Apartamentowce psują rynek najmu?

Dzięki najmowi krótkoterminowemu przybywa turystów, ale też problemów
Shutterstock

Zdaniem części samorządowców turyści zawyżają ceny mieszkań oraz obniżają standard życia stałym mieszkańcom.

Najem krótkoterminowy coraz bardziej doskwiera mieszkańcom polskich kurortów oraz dużych miast, m.in. Warszawy, Krakowa, Gdańska, Sopotu, Kołobrzegu czy Zakopanego. I chociaż ich włodarze  widzą zalety najmu, to domagają się ucywilizowania rynku.

Zysk nie dla wszystkich

– Najwięcej problemów nastręcza najem krótkoterminowy w budynkach, w których mieszkają również stali lokatorzy – mówi Grzegorz Sokoliński, były burmistrz Szklarskiej Poręby.

– Komfort życia tych ostatnich zdecydowanie pogarsza się. Imprezy do białego rana, hałas, śmiecenie, często są na porządku dziennym. W miejscowościach wypoczynkowych, takich jak np. Szklarska Poręba, problemów przysparzają głównie tzw. apartamentowce, czyli obiekty z apartamentami do wynajęcia. Przybywa ich w zawrotnym tempie. Dla osób, które kupują w nich mieszkania, to forma lokaty. Nie są na ogół związani z miejscowością, w której znajdują się takie mieszkania, tylko żyją  setki kilometrów dalej. Nie płacą podatku od najmu, choć powinni. Urzędy skarbowe są bezsilne, bo jak udowodnić, że taka osoba wynajmuje lokal i nie płaci daniny z tego tytułu? Nikt przecież nie będzie stał miesiącami na klatce schodowej i sprawdzał. Dla właścicieli lokalnych pensjonatów i hoteli to nieuczciwa konkurencja. Uczciwie płacą podatki i ich koszty są o wiele wyższe – wyjaśnia Grzegorz Sokoliński.

CZYTAJ TAKŻE: Nie ma jak skutecznie bronić mieszkańców

Okazuje się, że apartamentowce windują też ceny na lokalnych rynkach. – Tereny inwestycyjne w Zakopanem są już znacznie ograniczone, co sprawia, że ich ceny są bardzo wysokie. Tymczasem większość mieszkań o powierzchni 30–40 mkw. kupują inwestorzy z całej Polski oraz z zagranicy. Bardzo ogranicza to możliwość zakupu mieszkania stałym mieszkańcom naszego miasta. Problemem jest również znalezienie lokum na wynajem długoterminowy, ponieważ właścicielom często bardziej opłaca się wynająć swoje mieszkanie turystom niż stałym mieszkańcom – wyjaśnia  Agata Pacelt-Mikler z Urzędu Miasta w Zakopanem.

Tam, gdzie pojawiają się apartamentowce, zaczyna także zamierać zwykłe, codzienne życie. – Jeśli dany obszar miasta przestaje służyć mieszkańcom, a zamienia się jedynie w dzielnicę turystów, to samorząd zaczyna mieć problem. Tak dzieje się m.in. na Wyspie Spichrzów w Gdańsku, nazywanej prześmiewczo „Booking Island”. Władze miasta jeszcze nie reagują i nie komentują, ale wystarczy przejść się pomiędzy budynkami apartamentowymi i hotelowymi szczególnie w południowej części wyspy, by samemu zauważyć, że jest to martwa tkanka miasta. Mamy wielkie skupisko apartamentów, zaparkowane samochody i Żabki wokół. Nie ma mieszkańców, nie ma dzieci, nie ma nawet ławek w przestrzeni publicznej – mówi Marlena Kosiura, analityk portalu InwestycjewKurortach.pl.

Wiele samorządów widzi jednak jedynie zalety tego rodzaju najmu. Ich zdaniem do Barcelony, Wenecji czy Lizbony, gdzie stali mieszkańcy żądają ograniczenia ruchu turystycznego, polskim miastom wciąż daleko.

– Świnoujście jest miastem, które żyje z turystyki, także wielu mieszkańców utrzymuje rodziny właśnie z turystyki. Trudno więc, aby mieszkańcy protestowali przeciwko jakimkolwiek formom wynajmu, także krótkoterminowego, pokoi czy mieszkań – tłumaczy Hanna Lachowska z Urzędu Miasta w Świnoujściu.

CZYTAJ TAKŻE: Miasta zwracają się frontem do wody

– Każdy turysta jest dla nas tak samo ważny; zarówno ten, którzy przyjeżdża na dwa tygodnie, jak ten, który przyjeżdża na kilka dni czy weekend. Podobnie jak w innych popularnych kurortach wiele osób, które na stałe mieszkają w innych miastach czy za granicą, kupuje w Świnoujściu drugie mieszkanie, traktując je jako bazę wypoczynkową – podkreśla Hanna Lachowska.

Na każdą kieszeń

Stawki za wynajem mieszkań oddawanych w najem krótkoterminowy są najczęściej dużo niższe od obowiązujących w hotelach czy pensjonatach. – Najem przyczynia się więc do zwiększenia ruchu turystycznego w kurortach oraz ich popularności, zwłaszcza wśród osób i rodzin gorzej sytuowanych – uważa Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Turyści się cieszą z niskich cen, ale hotelarze już nie. – Jeszcze rok, dwa lata temu apartamenty w Trójmieście wynajmowane były w granicach 250–300 zł za dobę, hotele po ok. 300–500 zł za dobę. Dziś takie ceny trafiają się nielicznym, i tylko w wybranych okresach. Nadpodaż apartamentów  wynajmowanych krótkoterminowo spowodowała obniżenie cen do poziomu nawet ok. 100 zł za lokal za noc. A duża liczba takich ofert wymusiła obniżenie stawek za noc w hotelach. Oficjalnie nikt nie mówi głośno o kondycji branży noclegowej w rejonie Wyspy Spichrzów. Ale już w rozmowach prywatnych hotelarze i właściciele mieszkań, narzekają na rentowność – mówi Marlena Kosiura.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Stolica pierwsza stawia na e-parkowanie

Precyzyjnie przygotowana elektroniczna mapa ma ułatwić życie kierowcom.

Rewitalizacja z duszą i z miejskim mecenatem

Hotel i biura w fabryce fortepianów, mieszkania w wytwórni mydła i w starej kamienicy. ...

Lato: czas na lifting wodnych magistrali

Wakacje to czas remontów i budowy sieci wodociągowych w wielu miastach w Polsce. Prace prowadzone ...

Samorządy powinny przechodzić na chmurę

Usługi i aplikacje IT realizowane w technologiach chmurowych zmieniają nie tylko sposób funkcjonowania przedsiębiorstw, ...

Hotspoty rozgrzeją gminny internet

W konkursie „Internet dla każdego” gminy mogą składać wnioski o dofinansowanie publicznych punktów dostępu ...

Mieczysław Struk: Wynajem tylko pod kontrolą

Niekontrolowane wykorzystywanie mieszkań pod najem widzimy szczególnie w Gdańsku i Sopocie, choć ja widzę ...