Od szafy do smartfona

W muzeum można prowadzić lekcje muzealne, niekoniecznie związane z informatyką.
materiały prasowe

Katowickie Muzeum Historii Komputerów i Informatyki otworzyło wystawę stałą. Jest prezentowana w budynku Katowic Miasta Ogrodów – Instytucji Kultury im. Krystyny Bochenek.

– Chcemy pokazywać, że smartfon nie zrodził się tak po prostu, ale że laptop potrafił ważyć ponad 15 kg, a komputer ważył z początku kilkanaście ton. Nie mieścił się wtedy w kieszeni, trzeba go było wozić ciężarówką – mówi Krzysztof Chwałowski, dyrektor muzeum.

W zbiorach działającej od czterech lat placówki znajduje się około 3,5 tys. urządzeń z całego świata – od kalkulatorów i konsol do gier, po eksponaty wagi ciężkiej, jak komputery Odra czy drukarka wierszowa z lat 80.

Do dyspozycji gości przygotowano już ponad 500 maszyn – w tej chwili na wystawie stałej (pod roboczym tytułem „Od szafy do smartfona”) można oglądać 170 z nich.

– Mamy takie perełeczki, jak Elwro 804 z nieistniejących już zakładów Elwro z Wrocławia, Meritum 3 z zabrzańskich zakładów Elzab, czy też MK 45 z Krakowskiej Fabryki Aparatów Pomiarowych. Pewnie nie każdy kojarzy, że w tych miastach produkowano komputery, i to całkiem niedawno, bo jeszcze w latach 90. – opowiada Krzysztof Chwałowski.

Najstarszą, w dodatku działającą maszyną w zbiorach jest polski komputer lampowy do analizy i diagnostyki łączy telekomunikacyjnych. Rok produkcji: 1958.

W kolekcji znalazły się także popularne w polskich domach Atari, Commodore’y, czy nieco „doroślejsze” IBM-y. Ze wszystkich maszyn można korzystać pod czujnym okiem obsługi.

Składa się na nią czterdziestu wolontariuszy – na wolontariacie opiera się zresztą cała działalność instytucji prowadzonej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Komputerów.

– Wszystko zaczęło się przypadkiem, gdy w 2005 roku próbowałem odkupić swój pierwszy komputer, 8-bitowy BBC Master Compact Acorn, produkowany od 1986 roku – mówi Krzysztof Chwałowski, z wykształcenia informatyk. – Dostałem od ludzi wiele modeli, tylko nie ten. Wkrótce okazało się, że mam magazyn pełen starego sprzętu.

Kilka lat później, w 2012 roku, w wyniku połączenia sił z lokalnymi kolekcjonerami, powołano muzeum, które do dziś pozostaje w prywatnych rękach. – Utrzymujemy się sami, z datków i grantów. Dzięki wsparciu miasta mamy miejsce na wystawę, która działa od końca października, bezterminowo – mówi dyrektor.

Poprzednie ekspozycje były prezentowane w budynku przy pl. Oddziałów Młodzieży Powstańczej 1, który pozostaje formalną siedzibą muzeum.

W nowym miejscu – przy pl. Sejmu Śląskiego 2 – można również połączyć naukę i zabawę podczas lekcji muzealnych (niekoniecznie związanych ściśle z informatyką). 8-bitowe komputery i programy edukacyjne pozwalają na opanowanie praw fizyki, rozwiązywanie równań matematycznych, zbadanie przebiegu zmienności funkcji, czy wyświetlenie schematu Układu Słonecznego.

– Taką lekcję zalicza każda grupa szkolna odwiedzająca muzeum. Myślę, że bez tego nie da się w pełni zrozumieć ekspozycji – mówi Krzysztof Chwałowski. – To wielkie zderzenie ze światem bez internetu.

Szczególną popularnością na wystawie cieszy się komputer Odra 1305 produkowany od 1973 roku. Częściowo już pracuje, ale czeka jeszcze na uroczysty restart.

– Maszyna składa się z dwunastu szaf, w tej chwili działa jedna, mieszcząca jednostkę centralną, ale niebawem uruchomimy kolejne, zawierające np. pamięci taśmowe – zapowiada szef placówki. – Ten konkretny egzemplarz służył w bydgoskim wojewódzkim sztabie wojsk lądowych – precyzuje, dodając, że najczęściej to właśnie instytucje, obok osób prywatnych, są źródłem eksponatów. – Chociaż zdarza się i twarda walka o zabytkowe maszyny. Tak było w starym budynku katowickiej dyrekcji PKP, gdzie, mimo wszelkich wymaganych zgód, musieliśmy stoczyć batalię ze złomiarzami, którzy zawładnęli tym miejscem. Ostatecznie odstąpili od szabru za cenę czterech flaszek alkoholu.

Założyciele szacują, że katowickie muzeum w dotychczasowych lokalizacjach odwiedziło około 40 tysięcy osób. Dodają przy tym, że choć muzea sprzętu komputerowego działają i w innych krajach, to umożliwienie zwiedzającym korzystania z ekspozycji należy do rzadkości.

Enter.

Mogą Ci się również spodobać

Ruszyły zgłoszenia do Europejskiego Znaku Jakości Zarządzania w JST

Po czym poznać, że gmina jest dobrze zarządzania? Wystarczy sprawdzić, czy posiada Europejski Znak ...

Wałbrzych nie rezygnuje z walki z plastikiem. Podobnie inne miasta

Wałbrzych chce zmniejszyć zużycie torebek foliowych. I ma pomysł, jak to zrobić. Problem w ...

Drogowa inwestycja to zadanie własne

Gmina nie odliczy podatku od towarów i usług, gdy przebudowując drogę nie jest podatnikiem ...

Miasta i gminy przepłacają za prąd

Najwcześniej za miesiąc możliwe będzie obniżenie rachunków za energię. Na razie lokalne budżety dopłacają ...

Policja w autobusach. Brak maseczki grozi wysokim mandatem

Nawet  500 zł mandatu może dostać pasażer komunikacji miejskiej, jeśli nie zasłania ust i ...

Tam, gdzie Zielona Gęś i Arkadia

Zbliżająca się wiosna wzmocni w nas chęć obcowania z kulturą w plenerze. Zapraszają Leśniczówka ...