Moc aromatu zielonej szyszki

123RF

Lubelszczyzna to zagłębie chmielowe Polski. Szansą na rozwój dla tutejszych plantatorów jest rosnąca popularność krajowych odmian.

45 kg granulatu z zebranych w tym roku szyszek chmielowych odmian Lubelski, Marynka i Puławski trafiło do portera Bałtyk-Adriatico. 50 hektolitrów tego piwa, w którym znalazł się także czarny włoski ryż Venere, uwarzyły wspólnie rzemieślnicze browary: Pinta z Polski oraz Birra Amarcord z Italii. Trunek trafi do 17 tysięcy butelek oraz 60 beczek.

– Data butelkowania nie jest jeszcze ustalona, bo to piwo wymaga ułożenia i zbalansowania – zaznacza Ziemowit Fałat, współwłaściciel Pinty. – O rozlewie zdecydujemy, gdy nie będziemy mieli wątpliwości, że jest jak trzeba. Będzie to prawdopodobnie przełom roku 2016 i 2017 – dodaje.

Piwo warzone we Włoszech jest szóstym zagranicznym piwem Pinty, a początki piwnych kooperatyw tej firmy sięga 2014 r.

– Wcześniej już trzykrotnie warzyliśmy w Irlandii, w Japonii i we Francji. Zawsze z użyciem najpopularniejszych polskich odmian chmielu Lubelski i Marynka – mówi Ziemowit Fałat.

W sumie w projekcie firma wykorzystała już około 400 kg granulatu i szyszek chmielowych.

W światowej czołówce

Marynka i Lubelski są, obok Sybilli, najpopularniejszymi krajowymi odmiany chmielu występującymi na Lubelszczyźnie. Region ten to prawdziwe zagłębie chmielowe, na które przypada niemal 90 proc. powierzchni upraw tej rośliny, wykorzystywanej przez browary oraz firmy zielarskie i kosmetyczne. Działa tutaj także 90 proc. wszystkich polskich gospodarstw produkujących chmiel. Wytwarzają one ponad 90 proc. jego krajowej produkcji. – Chmielowe plantacje zawsze były wyróżnikiem naszego krajobrazu. Obecnie na 1,3 tys. hektarów upraw nasi plantatorzy produkują ok. 2 tys. ton chmielu rocznie – mówi Grzegorz Kapusta, wicemarszałek województwa lubelskiego.

Głównie dzięki Lubelszczyźnie Polska jest szóstym pod względem wielkości upraw producentem chmielu na świecie. Wyprzedzają nas tylko Stany Zjednoczone, Chiny, Niemcy, Czechy i Słowenia.

Dzięki sprzyjającym warunkom produkcja chmielu kwitnie przede wszystkim w okolicach Krasnegostawu. W tutejszej szkole rolniczej w latach 20. XX w. otwarto pierwszą w kraju klasę kształcącą chmielarzy. Dziś o chmielowych tradycjach regionu przypominają słynne Chmielaki Krasnostawskie, organizowane od 1971 r.

Z upraw chmielu słynie również Wilków w powiecie opolskim, z którego jeszcze niedawno pochodziło aż 40 proc. krajowej produkcji chmielu. Obecnie tamtejsze plantacje chmielowe odradzają się po powodzi z 2010 r.

– Konstrukcje z siedmiometrowych słupów, oplątane gęsto chmielem są znów charakterystycznym elementem krajobrazu tej nadwiślańskiej gminy – mówi Grzegorz Kapusta.

Większość krajowych upraw przypada na odmiany goryczkowe, głównie wywodzące się z Niemiec Magnum oraz polska Marynka. W 2015 r. zajmowały one 57,5 proc. (819,18 ha) powierzchni uprawy chmielu. W porównaniu do roku poprzedniego ich areał zmniejszył się jednak o około 0,6 proc. – wynika z danych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Lubelski rośnie najszybciej

Największy wzrost powierzchni upraw zanotowała, po raz kolejny, aromatyczna odmiany Lubelski. W porównaniu do 2014 r. zwiększyła się o 4 proc. Z kolei w stosunku do 2013 r. była o 16 proc. wyższa.

Jak podkreśla Grzegorz Kapusta, Lubelski wyhodowany został w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Powstały tam także nowe odmiany, jak Puławski i Magnat. Z kolei chmielarze z Karczmisk eksperymentują z historycznymi odmianami chmielu, jak Tomyski, Oktawia i Izabella.

Zdaniem Andrzeja Olkowskiego, prezesa Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich do reaktywacji i rozwoju polskich odmian najbardziej przyczyniają się dziś browary regionalne i lokalne. To głównie dzięki nim zwiększa się powierzchnia upraw aromatycznych gatunków chmieli.

– Rośnie zainteresowanie odmianami, na które jeszcze kilka lat temu nie było zbytu – przyznaje Jan Madej, prezes Polskiego Związku Producentów Chmielu.

Zdaniem Ziemowita Fałata zainteresowanie browarów rzemieślniczych z Polski – których znakiem rozpoznawczym jest fascynacja gorzkimi chmielami ze Stanów Zjednoczonych – chmielami krajowymi, będzie się zwiększać, jeżeli polscy plantatorzy zaoferują naprawdę ciekawe odmiany pod kątem walorów zapachowych i smakowych.

– Nie chodzi o to, żeby naśladowały amerykańskie czy nowozelandzkie chmiele, ale by były wyraziste – zaznacza.

Plantatorzy narzekają jednak, że w rozwijaniu produkcji przeszkadza niska opłacalność. W ostatnich latach ceny chmielu w skupie kontraktacyjnym należały do najniższych w Europie. Brakuje im także sadzonek nowych odmian.

Grzegorz Kapusta zapewnia, że samorząd stara się nie tylko promować chmiel jako lubelską specjalność, ale także wspierać rozwój konkurencyjnego rolnictwa. Ma w tym pomóc m.in. realizacja Strategii rozwoju województwa lubelskiego na lata 2014-2020.

Mogą Ci się również spodobać

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...

Ekspresówka S1 powstaje w bólach

Wreszcie nieco przybliżyła się perspektywa przejechania ze Śląska na Podbeskidzie i Słowację jedną z ...

Regiony pełne pomysłów na wakacje

Imprezy kajakowe, nowe trasy dla rowerzystów i trafiające w hobby najróżniejsze festiwale - turysta ...

Wódka i piwo znowu górą

Awantury pod sklepem i dyskomfort mieszkańców to za mało, by zakazywać sprzedaży alkoholu. Zakaz ...

Prezydent Ciechanowa: Samorządowcy mają już dość upokorzeń

Z każdą zmianą prawną samorząd coraz bardziej wciela się w rolę petenta wobec rządu ...

Zespół klasztorny w Czerwińsku

Znów jestem z miasta

1 stycznia 2020 r. na mapie Polski zagoszczą cztery miasta. Nie można o nich ...