Święty Marcin dzieli się rogalem

Popularność rogali świętomarcińskich rośnie m.in. dzięki modzie na regionalizm i slow food, a także unikalności związanej z tradycją jedzenia wypieku tylko raz w roku, czyli 11 listopada.
materiały prasowe

Wypiekane od ponad 150 lat ciastko z białym makiem jest jedną z wizytówek Poznania i Wielkopolski.

– Rogal świętomarciński, smaczny i kojarzący się z tradycją dzielenia się, budzi od dawna pozytywne emocje wśród Wielkopolan – mówi Katarzyna Mojzykiewicz z Grupy Producentów Rogal Świętomarciński. – Dodatkowo, dzięki rozgłosowi, który zyskał za sprawą unijnej certyfikacji, stał się wizytówką Poznania i regionu – dodaje.

Apetyt na slow food

Maciej Szaroleta, dyrektor strategii poznańskiej agencji Albedo Marketing uważa, że rogale w ich boju o najsłynniejszy symbol Poznania wspierają takie trendy, jak moda na regionalizm i slow food, a także unikalność związana z tradycją jedzenia wypieku tylko raz w roku, czyli 11 listopada.

Według jednej z legend prekursorem wypieku rogali świętomarcińskich i rozdawania ich ubogim był cukiernik Józef Melzer. Na pomysł wpaść miał w listopadzie 1891 r. pod wpływem kazania proboszcza parafii Świętego Marcina ks. Jana Lewickiego, który namawiał, by uczcić święto uczynkiem miłosierdzia.

Nie brakuje także podań na temat kształtu rogala. Według jednego z nich nawiązuje on do podkowy zgubionej przez konia Świętego Marcina.

W 2009 r., czyli rok po otrzymaniu przez rogala świętomarcińskiego Chronionego Oznaczenia Geograficznego, jego sprzedaż wyniosła w Wielkopolsce ok. 400 ton.

– W tym roku, tak jak w poprzednim, w weekend w okolicach 11 listopada powinna ona sięgnąć 600 ton – mówi Katarzyna Mojzykiewicz.

Tyle rogali zjedzą Wielkopolanie. Słodki wypiek z ciasta półfrancuskiego, nadziewanego białym makiem, choć w mniejszej ilości, trafia też za granicę. Od 2010 r. Biuro Informacyjne Województwa Wielkopolskiego w Brukseli organizuje tam Dzień Świętego Marcina.

– Inicjatywa ta sprawia, że Wielkopolska staje się coraz bardziej rozpoznawalna w stolicy Unii Europejskiej, a pieczone na miejscu przez cukiernika rogale marcińskie zyskują wielkie grono międzynarodowych fanów – wyjaśnia Anna Parzyńska-Paschke, rzeczniczka marszałka województwa wielkopolskiego.

Punktem kulminacyjnym sprzedaży rogali jest 11 listopada. Wtedy to Poznań obchodzi imieniny ulicy Święty Marcin. Imprezę, która weszła już na stałe do wielkopolskiego kalendarza, od 1994 r. organizuje Centrum Kultury Zamek. Trudno wyobrazić sobie obchody bez korowodu ze Św. Marcinem w stroju rzymskiego legionisty, któremu prezydent Poznania przekazuje klucz do bram miasta.

Pierwsze wypieki w poznańskich piekarniach i cukierniach pojawiają się jednak kilka wcześniej. – Tradycyjnie, na początku listopada – w tym roku był to 3 listopada – w siedzibie Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej w Poznaniu odbywa się uroczyste wręczenie potwierdzeń otrzymania certyfikatów dla producentów. Dokumenty te poświadczają, że spełniają oni wszystkie wymogi i mogą posługiwać się znakiem unijnym – wyjaśnia Katarzyna Mojzykiewicz. – Uroczystość kończy rozdanie rogali wśród mieszańców miasta, w której udział biorą władze miasta i producenci – dodaje.

W tym roku certyfikat (poprzedzony kontrolą Wojewódzkiego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych) otrzymało ponad 100 producentów.

Wzajemne korzyści

Tak duża liczba chętnych, by korzystać ze znaku, pokazuje, że wielkopolscy producenci potrafią przekuć unijną rejestrację na rynkowy sukces. Nie można tego powiedzieć o wszystkich pozostałych 37 produktach regionalnych z Polski, który dostały znak od Komisji Europejskiej.

– Tajemnica sukcesu tkwi w tym, że Poznań wykorzystał symbol rogala świętomarcińskiego do promocji miasta i robi to konsekwentnie od wielu lat, współpracując przy tym z cukiernikami na zasadzie wzajemnych korzyści – uważa Bianka Piotrowicz z agencji badawczej Inquiry. – Jako pierwsze miasto w Polsce udostępniło swój produkt regionalny do sprzedaży w internecie w ramach współpracy z serwisem Allegro, chętnie też korzysta z nowych technologii pozwalających na nieszablonowe działania marketingowe. Cztery lata temu przystanki komunikacji miejskiej w Warszawie i Krakowie pachniały rogalami – dodaje.

Ponadto od ponad dwóch lat działa Rogalowe Muzeum Poznania założone przez Szymona Waltera.

Plagą, z którą borykają się produkty regionalne, są podróbki. Rogal świętomarciński nie jest wyjątkiem. W sklepach wciąż pojawiają się wypieki zwane rogalem z białym makiem. – Problem podróbek nadal istnieje, ale jego skala się zmniejsza – wyjaśnia Mojzykiewicz. – Rośnie świadomość konsumentów na temat oznaczeń unijnych. Zdarza się, że zgłaszają się do nas, gdy natrafią na produkty niespełniające warunków certyfikacji – dodaje.

Mogą Ci się również spodobać

Polskie wschodzące rynki inwestycyjne

Dobrze przygotowane, położone przy węzłach komunikacyjnych tereny inwestycyjne, do tego korzystny klimat dla biznesu ...

Parkowanie w miastach będzie coraz droższe

Samorządy w większych miastach zacierają ręce. Mogą znacznie podnieść stawki opłat za postój. A ...

Małe miasta na celowniku inwestorów

Blisko 60 inwestycji obsługiwało w 2018 roku Centrum Obsługi Inwestorów i Eksporterów Województwa Zachodniopomorskiego. ...

W kilku miastach pojawią się urzędnicy dbający o pieszych

Oficer Pieszy ma zadbać o tych, którzy przemierzają miasto o własnych siłach. Nowoczesne miasto ...

Więcej na minuty i na prąd

W tym roku mocno wzrośnie w polskich miastach liczba samochodów, skuterów i rowerów w ...

Teatralne spotkanie nad Prosną po raz sześćdziesiąty!

Festiwal Sztuki Aktorskiej startuje we wrześniu Katarzyna Figura, Dorota Segda, Anna Radwan, Mirosław Baka, ...