Coraz droższe bilety i cięcia kursów. "Patrzymy w przyszłość z przerażeniem"

Sytuacja finansowa samorządowych spółek przewozowych staje się coraz gorsza. Powodem jest nie tylko wzrost kosztów paliw i energii, ale także spadek wpływów i braki pracowników.

Publikacja: 23.10.2022 18:46

Wzrost cen o 400 proc. sprawił, że eksploatacja autobusów na gaz stała się nieopłacalna. Najwięcej t

Wzrost cen o 400 proc. sprawił, że eksploatacja autobusów na gaz stała się nieopłacalna. Najwięcej takich pojazdów ma Warszawa shutterstock

Foto: Paceman

W końcu ubiegłego tygodnia toruńscy radni zdecydowali o podniesieniu cen biletów miejskiej komunikacji. Od stycznia 2023 r. najtańszy bilet będzie kosztował 3,80 zł, zamiast dotychczasowych 3,40 zł. Zdrożeją karnety wieloprzejazdowe, bilety dobowe, tygodniowe, miesięczne. Ma to zwiększyć wpływy z ich sprzedaży o 3,8 mln zł rocznie i podłatać budżet transportu zbiorowego, demolowany przez wzrost cen paliw i energii elektrycznej. Tylko w tym roku będzie on kosztować miasto ok. 87 mln zł. W przyszłym – najprawdopodobniej dużo więcej.

Fala podwyżek wkrótce przetoczy się przez kolejne miasta. We wtorek radni Nowego Sącza mają decydować o zwiększeniu stawek za bilety jednorazowe o przeszło jedną trzecią, a biletów okresowych w granicach 42–46 proc. – Kilkanaście ostatnich miesięcy to czas kumulacji niekorzystnych dla miejskiego przewoźnika okoliczności, spowodowanych najpierw przez pandemię, a następnie regres gospodarczy, którego przejawem jest gwałtowny wzrost cen nośników energii, kosztów pracy i wielu innych – napisano w projekcie uchwały. Jeśli wejdzie w życie, to według serwisu TransInfo, nowe ceny zaczną obowiązywać od początku grudnia. Wzrosną przy tym kary dla gapowiczów.

Będzie mniej połączeń

Jeszcze wcześniej, bo od listopada, wyższe ceny przejazdów zaczną obowiązywać w Głogowie. Przykładowo bilet normalny zdrożeje z 3 do 4 zł, 30-dniowy z 66 do 88 zł. Podobnie jak inne miasta, także Głogów nie wytrzymuje finansowo wzrostu kosztów funkcjonowania miejskiej komunikacji, na który nakłada się spadek przychodów ze sprzedaży biletów. Jeśli w 2018 r. sięgały one 3,1 mln zł, to w roku ubiegłym stopniały do zaledwie 1,4 mln zł. I choć w pierwszym półroczu 2022 r. wpływy nieco wzrosły, przekraczając 930 tys. zł, to na skok kosztów wpłynęły nie tylko ceny paliw, ale także większe wydatki na utrzymanie pracowników.

Zarówno samorządowcy, jak i eksperci branży transportowej przyznają, że sytuacja finansowa miejskiej komunikacji staje się coraz trudniejsza. – Powodem jest kryzys energetyczny, rosnące koszty oraz osłabiona pandemią kondycja miejskich przewoźników, którzy w większości do tej pory nie wrócili do liczby przewożonych pasażerów z 2019 roku – tłumaczy Aleksander Kierecki, szef firmy analitycznej JMK Analizy Rynku Transportowego.

Czytaj więcej

Kolejne duże miasto podnosi ceny biletów miejskiej komunikacji

Problemem jest przy tym sytuacja finansowa samorządów, których budżety są mocno drenowane nie tylko wszechobecną drożyzną, ale także przepisami Polskiego Ładu. W dodatku trudno przewidzieć, jaka będzie wielkość wpływów i wydatków w roku 2023. – Patrzymy w przyszłość z przerażeniem – przyznaje Marcin Żabicki, dyrektor Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej.

Spółki przewozowe mocno tną koszty, co odbija się na połączeniach. W Rzeszowie Zarząd Transportu Miejskiego zdecydował o zawieszeniu części relacji, choć powodem mają być problemy z brakiem kierowców. Z kolei w Szczecinie, z powodu braku motorniczych, już dokonano cięć w częstotliwości kursów komunikacji tramwajowej: liczba tramwajów na ulicach zmniejszyła się o 20 proc. A to nie koniec, bo kierownictwo szczecińskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego ostrzega: – Problem będzie narastał.

