Europejczyk na pomoc Pogoni

Zespół ze Szczecina zaczyna nowe życie. Przed spadkiem z ekstraklasy uratować ma go Kosta Runjaić – Niemiec z chorwackimi korzeniami. Na trenerskiej ławce zadebiutuje w dzisiejszym meczu z Wisłą w Krakowie.

– Chętnie zmierzę się z tym wyzwaniem – zapowiada Runjaić. Nie brak mu odwagi, choć sytuacja Pogoni wygląda niepokojąco. – Widziałem mecz z Legią, było sporo dobrych momentów. Wierzę, że odbijemy się od dna – dodaje.

Drużyna miała walczyć o europejskie puchary, tymczasem po rundzie jesiennej zamyka tabelę. W 15 spotkaniach zdobyła tylko dziewięć punktów, odniosła zaledwie dwa zwycięstwa – oba na wyjazdach. Nie pomogły rozmowy motywacyjne z piłkarzami ani zawieszenie części wypłat. Władze klubu wierzą, że efekt przyniesie żelazna dyscyplina.

Specjalista od zadań niemożliwych

Praca i koncentracja to ulubione słowa Runjaicia. Niemiec z chorwackimi korzeniami ma przywrócić porządek w szatni, ale przekonuje, że nie zamierza być złym szeryfem. Przynajmniej na początku.

Ma opinię człowieka przyjaznego i otwartego, który dba o relacje z zawodnikami i swoim sztabem. W klubie przyznają, że interesowali się nim już wcześniej: gdy zatrudniano Kazimierza Moskala, a potem Macieja Skorżę, do niedawna uznawanego za jednego z najzdolniejszych polskich trenerów i przyszłego selekcjonera reprezentacji.

Runjaić, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, nigdy nie prowadził zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale 2. Bundesliga w CV okazała się wystarczającą rekomendacją. Trenował MSV Duisburg, 1. FC Kaiserslautern i TSV 1860 Monachium, z którego został zwolniony w listopadzie ubiegłego roku – kilka miesięcy po podpisaniu kontraktu. Od tego czasu pozostawał bezrobotny.

Do Kaiserslautern ściągnął Mateusza Klicha. Polski pomocnik większą rolę w drużynie zaczął odgrywać jednak dopiero po odejściu Runjaicia. Faworytami Niemca nie byli też Ariel Borysiuk i Jakub Świerczok.

W Kaiserslautern za cel postawiono mu awans do Bundesligi. Misji wypełnić się nie udało: dwukrotnie kończył sezon na czwartej pozycji (za drugim razem zabrakło tylko trzech punktów), ale dotarł do półfinału Pucharu Niemiec. – Nikt nam nie ufał, a wygraliśmy wiele meczów – wspomina Runjaić.

W Niemczech nazywają go specjalistą od zadań niemożliwych. Rezerwy SV Wehen Wiesbaden wprowadził do czwartej ligi, kładł podwaliny pod sukces SV Darmstadt, kilka lat później występującego w Bundeslidze. Poradził sobie z problemami sportowymi oraz organizacyjnymi i w 2011 r. awansował z klubem do trzeciej ligi. To dotąd jego największe osiągnięcie w trenerskim CV.

– Praca w elicie była moim marzeniem, ale z wiekiem nabrałem dystansu. W każdym zespole zbierałem doświadczenie, czegoś się nauczyłem, wszędzie poświadczą, że nigdy nie stawiałem interesu własnego ponad interes klubu – podkreśla Runjaić, który przywiązuje dużą wagę do taktyki. To nie przypadek, że współpracował ze stacją ZDF przy meczach Ligi Mistrzów. Dawał tam wskazówki byłemu bramkarzowi reprezentacji Niemiec Oliverowi Kahnowi, analizującemu spotkania przed kamerą.

Bałkańska krew

W Szczecinie wierzą, że Runjaić pójdzie w ślady Gino Lettieriego. Włoch szybko zaaklimatyzował się w Kielcach i zyskał uznanie kibiców oraz ekspertów. Korona stała się najefektowniej grającą drużyną ekstraklasy. Strzeliła już 25 bramek (więcej ma jedynie lider Górnik), straciła dopiero 15 (mniej Legia i Lech).

– Znam Gino, ale nie kontaktowałem się z nim w sprawie Pogoni. Jego pracę oceniam wysoko, ale nie zagwarantuję, że w Szczecinie osiągnę takie sam rezultaty – ostrzega Runjaić. Z Lettierim łączy go nie tylko fakt, że prowadził zespoły z niższych lig niemieckich i ma tamtejsze obywatelstwo. Obaj urodzili się poza granicami swoich krajów: Lettieri w Zurychu, Runjaić – w Wiedniu, ale wychował się w Ruesselsheim. Jego rodzice pochodzą z byłej Jugosławii, do miasta Opla przeprowadzili się, gdy miał trzy lata. Tam stawiał pierwsze kroki na boisku, kariery nie zrobił – przerwała ją kontuzja.

