Instytut w rezydencji

Pierwszy pałac w Balicach wybudowano w 1518 r.
Rzeczpospolita, Adam Burakowski Adam Burakowski

W pałacu w Balicach bywali królowie i prezydenci. Teraz upominają się o niego Radziwiłłowie.

Podkrakowskie Balice kojarzą się z lotniskiem. Tymczasem wystarczy zjechać z autostrady, by wśród drzew odkryć pałac z pięciohektarowym parkiem. Dziś to siedziba dyrekcji Instytutu Zootechniki i popularne miejsce na romantyczne wesela. Mury pałacu kryją jednak w sobie niejedną tajemnicę. Dawna rezydencja Radziwiłłów ma bowiem bogatą historię, której korzenie sięgają aż XIV w.

Czas świetności i potopu

Pierwszy pałac w Balicach wybudował w 1518 r. Jan Boner, bankier króla Zygmunta Starego, jeden z bogatszych w tamtych czasach ludzi. Po jego śmierci rezydencja przeszła w ręce rodu Firlejów. Odnowili i powiększyli pałac. Urządzili też ogród, który zachwycał ich gości. Do Balic przyjeżdżali zaś uczeni oraz arianie. W pałacu zatrzymał się również jeden z bardziej znanych europejskich protestantów: Jan Łaski. 17 lutego 1574 r. Jan Firlej z wielką pompą podejmował tutaj króla Henryka Walezego. To nie była jedyna wizyta tego władcy w tym miejscu. Wkrótce zawitał tu ponownie, by trzymać do chrztu syna Jana Firleja – Henryka, przyszłego arcybiskupa gnieźnieńskiego oraz prymasa. Po śmierci Jana Firleja pałac odziedziczył Mikołaj Firlej, wojewoda krakowski. W 1592 r. przyjmował w Balicach Annę Austriaczkę, narzeczoną króla Zygmunta III. Ciężkie czasy dla dóbr balickich nadeszły wtedy, gdy Szwedzi najechali Polskę. Splądrowali oni pałac i zniszczyli. Podniósł go z ruin pod koniec XVII wieku kanclerz wielki koronny Jan Szembek.

Ostatni właściciel na Syberię

Balice przechodziły z rąk do rąk. Pałac należał m.in. do Sołtykow i Homolaczów, aż w końcu trafił do Radziwiłłów. Mieszkali w nim do wybuchu II wojny światowej. Ostatnim właścicielem Balic był książę Hieronim Radziwiłł. Dziś zostało po tym rodzie niewiele. W gabinecie dyrektora instytutu prof. dr. hab. inż. Macieja Pompy-Roborzyńskiego wisi obrazek-pamiątka komunii świętej z 1919 r. – To po córce jednego z Radziwiłłów – tłumaczy prof. Pompa-Roborzyński i podkreśla, że darzy go wielkim sentymentem. To jedna z nielicznych pamiątek, jakie pozostały w Balicach po Radziwiłłach. Ostatni właściciel, książę Hieronim Radziwiłł, został po II wojnie światowej wywieziony na Sybir i nigdy stamtąd nie wrócił. Natomiast pałac, jak wiele innych rezydencji arystokratycznych po wojnie, na podstawie dekretu o reformie rolnej został przejęty przez państwo. Z czasem przypadł on Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Jego rektor, znany genetyk profesor Teodor Marchlewski, utworzył w nim Zootechniczny Zakład Doświadczalny, który w 1951 r. przekształcił się w Instytut Zootechniki. – Pałac w latach 50. był ruiną, na dachu rosły krzewy, w środku nie było nic. Wyremontowaliśmy go, wyposażyliśmy w meble – mówi prof. Maciej Pompa-Roborzyński. – Dzięki temu dziś cieszy oczy.

– W latach 80. ubiegłego wieku – opowiada profesor – przyjechała do Balic Renia Radziwiłł, potomkini Hieronima Radziwiłła, i była pałacem zachwycona. Według niej nawet przed wojną, kiedy tu mieszkała, pałac nie był w tak dobrym stanie, w jakim jest teraz. Po II wojnie światowej w pałacu również bywali znamienici goście. 27 stycznia 2005 r. odbyło się tutaj spotkanie delegacji państwowych uczestniczących w uroczystościach 60. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Następnie prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyjął na kolacji w pałacu Radziwiłłów m.in.: prezydenta Rosji Władimira Putina, prezydenta Izraela Mosze Kacawa, prezydenta Francji Jacques’a Chiraca, prezydenta Niemiec Horsta Köhlera, prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę. Utrzymanie pałacu i parku sporo kosztuje. Dlatego w bocznym jego skrzydle urządzono hotel i restaurację, w której można urządzić romantyczne wesele. W pałacu odbywają się również konferencje i seminaria organizowane przez instytut. Obiekt nie jest jednak udostępniany zwiedzającym.