Zwłaszcza trudne do przełknięcia są ceny energii, przez które samorządy coraz bardziej zastanawiają się np. nad sensem eksploatowania elektrycznych autobusów. Stawki w przetargach sięgają zenitu. Np. w Kutnie eksploatujący sześć elektrobusów Miejski Zakład Komunikacyjny otrzymał ofertę na przyszłoroczne dostawy energii za cenę blisko dziesięciokrotnie wyższą od płaconej teraz. Z kolei poznańskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne miałoby do zapłacenia za prąd 178 mln zł wobec niecałych 40 mln zł w roku bieżącym. – Drastyczny wzrost wydatków na energię może co najmniej spowolnić, a nawet wręcz zahamować przestawienie się na tabor zeroemisyjny, nie mówiąc o pozostałej infrastrukturze zajezdni – ostrzegał wiceprezes MPK Jerzy Zalwowski.

Czytaj więcej

Elektrobusy w tym mieście będzie napędzać prąd z fotowoltaiki

Także w innych miastach przewodników mrozi energetyczna perspektywa przyszłego roku. Według TransInfo Gdynia otrzymała ofertę Enei na poziomie 2450 zł za MWh, a w Radomiu ta sama firma zaproponowała 2610 zł za MWh. Gdańsk w ogóle nie otrzymał żadnej propozycji, natomiast Lublin nie mógł podpisać umowy, gdyż wszyscy oferenci wycofali się z ceny oscylującej wokół 971 zł za MWh. Teraz to miasto musi korzystać z dostawcy rezerwowego i płacić w popołudniowym szczycie 1992 zł za MWh.

Sytuację może uspokoić wprowadzona przez rząd maksymalna cena 786 zł za MWh, ale np. wciąż nie wiadomo, czy tym mechanizmem objęci zostaną także pracujący dla miejskich komunikacji przewoźnicy prywatni.

Gazowce pod kreską

Tymczasem preferencyjne stawki niezbędne są także dla miejskich autobusów zasilanych gazem. Jego ceny w ciągu roku wzrosły o 400 proc. – Zarówno zakup takich pojazdów, jak i ich eksploatacja stają się nieopłacalne. Doprowadza to do sytuacji, kiedy przewoźnicy np. w Nowym Sączu czy Radomiu ograniczają eksploatację tych ekologicznych pojazdów, zastępując je starszymi autobusami z silnikami Diesla – mówi Kierecki. Największy problem ma jednak Warszawa: jej Miejskie Zakłady Autobusowe są największym użytkownikiem paliwa gazowego w Polsce, eksploatując aż 225 autobusów na gaz ziemny. – W efekcie podwyżek rentowność usług przewozowych przez tę spółkę dramatycznie spadła – dodaje Kierecki.

W przyszłym roku samorządy i przewoźnicy będą musieli szukać dodatkowych wpływów lub większych oszczędności. Ale pojawiają się już ciekawe pomysły, jak w Zielonej Górze, gdzie znaleziono receptę na tańszy prąd. Miejski Zakład Komunalny inwestuje w energię odnawialną, która będzie napędzać elektryczne autobusy. Szacuje się, że fotowoltaika w zajezdni autobusowej przy ul. Chemicznej pozwoli na 30-procentowe pokrycie zapotrzebowania na energię dla zasilania zajezdni i ładowania elektrobusów. – Na początku przyszłego roku złożymy wniosek na kolejną farmę fotowoltaiczną, tak aby zapewnić 100 proc. energii dla MZK – zapowiadają przedstawiciele władz Zielonej Góry.

Transport
Nie ma zgody na plany poszerzenia dolnośląskiego odcinka autostrady A4
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Transport
Kolej wyda 5 mld zł na zwiększenie liczby pociągów i skrócenie czasów podróży na Śląsku
Transport
Kuszenie wyborców wizją bezpłatnej komunikacji miejskiej. Czy to zadziała?
Materiał partnera
Dolny Śląsk inwestuje w kolejne nowe pociągi
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Transport
Jaka będzie przyszłość kolei aglomeracyjnej w Małopolsce