– Często słyszę, że jestem tym Niemcem z Wiednia. Ja najchętniej mówię o sobie: Europejczyk. Wychowałem się w bałkańskiej rodzinie, z domu wyniosłem pasję, chęć do ciężkiej pracy i chciałbym te cechy wpoić moim zawodnikom – opowiada Runjaić, który podpisał umowę do końca sezonu (z opcją przedłużenia o kolejny rok).

Na razie nie planuje przeprowadzać rewolucji kadrowej. Na ewentualne zmiany przyjdzie czas zimą. – Transfery to nie jest koncert życzeń – ucina spekulacje. – Wszyscy mamy czystą kartę. Musimy się poznać. Myślę, że to uczciwe podejście. Intuicja podpowiada mi, że będzie dobrze. Odniosłem wrażenie, że każdemu w tym klubie zależy na sukcesie.

Centrum handlowe i fryzjer

Nad propozycją Pogoni nie zastanawiał się długo. Już na pierwszej konferencji dał się poznać jako człowiek z poczuciem humoru. – Mieszkam w okolicach Wiesbaden, to jakieś 6–8 godzin jazdy do Szczecina, ale odległość wcale mi nie przeszkadzała. Żona byłaby zła, gdyby się dowiedziała, jak szybko jechałem po niemieckich autostradach. Ale na pewno się cieszy, że dostałem tę pracę – żartował Runjaić, który chce nauczyć się polskiego, by pod koniec sezonu udzielać już wywiadów w naszym języku i mieć lepszy kontakt z zawodnikami.

Nie zamierza im zabraniać wizyt w galeriach handlowych. Pretensje o zbyt częste wypady w miasto mieli kibice. – Nie da się uniknąć chodzenia na zakupy. Sam byłem już w takim centrum, podobnie jak u fryzjera. Uważam, że obcinanie włosów jest trudną sztuką, mimo to poszedłem do fryzjera w Polsce. Miałem do niego zaufanie tak samo, jak mam do polskiego piłkarza – zapewnia.

Runjaić będzie już szóstym zagranicznym trenerem w ekstraklasie. Czy to początek nowego trendu? Z jednej strony mamy młodych rodowitych szkoleniowców, takich jak Marcin Brosz i Ireneusz Mamrot, którzy z Górnikiem Zabrze i Jagiellonią Białystok okupują podium, z drugiej depczących im po piętach: Lettieriego, Chorwatów Romeo Jozaka (Legia Warszawa) i Nenada Bjelicę (Lech Poznań) oraz Hiszpana Kiko Ramireza (Wisła Kraków). – Nie szukaliśmy Polaka, Niemca czy Chorwata. Szukaliśmy dobrego trenera – tłumaczył w rozmowie z PAP prezes Pogoni Jarosław Mroczek.

W tym sezonie dorobek punktowy po rundzie zasadniczej nie będzie już dzielony na pół. Pogoń musi więc zacząć odrabiać straty (6 pkt do zajmującej ostatnie bezpieczne miejsce Cracovii) jak najszybciej. Najlepiej już w dzisiejszym, wyjazdowym meczu z Wisłą. Zadanie trudne, bo rywale na własnym stadionie ponieśli dotąd tylko jedną porażkę (z Legią). W ostatniej dekadzie aż osiem drużyn, które po rundzie jesiennej zamykały tabelę, pożegnało się z ekstraklasą. W przyszłym roku w Szczecinie świętować będą 70-lecie klubu. Nie trzeba dodawać, jak wielkim rozczarowaniem byłby spadek do pierwszej ligi.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: t.waclawek@rp.pl

Kosta Runjaić był w Kaiserslautern dwa razy blisko awansu do Bundesligi. Kluby: 1. FC Kaiserslautern II (2004-2006), SV Wehen Wiesbaden U19 (2006-2007), SV Wehen Wiesbaden II (2007–2008), VfR Aalen (2008–2009), SV Darmstadt (2010–2012), MSV Duisburg (2012–2013), 1. FC Kaiserslautern (2013–2015), TSV 1860 Monachium (2016). Od 6 listopada w Pogoni Szczecin.

Mogą Ci się również spodobać

Kolejny Most dla regionów ze wsparciem

1,2 mln zł rządowego dofinansowania trafi na dokumentację mostu Perlejewo-Jabłonna Lacka na Bugu. Wsparcie ...

Szklane domy z Koszalina

Filharmonia w Szczecinie, szklane mosty kampusu Uniwersytetu w Białymstoku czy też siedziba Swatcha w ...

Prezydent z pokolenia rozżarzonych głów

Nasz dom rodzinny, działalność w opozycji nauczyły Pawła niezwykłej determinacji w dążeniu do celu. ...

Do zmiany granic trzeba zgody

Powiększenie obszaru którejś z gmin miałoby być niemożliwe bez zgody gminy, której teren miałby ...

Miasta muszą być motorem postępu

W ciągu ostatnich lat zauważyłem, że miasta, które są wysoce innowacyjne i otwarte na ...

Technologie zmieniają nasze życie

Ludzkość się zmieniła. Skończył się czas rewolucyjnych skoków co kilka dekad. Dziś zmiany dzieją ...