Miasto zadba o jakość noclegów

AdobeStock

W Sopocie wynajmujący mieszkania na doby będą mogli starać się o specjalne certyfikaty. Jeśli spełnią określone warunki.

Władze Sopotu chcą walczyć z patologiami towarzyszącymi najmowi krótkoterminowemu. Dlatego zdecydowały się wprowadzić dobrowolne certyfikaty. Inne miasta turystyczne bacznie obserwują sytuację i nie wykluczają, że pójdą w ślady tego kurortu. Eksperci nie wróżą jednak spektakularnego sukcesu.

Stawiamy na jakość

– Rocznie do Sopotu przyjeżdża ponad 2 miliony gości, a najem jest źródłem zarobku dla części sopocian. Nie chcemy go ograniczać, jednak potrzebne są rozwiązania, które pozwolą uregulować najem tak, by unikać negatywnych konsekwencji z nim związanych – tłumaczy Magdalena Czarzyńska-Jachim, wiceprezydent Sopotu.

CZYTAJ TAKŻE: Mieczysław Struk: Wynajem tylko pod kontrolą

– Certyfikat będzie mogła otrzymać każda osoba zajmująca się najmem, która poza obowiązkowym wpisem do ewidencji spełni wymagania określone w regulaminie przyznawania certyfikatu. Właściciel będzie musiał posiadać swój regulamin najmu apartamentu. Jego wzór może ściągnąć ze strony internetowej miasta. Oczywiście nie musi być identyczny z tym wzorcowym. Każdy będzie mógł przygotować swój własny. Ale musi zobowiązać w nim swoich najemców do przestrzegania spokoju nocnego, dbałości o części wspólne obiektu czy segregacji śmieci – tłumaczy wiceprezydent Sopotu.

Osobom mieszkającym w sąsiedztwie wynajmowanego mieszkania właściciel musi przekazać również swój numer telefonu. Dzięki temu, gdy jego klienci będą zachowywać się niewłaściwie, sąsiedzi nie tylko będą mogli wzywać policję, ale także zadzwonić bezpośrednio do niego z prośbą o interwencję.

Shutterstock

Sopot liczy na spore korzyści z certyfikatu. Turyści będą mieli gwarancję jakości oferowanych usług, a właściciele będą mogli się reklamować, że go posiadają. Na stronie internetowej visit.sopot.pl będzie dostępny wykaz obiektów certyfikowanych oraz tych, które mają po prostu wpis do ewidencji obiektów świadczących usługi hotelarskie.

– Z dużym zainteresowaniem będziemy śledzić postępy projektu realizowanego przez Sopot i nie wykluczone, że jako miasto partnerskie, w przyszłości skorzystamy z ich doświadczenia – wyjaśnia Agata Pacelt-Mikler z Urzędu Miasta w Zakopanym. Kciuki trzymają też m.in. Muszyna i Kołobrzeg.

Nie wszyscy jednak równie entuzjastycznie podchodzą do pomysłu wprowadzenia certyfikatów.

Same intencje to mało

– Sam certyfikat to ruch w dobrym kierunku, na pewno jednak obarczony jest ryzykiem małej skuteczności. Dlaczego? W zasadzie sprowadza się do konieczności rejestracji, która prawnie już istniała, i deklaracji właściciela mieszkania, że będzie przestrzegał regulaminu. Tym samym przenosimy odpowiedzialność na ludzi, a profesjonalizm tego rynku ma zależeć od ich uczciwości i sumienności – twierdzi Marlena Kosiura, analityk portalu Inwestycjewkurortach.pl.

– Czy to zadziała? Chyba nie do końca. Właściciel mieszkania nie ma wpływu na to, jak zachowają się jego goście. Nawet jeśli będzie przestrzegał regulaminu profesjonalnego wynajmu, nie jest w stanie reagować tak szybko na negatywne zachowania gości, jak ma to miejsce w hotelu, gdzie mamy całodobową obsługę – wyjaśnia Kosiura.

CZYTAJ TAKŻE: Apartamentowce psują rynek najmu?

I dodaje: – Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, że choć właściciel podpisał regulamin, to problemy się pojawiają. I w pierwszej kolejności zderzyć się z nimi musi nie właściciel, ale mieszkańcy sąsiednich lokali – bo to oni de facto muszą powiadomić właściciela lub policję o hałaśliwych turystach. Podobnie w kwestii segregacji śmieci. Nawet jeśli właściciel zobowiąże się, że odpady będą segregowane, to realnie na ma żadnego wpływu na zachowania gości. Przecież nie będzie ich karał dodatkową opłatę za to, że nie posegregowali śmieci – bo realnie to nie ma szansy się udać.

Powstaje więc pytanie, co zrobić w sytuacji, gdy założenia regulaminu są słuszne, ale życie weryfikuje je negatywnie? Zdaniem ekspertki samorządy nie mają dziś ani struktur, ani środków finansowych pozwalających na to, by zatrudnić armię urzędników, których zadaniem byłoby kontrolowanie, czy właściciele faktycznie przestrzegają regulaminu dobrych praktyk. Sami właściciele też mają ograniczony wpływ na skuteczność przestrzegania dobrych zasad i zachowań gości.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Maszty rosną w uzdrowiskach 

Bazy telefonii komórkowej powstaną nawet obok sanatoriów. Władze lokalne niewiele będą miały do powiedzenia.  ...

Zespół klasztorny w Czerwińsku

Znów jestem z miasta

1 stycznia 2020 r. na mapie Polski zagoszczą cztery miasta. Nie można o nich ...

Nieudolne kontrole na budowach 

Nadzór budowlany działa niezbyt skutecznie. Popełniający samowolę często są bezkarni.  Najwyższa Izba Kontroli nie ...

Żywa gotówka w zamian za plastikowe butelki

Butelki PET nie muszą trafiać do pieca, można też zmniejszyć ich liczbę w rowach ...

Samorządowe inwestycje pod znakiem zapytania

Ubytki w dochodach z PIT zubożą lokalne budżety – podkreślali uczestnicy debaty towarzyszącej gali ...

Z morskich plaż na pojezierza

Zachodniopomorski Szlak Rowerowy | Zabytkowe dworce, stare nasypy kolejowe, a wokół piękne lasy, 
no ...