

Właściciele muszą sprzątać

Tym samym stolica Wielkopolski dołączyła do innych miast w regionie, gdzie właściciele czworonogów nie płacą już za swoich pupili.

– W Pile nie ma podatku od psów, a środki na sprzątanie czerpiemy z własnego budżetu – informuje Dorota Semenov, rzecznik urzędu miasta. Zdradza, że w 2015 roku kwota przeznaczona na sprzątanie wyniosła niemal 50 tys. zł.

– W naszym mieście jest część mieszkańców, której sprzątanie odchodów po własnych pupilach nie sprawia żadnych problemów, ale są też takie osoby, które mniej chętnie wypełniają ten obowiązek, dlatego strażnicy mają za zadanie kontrolowanie takich sytuacji – mówi Dorota Semenov.

Także w Gnieźnie nie ma opłaty za posiadanie psa, jest tylko opłata fakultatywna.

– Na przełomie lat 2004 i 2005 Rada Miasta wprowadziła na początek zwolnienia i podatek płacili jedynie właściciele większej liczby psów – powyżej dziesięciu. Po zmianie podatku w opłatę Rada Miasta jej nie wprowadziła – mówi Anna Dzionek, rzecznik urzędu miejskiego w Gnieznie. Zapewnia, że w mieście nie ma planów, by opłatę wprowadzić. – Trudno ocenić, czy mieszkańcy chętnie sprzątają po swoich psach. Pewne jest, że sytuacja z każdym rokiem się poprawia – uważa Anna Dzionek. Dodaje, że straż miejska miesięcznie wystawia kilka mandatów i kilkanaście razy poucza osoby, które nie sprzątają po swoim psie.

Również w Kaliszu nie ma podatku od psów, jak potocznie mieszkańcy nazywają opłatę. – Jej wprowadzenie jest fakultatywne. Na terenie Kalisza jej nie ma – mówi Elżbieta Zmarzła, rzecznik urzędu w Kaliszu. Dodaje, że w mieście jest 28 dyspenserów zakupionych w roku 2009, w których umieszczane są torebki na psie odchody. Obsługa dyspenserów to wydatek rzędu 6 tys. zł w skali roku. W 2015 roku na zakup torebek wydano prawie 12 tys. zł.

– Firmy, które oczyszczają chodniki i place, w ramach swych obowiązków usuwają psie odchody. Wszystkie wydatki ponoszone są z budżetu miasta – dodaje rzecznik urzędu w Kaliszu. Opłaty są wciąż w Koninie. Właściciele psów płacą 60 zł rocznie, chyba że w danym roku zaczipują psa, wtedy są zwolnieni, ale w kolejnym płacą już połowę stawki.

Jak zapowiada rzeczniczka Poznania, choć zniesiono tam opłatę od psów, miasto będzie bardziej egzekwować od właścicieli sprzątanie po czworonogach. – I bardziej ich karać – dodaje Hanna Surma.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Maszty rosną w uzdrowiskach 

Bazy telefonii komórkowej powstaną nawet obok sanatoriów. Władze lokalne niewiele będą miały do powiedzenia.  ...

Producenci ładnej zabawy

20 lat temu zaczęli od wakacyjnej sprzedaży baloników w parku. Dzisiaj wysyłają ozdoby własnej ...

Mazowsze inwestuje w szpitale

Przyszłe i obecne mamy oraz ich dzieci otrzymają opiekę zdrowotną na najwyższym poziomie. W ...

W czasie pandemii działo się w sieci

Okres kwarantanny był dużym wyzwaniem produkcyjnym i logistycznym – z dnia na dzień instytucje ...

Mało pieniędzy na lokalne drogi

Samorządy mają dostać na inwestycje infrastrukturalne 36 mld złotych w ciągu dziesięciu lat. Potrzebują ...

Praca zdalna w administracji: nawet połowa urzędników pracuje z domu

Chociaż praca zdalna jest coraz bardziej popularna, samorządowe urzędy nadal przyjmują mieszkańców i zajmują ...