Batalia o pałac

W 2010 r. o zespół pałacowo-parkowy w Balicach upomnieli się Radziwiłłowie. Wojewoda małopolski wydał korzystną dla rodziny decyzję. Uznał, że pałac razem z parkiem przejęto po wojnie bezprawnie. – Miał on charakter mieszkalno-rekreacyjno-wypoczynkowy – tłumaczy Joanna Paździo z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Decyzja wojewody zaskoczyła instytut. – Jedyną spadkobierczynią Hieronima Radziwiłła była Renia Radziwiłł, a ona, będąc w Balicach w latach 80., nic nie wspomniała o chęci odzyskania pałacu – twierdzi prof. Maciej Pompa-Roborzyński. Nikt też z osób upominających się o pałac nie rozmawiał z nami – dodaje. W sprawie Balic jest jednak znacznie więcej znaków zapytania. Niedawno Naczelny Sąd Administracyjny doszukał się sprzeczności w ustaleniach faktycznych dotyczących jednej z działek wchodzących w skład dawnego majątku Radziwiłłów. Dziś na jej terenie znajduje się Krajowy Bank Materiałów Zootechnicznych, który otwarto w 2014 r. w dawnej stajni. NSA postanowił więc uchylić zarówno decyzję wojewody, jak i decyzję ministra rolnictwa oraz wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego wydane w tej sprawie i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania wojewodzie.

To niejedyna rezydencja, o którą upominają się spadkobiercy dawnych arystokratycznych rodów. Od 2000 roku wojewoda małopolski wydał w sumie 67 decyzji stwierdzających bezprawne przejęcie pałaców i dworów na podstawie dekretu o reformie rolnej. Nie wszystkie decyzje są ostateczne. W wypadku wielu trwają jeszcze sprawy przed sądem. – Jako przykład jednej ze spraw ostatecznie zakończonych można wskazać zespół pałacowo-parkowy w: Osieku, Andrychowie, Jaszczurowej, w Krzeszowicach, Książu Wielkim, zespół dworsko-parkowy w Woli Zręczyckiej, Chrostowej, w Nadzowie, w Mogilanach oraz zamek w Suchej Beskidzkiej – wyjaśnia Joanna Paździo z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

– Skarb Państwa i samorządy chętnie zwracają jedynie pałace czy dwory będące w złym stanie – mówi Józef Forystek, adwokat specjalizujący się w reprywatyzacji. – Natomiast o te dobrze utrzymane walczą do końca. Choć zdarzają się przykłady dobrej współpracy między gminą a spadkobiercami, którzy odzyskali dwór czy pałac. Utrzymanie takiej nieruchomości przecież sporo kosztuje. Tak było – dodaje – w wypadku pałacu Potockich w Krzeszowicach. Gmina wydała spadkobiercom hrabiego Adama Potockiego tzw. nowy pałac z okalającym go parkiem oraz stary pałac. Ponadto park Bogackiego w centrum miasteczka i Dzikie Planty z placem Omłotowym nad Krzeszówką. Jednocześnie zagwarantowała mieszkańcom Krzeszowic, że dalej będą mogli korzystać z parku, a za jego utrzymanie będzie płacić gmina.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl

Mogą Ci się również spodobać

Ponad sto firm w walce o finał

Aż 113 firm z Pomorza Zachodniego zgłosiło się do konkursu „Twój biznes pod banderą ...

Nie jest bezpiecznie na przejściach dla pieszych

Na najszybszych drogach aż 90 proc. kierowców przekracza prędkość w okolicach przejść dla pieszych. ...

Nowelizacja zapobiegnie zamieszaniu w budżetach

Obecne zasady ustalania wpłat do budżetu państwa i ich podział w przypadku samorządów województw nie ...

Strajk szkolny ogarnął prawie całą Polskę

Chociaż nastroje wśród nauczycieli są coraz gorsze, ZNP zdecydował, że strajk będzie kontynuowany nawet ...

Zmieniły się relacje dorosłych z dziećmi

Matura jest za łatwa – uważa Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie.

O wyniku głosowania przesądził tylko jeden głos

W podjęciu uchwały brali udział radni, którym wygasły mandaty. W uchwale z czerwca 2018 ...